Meg ogląda Merlina – 1×12 „Zabić króla”

Wracamy po krótkiej przerwie do Przygód Merlina, bo zostały nam tylko dwa odcinki do zakończenia pierwszego sezonu.

Jak możecie zobaczyć po tytule, czeka nas coś naprawdę mocnego. Jest to poniekąd kolejny odcinek o Morganie, który pokazuje jej pragnienie sprawiedliwości… ale też te bardziej mordercze zapędy. Właściwie jest to odcinek o Morganie i o Utherze; o ich wzajemnych relacjach, a także o tym czy Uther zasługuje na śmierć.

Opis Fabuły:

Ojciec Gwen, Tom, spotyka się w nocy z niejakim Taurenem, który obiecał mu sowitą zapłatę w zamian za pomoc przy eksperymentach. Podczas jednego z nich Taurenowi udaje się zamienić ciekły ołów w złoto, zanim jednak jest w stanie powiedzieć coś więcej, zjawia się Artur wraz ze strażą, aby go pojmać. O ile Tauren umyka, o tyle Tom zostaje aresztowany. Morgana prosi Uthera o to, aby nie skazywał ojca Gwen na śmierć, król jest jednak nieugięty i właściwie już wydał na kowala wyrok. Podczas gdy poszukiwania Taurena wciąż trwają, Morgana znajduje tajemniczy kamień, dzięki któremu czarownik przemienił ołów w złoto. Morgana próbuje też pomóc Tomowi, podrzucając mu klucz do celi. W nocy kowal korzysta z okazji, ale ucieczka się nie udaje i wkrótce Tom zostaje zabity przez straże. To wydarzenie sprawia, że Morgana dochodzi do wniosku, że Uther musi zginąć, i sprzymierza się z Taurenem, aby zabić króla.

Co Z Tego Pamiętam:

Ogólnie rzecz biorąc wątek Morgany chcącej zabić Uthera. Generalnie moja dobra przyjaciółka Miryoku uważała zachowanie Morgany w tym odcinku za głupie i okropne. Był to też jeden z naczelnych powodów, dla których Mir nie lubiła tej postaci.

Pamiętam, że kiedy oglądałam ten odcinek po raz pierwszy, trochę mi było żal – widzieliśmy Toma ledwie w dwóch odcinkach, a już w drugim z nich ginie. Nadal uważam, że Tom powinien zostać z nami na nieco dłużej, zanim zostałby wsadzony do lodówki. Ale cóż…

Natomiast nie pamiętałam, że wraca tutaj berło Sidhe… i zostaje potem zapomniane.

Wnioski Ogólne:

Trzeci raz w przeciągu jednego sezonu pojawia się dylemat, czy pozwolić Utherowi zginąć, czy nie. Tym razem serial podkręcił jeszcze bardziej okrucieństwo i zaciekłość króla w karaniu ludzi, których uważa za winnych (abyśmy, być może, skłaniali się ku pierwszemu rozwiązaniu). Widać to nie tylko na przykładzie Toma (gdzie sam Uther przyznaje, że proces byłby tylko formalnością prowadzącą do nieuniknionej egzekucji), lecz także na przykładzie karczmarzy, który udzielili Taurenowi noclegu, a zostali skazani na ścięcie; i na przykładzie Morgany, która w gniewie wypomina królowi jego okrucieństwo i paranoję, i trafia do lochu. Morgana zostaje uwolniona tylko dzięki wstawiennictwu Artura, który musiał przysiąc, że podopieczna króla mu się nigdy nie przeciwstawi.

Morgana jest więc pełna sprawiedliwego gniewu i żądzy krwi Uthera. Właściwie już od pilota było widać, że niektóre prawa Camelotu przeciwko magii i zapalczywość króla w ich egzekwowaniu dziewczyna uważa za nazbyt okrutne, ale śmierć Toma – zwykłego kowala, który w zasadzie nie do końca wiedział, w co się miesza, przyjmując propozycję Taurena – jest tą kroplą, która przelała czarę goryczy. Teraz Morgana straciła do Uthera resztki szacunku i chce go po prostu zabić. Być może po to, aby pomścić ojca bliskiej przyjaciółki, a być może dlatego, że uważa króla za tyrana, który sprowadzi na Camelot zgubę.

W tym odcinku dowiadujemy się czegoś nowego o Morganie, a konkretnie – tego, że jej własny ojciec zginął z powodu Uthera. Brał udział w bitwie, na którą wysłał go król, a Uther miał wysłać do niego posiłki, ale tego nie zrobił. W rezultacie ojciec Morgany poległ w bitwie, a Uther wziął ją pod swoje skrzydła. (Dowiadujemy się też, że choć Morgana od początku walczyła z Utherem, on z czasem zaczął postrzegać ją jak córkę, której nigdy nie miał.)

Być może więc śmierć Toma tak wpłynęła na Morganę, bo dziewczyna przypomniała sobie swój własny ból po śmierci ojca. W pewnym momencie stwierdza nawet, że nie ma już o nim żadnych wspomnień, poza tym, że go kochała.

Jednocześnie w scenie w sali bankietowej, w której Morgana udaje skruszoną i wywleka tę historię na wierzch, nagle się odwraca i mamy taki moment, kiedy lekko się uśmiecha (jeszcze będziemy mieli okazję napatrzeć się na uśmieszki Morgany… ale nie uprzedzajmy wydarzeń), czyli można przypuszczać, że wspominając ojca, chciała sprowokować Uthera do pewnego zachowania. I tak te się staje – wkrótce udaje jej się przekonać króla, aby razem odwiedzili grób jej ojca.

