Meg ogląda Merlina – 1×6 „Lek na wszystkie choroby”

Nadszedł więc pierwszy odcinek poświęcony Gajuszowi – jego przeszłości, przywiązaniu do Merlina, a także lojalności wobec Uthera. Dotąd Gajusz był bardziej postacią wspierającą i mentorem Merlina. Tutaj zaś mamy okazję dowiedzieć się o nim tego i owego, a także zostaje zasygnalizowany jego story arc, który będzie się ciągnął przez większość Przygód Merlina.

W tym odcinku pojawia się też bardzo ciekawy złoczyńca (w moim mniemaniu jeden z najbardziej interesujących złoczyńców w tym serialu), a także dowiadujemy się co nieco na temat przeszłości Camelotu. Do końca sezonu pierwszego dowiemy się całej prawdy o wspomnianych tutaj zdarzeniach.

Nie przedłużając oto Lek na wszystkie choroby.

Opis Fabuły:

Morgana zapada na dziwną chorobę, która powoduje u niej śpiączkę. Gajusz twierdzi, że to zakażenie mózgu i leczy ją zgodnie z tą diagnozą, ale po trzech dniach stan królewskiej podopiecznej się nie zmienia. Na ulicy do Artura podchodzi Edwin Miurden – człowiek twierdzący, że ma lekarstwo na wszystkie choroby i może pomóc Morganie. Po krótkiej naradzie między Arturem, Utherem i Gajuszem, król postanawia przyjąć Edwina i dać mu działać. Przybyszowi udaje się wyleczyć Morganę (co więcej – twierdzi, że pierwotna diagnoza Gajusza była błędna), czym robi wrażenie na Utherze, Arturze, a nawet Merlinie. Nadworny medyk uważa jednak, że Edwin Miurden jest podejrzany; ma też wrażenie, że skądś go zna.

Co Z Tego Pamiętam:

To kolejny odcinek, który pamiętałam dość dobrze, również dlatego, że często do niego wracałam. Pamiętałam Edwina Miurdena, jego przeszłość i żuki, których używał do „leczenia” ludzi. Natomiast nie pamiętałam tego, jak zamierzał zabić Uthera; ani tego, że w pewnym momencie Gajusz idzie do Wielkiego Smoka.

Po tym jak pierwszy raz obejrzałam Lek na wszystkie choroby, spojrzałam nieco inaczej na samego nadwornego medyka. Do tej pory Gajusz wydawał mi się taką sobie postacią, a w tym odcinku ma trochę więcej do roboty i wychodzi na pierwszy plan kilka rzeczy na jego temat. Zaraz o nich opowiem.

Wnioski Ogólne:

Do tej pory Gajusz był postacią raczej wspierającą – mentorem, który nakierowuje Merlina na właściwy tor, a jednocześnie gani go za jego nieostrożność w używaniu magii. Z drugiej strony tu i tam daje nam się do zrozumienia, że po pierwsze – zaczyna się do Merlina przywiązywać; i po drugie – wie więcej niż daje chłopakowi znać.

I otóż mamy odcinek poświęcony Gajuszowi, który to odcinek pozwala nam przyjrzeć się postaci nadwornego medyka i jego relacjom z innymi. Znamienne jest to, że Lek na wszystkie choroby jest o nowym medyku, który szybko zdobywa zaufanie Uthera, Artura i Morgany, a do tego oferuje Merlinowi inne podejście do magii i nauki niż to, które przedstawił Gajusz. Całemu dworowi Edwin Miurden jawi się jako młody, nowoczesny medyk ze świeżymi pomysłami. Przeciwstawiony mu Gajusz wydaje się stary i nie nadążający za postępami w medycynie, nie mówiąc już o tym, że źle zdiagnozował Morganę i gdyby nie interwencja Edwina, prawdopodobnie doprowadziłby do jej śmierci.

