Październik z Agathą Christie – Artykuł: Komediowo, klasycznie, animcowo i poważnie o tym samym, czyli cztery adaptacje „ABC”

Prędzej czy później każdy detektyw musi zmierzyć się z przebiegłym, seryjnym mordercą, zwłaszcza że zazwyczaj ów morderca specjalnie szuka uwagi tegoż właśnie detektywa. O dziwo, niewiele jest powieści Agathy Christie, w których występuje motyw seryjnego mordercy. W zasadzie można podać tylko dwa znamienite przykłady: I nie było już nikogo oraz ABC.

Wydane w 1936 roku ABC jest jedną z najsłynniejszych spraw Herkulesa Poirota – nie tylko w późniejszych powieściach z małym Belgiem pojawiają się nawiązania do jego potyczki z seryjnym mordercą zabijającym według kolejnych liter alfabetu, ale też sama książka została bardzo dobrze przyjęta i do dzisiaj uważana jest za jeden z najlepszych utworów Królowej Kryminału, już choćby przez to, co robi z motywem seryjnego mordercy. Powieść ta miała kilka adaptacji i to na różne media – od filmu, poprzez seriale telewizyjne z Wielkiej Brytanii i Indii, a na anime i grach komputerowych skończywszy. Ponadto zdarzało się, że inni pisarze czerpali inspirację z ABC i tak oto mamy film Grandmaster z 2012 roku w indyjskim języku malajalam, rozdziały 393-397 Detektywa Conana oraz powieść bengalskiego autora Narayana Sanyala O Aa Ka Khuner Kanta, które inspirowały się i do pewnego stopnia wzorowały swoje fabuły na ABC.

Ponieważ za jedną z adaptacji ABC brała się Sarah Phelps i owa ekranizacja z 2019 roku została bardzo źle odebrana przez fanów, pomyślałam, że zanim ją obejrzę, zobaczę również inne wersje tej historii. Wiedziałam na pewno, że porównam ją z pierwszą ekranizacją z 1965 roku, z klasycznym odcinkiem Poirota i z czteroodcinkową adaptacją anime. Wiedziałam też, że będę porównywać Johnny’ego Malkovicha do innych odtwórców roli małego Belga: Tony’ego Randalla, Davida Sucheta i Kataro Satomiego.

Zanim przejdziemy do omawiania kolejnych adaptacji, najpierw przedstawię wam ogólny zarys ABC. Otóż pewnego dnia, kiedy Herkulesa Poirota odwiedził akurat jego stary przyjaciel, kapitan Hastings, do detektywa przybywa list pisany na maszynie, w którym tajemniczy człowiek, podpisujący się jako ABC, oznajmia, że wkrótce popełni morderstwo w Andover. I cóż, niebawem Poirot i Hestings dowiadują się od inspektora Jappa, że takowe morderstwo miało miejsce: pani Alice Ascher, właścicielka sklepu tytoniowego, została uderzona z tyłu głowy, a na miejscu zdarzenia morderca zostawił swój znak rozpoznawczy: spis pociągów ABC. Niebawem pojawiają się kolejne ofiary, jak kelnerka Betty Barnard z Bexhill czy bogacz Carmichael Clarke w Churston – i za każdym razem ABC wysyła do Poirota list z datą i nazwą miejscowości, w których dokona następnej zbrodni. Każda z ofiar prowadziła inne życie, miała inne stosunki rodzinne i inny zawód tak więc trudno znaleźć cokolwiek, co mogłoby je łączyć. Mamy tu wyścig z czasem, w którym Poirot stara się zapobiec kolejnym zbrodniom i odnaleźć mordercę, który wydaje się nieuchwytny; zwłaszcza, że ostatni list przyszedł do detektywa z opóźnieniem.