Tak się składa, że Merlin widział jak Morgana idzie oddać Taurenowi kamień (bo czarownik wcześniej kazał Gwen go oddać pod groźbą śmierci) i zaczyna z nim spiskować. Od tego momentu Merlin będzie się poważnie zastanawiał, co powinien zrobić – zapobiec śmierci Uthera, czy nie.

Wielki Smok, oczywiście, doradza mu, aby nic nie robił (tak samo jak wcześniej radził Gajuszowi odwrócić wzrok od knowań Edwina Miurdena, a Merlinowi pozwolić, aby Czarny Rycerz dokonał swojej zemsty). Wielki Smok ma powody zarówno osobiste, jaki i bardziej altruistyczne, aby chcieć śmierci Uthera, i nawet dobitnie przekonuje Merlina o tym, że śmierć króla jest potrzebna, aby czarownik mógł wypełnić swoje przeznaczenie bez strachu o życie; i aby do Camelotu wróciła magia.

Mimo wszystko Merlin źle się czuje z tym, że ma pozwolić Morganie zabić Uthera. Być może dlatego, że nie chce, aby Morgana splamiła swoje ręce krwią; być może dlatego, że zdążył już poznać bardziej ludzką twarz króla; a być może dlatego, że Uther znaczy tak wiele dla Artura i Merlin nie chce, aby jego pan cierpiał (zwłaszcza gdyby wydało się, że Morgana brała udział w spisku).

Merlin pyta więc Gajusza czy uważa, że Uther to dobry król. Medyk odpowiada, że tak, bo władca ma strzec królestwa przed zagrożeniami. Gajusz przyznaje, że Uther czasami przesadza, ale przyczynił się też do pokoju i dobrobytu Camelotu. Gajusz jest trochę nieobiektywny, bo Uther to jego bliski przyjaciel, niemniej jednak medyk jest już stary i rozumie pewne rzeczy na temat władzy. I tak jak wcześniej Merlin sprzeciwiał się Wielkiemu Smokowi, tak teraz wręcz przeciwnie – argumentuje, że Uther jest tyranem rządzącym strachem i trzeba pozwolić Arturowi zasiąść na tronie. Gajusz mówi jednak bardzo sensowną rzecz: Artur nie jest na razie gotowy na przejęcie tronu i nie udźwignąłby brzemienia władzy.

W końcu Merlin pyta samą Gwen – osobę, która ucierpiała z ręki króla – czy życzy Utherowi śmierci. Gwen ma największy powód, aby nienawidzić Uthera, zwłaszcza że sama dochodzi do wniosku, że Tom uciekł noc przed procesem, bo wiedział, że ten proces nic nie zmieni. Na pytanie Merlina odpowiada, że nic by nie poczuła w związku ze śmiercią Uthera, bo on nic dla niej nie znaczy. Ale na pytanie o to, czy zabiłaby go za to, co zrobił jej ojcu, Gwen odpowiada: nie. Nie, bo i tak nic by to nie dało; nie, bo wtedy sama stałaby się morderczynią, taką samą jak Uther. I choć zdanie: „Jeśli go zabijesz, staniesz się taki jak on.” stało się już kliszą (zwłaszcza że odnosiło się do psychopatów pokroju Jokera), o tyle w tym przypadku ma trochę więcej sensu. No bo co robi Uther? Zabija z zimną krwią ludzi, bo uważa, że zasługują na śmierć, nawet jeśli są to ludzie niewinni. A weźmy pod uwagę też to, że Uther wpadł w ten radykalizm po śmierci ukochanej żony.

Przekonany słowami Gwen, Merlin rusza ratować króla z berłem Sidhe, ale choć udaje mu się unieszkodliwić większość ludzi Taurena, ten – za pomocą kamienia – pozbawia chłopaka przytomności. Ale to nie szkodzi. Albowiem Morgana, będąc sam na sam z Utherem, rozmawia z nim o swoim ojcu i król mówi jej, że żałuje stracenia Toma. Co więcej – wygłasza też mowę na temat tego, ile Morgana dla niego znaczy jako przybrana córka. To zaś sprawia, że dziewczyna rozmyśla się i zabija Taurena akurat wtedy, kiedy ten próbuje zasztyletować króla.

Przez większość odcinka Morgana owładnięta jest tym pragnieniem zabicia Uthera, ale ma z Gwen jedną, może dwie sceny, w których rozmawiają. Zgoda, próbuje ją na początku pocieszać, ale, koniec końców, w pewnym momencie o niej zapomina. A Gwen przeżywa właśnie żałobę i nie chce wracać do pustego domu pełnego wspomnień. Choć Morganą – w pewnym sensie – kieruje chęć pomszczenia krzywdy przyjaciółki, tak naprawdę zostawia ją samą z bólem i coraz bardziej chce pomścić swój własny ból. To Artur najpierw zapewnia Gwen o tym, że może się nie martwić o swój dom i pracę, potem zaś składa jej kondolencje i mówi, że jeśliby czegoś potrzebowała, niech prosi. A Merlin jest tym, któremu Gwen zwierza się ze swoich trosk. Morgana jest zbyt zajęta zemstą, aby pocieszać przyjaciółkę i poniekąd chodzi właśnie o to, aby pokazać ten egoizm Morgany, który będzie rozwinięty bardziej w przyszłych sezonach.

Ten odcinek zwiastuje to, jak i wiele innych rzeczy na temat Morgany (i Uthera) w przyszłości. Ale do tego jeszcze dojdziemy.

A tymczasem w następnym odcinku czeka nas finał sezonu.

Leave a Reply