Jednocześnie widz wie od samego początku, że Edwin Miurden coś knuje, bo to on podrzucił żuka, który spowodował śpiączkę Morgany. Przez cały odcinek Edwin manipuluje dworem, najpierw doprowadzając do „cudownego” uleczenia Morgany, a potem poddając w wątpliwość kompetencje Gajusza jako kogoś, kto „nie nadąża za odkryciami”. Jednocześnie gra skromnego młodzieńca i kogoś kto szanuje Gajusza jako medyka, tak więc robi bardzo pozytywne wrażenie na Utherze. Z drugiej strony jednak widzom Edwin wydaje się spiskować nie tylko przeciwko królowi, ale też Gajuszowi.

Gajusz ze swej strony kojarzy skądś Edwina, chociaż ten twierdzi, że się nigdy nie spotkali (a ponieważ ma bliznę na połowie twarzy, na pewno zostałby zapamiętany). Gajusz wciąż jest podejrzliwy, tak więc przychodzi do kronikarza Geoffreya (którego poznaliśmy w poprzednim odcinku) i prosi go o rejestr z czasów tak zwanej Wielkiej Czystki. Na początku kronikarz odmawia, twierdząc, że rejestr został z rozkazu króla zapieczętowany i gdyby Uther dowiedział się, że Gajusz chce do niego zajrzeć, kazałby ich obu stracić. Ostatecznie jednak Geoffrey przybywa w nocy do medyka i dostarcza mu księgę. Gajusz dowiaduje się z niej, że Edwin Miurden jest synem dwojga czarnoksiężników, którzy zostali spaleni za uprawianie czarnej magii, a ponadto byli zaprzyjaźnieni z Gajuszem. Edwin chce więc się zemścić – na Utherze, bo wydawał rozkaz spalenia jego rodziców; i na Gajuszu, bo pozwolił, aby to się stało.

Wspominałam jeszcze w pilocie, że sygnalizowano nam tam się jakieś wydarzenie, przez które Uther nienawidzi magii. Teraz dowiadujemy się, że było coś takiego jak Wielka Czystka. Co więcej, z tego, co mówią różne postaci (Edwin Miurden, ale też Wielki Smok), Gajusz miał w tej Wielkiej Czystce jakiś udział, a nawet jeśli nie pomagał w jej rozpętaniu, to z lojalności do Uthera nie zrobił nic, aby jej zapobiec.

I o ile jeszcze nie wiemy, dlaczego Nimue spiskuje przeciwko Camelotowi, o tyle Edwin Miurden jest jak kobieta z pilota, która mściła się za egzekucję swojego syna. W pewnym momencie, kiedy Gajusz gani Edwina za to, że chce wyjawić sekret Merlina, złoczyńca mówi: „Przynajmniej Merlin nie ma syna, który desperacko rzuciłby się w stos, aby go ratować.” I niby rodzice Edwina uprawiali czarną magię i dlatego zasłużyli na śmierć, ale nie wiemy, co robili tak dokładnie i jakich spustoszeń się dopuścili, więc trudno Edwina nie żałować. Poza tym w czymś, co nazywane jest „Wielką Czystką”, nie mogli zginąć sami zbrodniarze; musiały trafić się jakieś ofiary poboczne, na które spadła nienawiść Uthera.

W tym odcinku po raz pierwszy uwydatnia się konflikt, z którym Gajusz będzie musiał się wielokrotnie mierzyć – konflikt między chronieniem i wspieraniem Merlina w jego przeznaczeniu, a lojalnością wobec Uthera. Edwin chce zabić króla, a Gajusz o tym wie, ale jeśli coś powie Utherowi, Edwin z kolei wyjawi sekret Merlina. Tak więc Gajusz musi wybierać: wydać Edwina i skazać Merlina na stos albo milczeniem chronić chłopaka, ale przyczynić się do śmierci króla. Gajusz ewidentnie nie chce wybierać między swoim władcą i przyjacielem a młodzieńcem, którego zaczął traktować jak syna, ale jednak ten wybór wydaje się nieunikniony. Gajusz posuwa się wręcz do tego, że idzie po radę do Wielkiego Smoka, który mówi mu, że przeznaczenie Merlina i Artura nie może się wypełnić, dopóki Uther żyje.