Na początku chciałam aby ten artykuł był podobny do artykułu porównawczego, który napisałam w 2014 roku na temat Morderstwa w Orient Expressie. Tak jak w przypadku tamtego tekstu, chciałam, abyście przeczytali tę książkę albo obejrzeli chociaż odcinek Poirota na jej podstawie i dlatego nie zamierzałam dawać żadnych spoilerów. Po obejrzeniu jednak wszystkich czterech adaptacji doszłam do wniosku, że trochę fabuły będę musiała zdradzić, dlatego mówię od razu, że pojawią się tutaj dwa spoilery wielkiej wagi i kilka mniej ważnych.

Czytaj dalej „Październik z Agathą Christie – Artykuł: Komediowo, klasycznie, animcowo i poważnie o tym samym, czyli cztery adaptacje „ABC””

Październik z Agathą Christie – Artykuł: Tropy Agathy Christie w „Na noże”

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do filmu Na noże.

Na noże Riana Johnsona było wielkim zaskoczeniem zeszłego roku. Ludzie chwalili jego humor i intrygę, jak również postaci i zabawę konwencją klasycznego kryminału. Ja sama przez pewien czas nie byłam specjalnie zainteresowana tym filmem, jednak kiedy tylko dowiedziałam się, że czerpie on z wzorców Królowej Kryminału, wszystko się zmieniło. Postanowiłam, że wybiorę się na niego do kina i cóż, z seansu wyszłam pełna różnych przemyśleń.

Ponieważ obchodzimy stulecie twórczości Christie, pomyślałam, że warto byłoby przyjrzeć się Na noże właśnie pod kątem filmu, który oddaje hołd Królowej Kryminału, a jednocześnie pokazuje jak typowa fabuła Christie spisuje się dzisiaj.

Od razu mówię, że będę omawiać ten film w miarę gruntownie, a co za tym idzie – będę zdradzać szczegóły fabuły. Dlatego jeśli jeszcze go nie widzieliście, a chcielibyście przekonać się, czy rzeczywiście jest taki wspaniały, radzę najpierw go obejrzeć, a potem wrócić tutaj.

Czytaj dalej „Październik z Agathą Christie – Artykuł: Tropy Agathy Christie w „Na noże””

Artykuł: Najbardziej ikoniczny czarny charakter Hanny Barbery… i jego pies

Niedawno miał swoją premierę najnowszy film ze Scooby’m Doo – Scoob! – który z jednej strony stanowił origin story gangu Scooby’ego, a z drugiej widać było, że Warner Brothers próbował nim rozpocząć kolejne łączone filmowe uniwersum, tym razem z postaciami z kreskówek Hanny Barbery. Jednocześnie film miał jednak trochę serducha, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje między Scooby’m i Kudłatym. Właściwie to właśnie ta przyjaźń między chłopcem a jego psem jest punktem wyjścia tej historii i Scooby’emu i Kudłatemu przeciwstawione są dwie pary „chłopców i ich psów” z wytwórni Hanny Barbery. Pierwszą parą jest superbohater Blue Falcon i jego partner, cybernetyczny pies Dynomutt, a drugą – Dick Dastardly i jego partner w zbrodni, Muttley.

I też właśnie Dick Dastardly wydaje się być w Scoobie! największym zaskoczeniem. Po pierwsze dlatego, że Scooby Doo i jego gang nigdy wcześniej nie walczyli z Dastardly’m i Muttley’m (co najwyżej Scooby brał udział w Laff-A-Limpics, stając przeciwko ich substytutom). Po drugie – Dick Dastardly jest w tym filmie nadzwyczaj kompetentny, biorąc pod uwagę to, że przez lata należał on do tego typu czarnych charakterów, którego niecne plany mściły się na nim boleśnie ku uciesze (i sympatii) widza. Po trzecie wreszcie – naczelną motywacją Dastadly’ego było nie tyle zdobycie wielkiego bogactwa spoczywającego w greckich Podziemiach, co uratowanie uwięzionego w nich Muttley’a. To właśnie ten ostatni punkt zwrócił moją uwagę najbardziej, ponieważ wychowawszy się na Odlotowych wyścigach i Dastardly’m i Muttley’u, nie myślałam, że mogłoby mu zależeć na swoim psim kompanie, a jednak ich relacja przedstawiona została bardzo wiarygodnie.

Czując pewien niedosyt, postanowiłam przypomnieć sobie Odlotowe wyścigi oraz Dastardly’ego i Muttley’a, a także zapoznać się z innymi kreskówkami Hanny Barbery, w których Dick Dastardly i jego psi kompan grają jakieś większe role. Przy okazji miałam okazję przyjrzeć się temu, jak relacje między Dastardly’m i Muttley’m się rozwijały od lat sześćdziesiątych XX wieku, aż do czasów współczesnych; oraz odkryć te postacie na nowo.

Czytaj dalej „Artykuł: Najbardziej ikoniczny czarny charakter Hanny Barbery… i jego pies”

Artykuł: Seks i seryjni mordercy, czyli American Horror Story: 1984

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do dziewiątego sezonu American Horror Story (no i do pierwszego Piątku 13).

Pamiętam, że jakiś czas po wciągnięciu się w American Horror Story (czyli gdzieś tak po trzecim sezonie), wymarzyłam sobie American Horror Story: Las. Sezon miałby dziać się w lesie (może nawet na letnim obozie), gdzie nagle zaczęto by odkrywać strasznie zmasakrowane zwłoki. Z jednej strony z lasem związane byłyby legendy o jakimś potworze (na przykład Wendigo), a z drugiej – opowieści o kanibalach albo jakimś seryjnym mordercy, który niedawno uciekł z zakładu albo w tytułowym lesie mieszka. W każdym razie motywem przewodnim byłby dyskurs kultura kontra natura (szczególnie prominentny w przypadku seryjnego mordercy) a także amerykańskie podejście do natury w ogóle. Oczywiście American Horror Story: Las brałby na warsztat gatunek slashera.

Rzecz jasna zdawałam sobie sprawę z tego, że American Horror Story: Las raczej pozostanie w sferze marzeń, ale mimo wszystko byłam ciekawa slashera w wykonaniu American Horror Story. Nie byłam jedyna, jednakże pojawiały się też głosy za tym, że AHS nie powinno brać się za ten gatunek, z tej prostej przyczyny, że twórca serii, Ryan Murphy, zrobił już kiedyś serialowego slashera. Scream Queens miało, co prawda, tylko dwa sezony, ale wyrobiło sobie markę jako horrorowa komedia (z całkiem fajnym openingiem).

Mimo wszystko jednak American Horror Story to bardziej poważna seria, która bawi się horrorem, a nieraz wyciąga z niego coś więcej, toteż wydawało się kwestią czasu, że Murphy spróbuje zrobić slasher w którymś z sezonów. I tak oto 10 kwietnia 2019 roku twórca AHS ogłosił, że dziewiąta seria będzie nosiła podtytuł 1984 i będzie zainspirowana klasycznymi slasherami (wymienił, między innymi, Piątek 13, Koszmar z Ulicy Wiązów i Halloween). Pierwsze teasery przedstawiały obsadę w kolorowych strojach do aerobiku oraz scenki z obozu silnie inspirowane Piątkiem 13; a 12 września Murphy pokazał czołówkę dziewiątego sezonu, zainspirowaną fanowską wersją wykonaną przez Corey’a Vegę (który zresztą brał później udział przy tworzeniu oficjalnej wersji). Większość obsady, która dotąd była zawsze (Sarah Paulson, Evan Peters, Frances Connroy…), miała się nie pojawić z powodu innych projektów, za to potwierdzono obecność Emmy Roberts, Billie Lourd (które grały zarówno w Scream Queens, jak i w niektórych sezonach AHS) i Cody’ego Ferna (Antychrysta z sezonu ósmego). Ponadto powrócili starzy znajomi, czyli Lily Rabe, Dylan McDermott, John Carroll Lynch i Finn Wittrock.