W pewnym sensie więź między Gajuszem a Utherem jest podobna do tej, która łączy Merlina i Artura, w tym sensie, że mamy relacje wierny sługa-władca. Gajusz służył Utherowi nawet dłużej niż Merlin Arturowi, i choć król nie zawsze słucha tego, co jego nadworny medyk ma mu do powiedzenia, ceni sobie jego radę. Niemniej jednak – tak jak Merlin ma przed swoim panem sekrety – tak i Gajusz ma swoje przed królem. I w sumie w scenie ich rozmowy pod koniec odcinka przekonujemy się po raz kolejny, że to dobrze, bo o ile Gajusz wydaje się myśleć o ofiarach Wielkiej Czystki z poczuciem winy i smutkiem, o tyle Uther jest przekonany o słuszności swojego rozkazu; i tego, że wszyscy praktykujący magię są źli.

W tym odcinku też Uther stwierdza wprost, że Gajusz jest jego przyjacielem – przeprasza go za to, że „go zdradził” i przywraca go do służby. Tylko że jeszcze wielokrotnie królowi zdarzy się potraktować swojego przyjaciela paskudnie.

Ale to, co ten odcinek robi pięknego, to pokazuje też jak dalece rozwinęła się więź między Gajuszem a Merlinem. Można wręcz powiedzieć, że ojcowska miłość do Merlina do pewnego stopnia przewyższa lojalność medyka do jego króla. Już wcześniej widzieliśmy, że Gajusz był gotów złamać rozkazy Uthera, aby chronić Merlina, tutaj zaś widzimy, że jest gotów udać się na wygnanie (i narazić króla na niebezpieczeństwo), aby Edwin nie wyjawił, że Merlin ma magię. Z ciężkim sercem medyk odchodzi, bo ma wrażenie, że tylko to mu pozostało, jeśli chce, aby Merlin żył. Dopiero rozmowa z Gwen uświadamia Gajuszowi, że powinien wrócić i walczyć dalej.

Sam chłopak ze swej strony, choć na początku jest pod wrażeniem Edwina Miurdena i jego wiedzy alchemicznej, ostatecznie dochodzi do wniosku, że Gajusz powinien pozostać nadwornym medykiem. I tak oto następuje najpiękniejsza scena w całym odcinku – Gajusz szykując się do wyjazdu, mówi Merlinowi, że uważa go za syna, a Merlin odpowiada: „A ty jesteś dla mnie kimś więcej niż ojciec.” Kiedy pierwszy raz oglądałam tę scenę, sprawiła ona, że zupełnie inaczej patrzyłam na wcześniejsze i późniejsze interakcje między tymi dwoma, i cóż, Gajusz stał się jedną z moich ulubionych postaci z serialu.

Trochę jednak żal, że choć przez większość odcinka Gajusz jest bardzo proaktywny i fabuła kręci się wokół niego, to pod koniec Merlin jest tym, który najpierw pokonuje Edwina, a potem unieszkodliwia żuka, który wszedł do głowy Uthera. Wolałabym jednak, żeby to Gajusz ratował sytuację, skoro jest to odcinek o nim, a tymczasem nadworny medyk w ostatecznej potyczce z Edwinem daje sobą rzucić o mur, a potem stoi z boku, kiedy Merlin ratuje Uthera. To jest w sumie największy problem tego odcinka.

Na koniec powiem, że grający Edwina Miurdena Julian Rhind-Tutt jest jednym z aktorów, którego potem widziałam jeszcze w kilku brytyjskich produkcjach – w dwóch rzeczach na podstawie Agathy Christie, ale również w Gwiezdnym Pyle, gdzie grał jednego z zabitych książąt (i jego duch też miał bardzo malownicze blizny na twarzy).

W następnym odcinku, Artur padnie ofiarą uroku pewnej kobiety, która okazuje się nie być do końca człowiekiem.

Leave a Reply