Zapowiadał się więc ciekawy sezon, chociaż ja sama byłam sceptycznie nastawiona do tego, że osadzono go w latach osiemdziesiątych (samo nazwanie sezonu 1984 wydawało mi się nieco nijakie w porównaniu do poprzednich tytułów, które jednak coś mówiły o tym, czego będą dotyczyć i trzymały się pewnej konwencji). Z czasem jednak się do tego przekonałam, zwłaszcza gdy zdałam sobie sprawę z pewnej rzeczy… ale o tym za chwilę.

Zobaczmy więc jak AHS zabrało się za slasher.

Czytaj dalej „Artykuł: Seks i seryjni mordercy, czyli American Horror Story: 1984”

Artykuł: Kilka słów o komediowej socjopatii, czyli najemnicy z Team Fortress 2

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do komiksów i filmów Team Fortress 2

W swoim Księciu Niccolo Machiavelli ostrzega tytułowego władcę o tym, aby raczej inwestował we własną armię niż gdyby miał opłacać wojska najemne z innych krajów. Machiavelli twierdził, że:

…jeżeli ktoś na wojsku najemnym opiera swe państwo, nigdy nie będzie stał pewnie i bezpiecznie, albowiem jest ono niezgodne, ambitne, niekarne, niewierne, odważne wobec przyjaciół, tchórzliwe wobec nieprzyjaciół, nie boi się Boga ani dotrzymuje wiary ludziom, tak że o tyle tylko odwleka się upadek księcia, o ile odwleka się napaść; ono ograbia cię w czasie pokoju, a nieprzyjaciel w czasie wojny. Przyczyną tego jest to, że nie ma ono innego przywiązania ani innej pobudki, trzymającej je w polu, jak ta odrobina żołdu, który nie jest dość silnym bodźcem, by wojsko takie pragnęło umrzeć za ciebie. Najemnicy chcą bardzo być twoimi żołnierzami wtedy, gdy nie prowadzisz wojny, lecz kiedy przyjdzie wojna wolą uciec lub pójść sobie precz.

Zasadniczo argument Machiavellego sprowadza się do tego, że najemnicy walczą za pieniądze, a nie z powodu przywiązania do władcy czy chęci obrony ojczyzny (i ojcowizny), tak więc nie ma gwarancji, że podczas walki pozostaną mu wierni; że nie zostaną przekupieni albo nie uciekną. Ponadto najemnicy mogą sobie na zbyt wiele pozwalać w królestwie (żołnierze również, ale ciii), więc same tylko z nimi kłopoty.

Wojska najemne mogą walczyć dla państwa, ale też dla osoby prywatnej. Wielokrotnie to właśnie wzbogacone o najemników wojska rodzime wygrywały konflikty zbrojne. Historia pełna jest jednostek wojskowych walczących po stronie obcych państw. Teraz zaś najemnicy przebili się niejako do mainstreamu i tak oto mamy filmy, książki, seriale i gry o najemnikach.

Co sprowadza nas do tematu tego artykułu. Jakiś czas temu zainteresowałam się uniwersum Team Fortress 2 – gry Valve, która poprzedziła Fortnite’a i Overwatch o całą dekadę, i w zasadzie była pionierem gatunku typowo komediowych, sieciowych multiplayerów z kolorowymi postaciami o unikalnych charakterach i zdolnościach. I tak się składa, że owe postacie to dziewięciu (osiemnastu, jeśli liczyć obie drużyny) najemników, wynajętych do walki o skrawek ziemi w Nowym Meksyku. Sami najemnicy nie są heroiczni; w istocie, dość często zachowują się jak złoczyńcy… chociaż miewają też przebłyski bohaterstwa. Dodajmy do tego, że Team Fortress 2 ma też specyficzne, ocierające się o czarną komedię, poczucie humoru, i mamy bardzo ciekawy miks. W istocie – najemnicy z Team Fortress 2 określani są nieraz jako komediowi socjopaci.

I właśnie pod tym kątem chciałabym ich omówić.

Czytaj dalej