Fandomy Po Latach – Powrót do przyszłości jako (nie)modelowa historia o podróżach w czasie

Powrót do przyszłości gościł na tym blogu już kilka razy – zarówno w artykułach i rankingach, jak i fanfikach. Był taki okres czasu, kiedy pod koniec studiów męczyłam znajomą swoimi przemyśleniami na temat oryginalnej trylogii, motywów w niej występujących i tego, jak przedstawiane są tam podróże w czasie.

Kiedy w ramach obchodów dziesięciolecia bloga, poświęciłam Powrotowi do przyszłości wrzesień – obejrzałam oryginalną trylogię i let’s play do Back To The Future: The Game, a także przeczytałam sobie genialną serię komiksów z 2015 roku – wiele z tych przemyśleń do mnie powróciło, zwłaszcza że od tej pory miałam okazję przypomnieć sobie albo zapoznać się z innymi utworami, które również wykorzystują motyw podróży w czasie.

Czytaj dalej „Fandomy Po Latach – Powrót do przyszłości jako (nie)modelowa historia o podróżach w czasie”

Artykuł: Cztery miłości superzłoczyńcy, czyli o Feloniusie Gru słów kilka

Uwaga! Tekst zawiera spoilery!

Dawno, dawno temu prowadziłam na Planecie Kapeluszy serię Maraton z Villain Protagonist, gdzie omawiałam takie przykłady tego motywu, jak Megamocny, Mózg czy Wezyr Iznogud. Miałam nadzieję kiedyś zrobić kolejną edycję tej serii i poruszyć temat kolejnych bohaterów, którzy w innych historiach byliby „tymi złymi”.

Szczególnie o jednym przykładzie chciałam opowiedzieć już od dłuższego czasu, zwłaszcza że pierwszy film z jego udziałem był ciekawą historią o złoczyńcy rodem z filmów szpiegowskich, który nagle zaczyna opiekować się trzema małymi dziewczynkami (chociaż większość ludzi i tak kojarzyła z tego filmu głównie małe żółte stworki, które po latach się wszystkim przejadły). Zwlekałam z tym jednak bardzo długo, a w tym czasie wyszły kolejne części jego przygód, które nie tylko dodawały różne szczegóły na temat jego przeszłości i charakteru, lecz także budowały podziemny świat superzłoczyńców. Mowa oczywiście o Feloniusie Gru, który dawno temu próbował ukraść księżyc.

Ponieważ niedawno mieliśmy film, w którym pokazano dzieciństwo Gru, doszłam do wniosku, że najwyższy czas, aby napisać o nim artykuł. Zwłaszcza że właściwie wszystkie filmy z jego udziałem (i gdzie gra większą rolę; pierwsze Minionki się nie liczą) są w pewnym sensie o tym, jak odkrywa on różne typy relacji. Co więcej – owe relacje można podciągnąć pod wyróżniane przez Greków rodzaje miłości. Zwykle wyróżnia się osiem rodzajów, ale Gru podpada pod cztery z nich – philia, storge, ludus i pragma.

Czytaj dalej „Artykuł: Cztery miłości superzłoczyńcy, czyli o Feloniusie Gru słów kilka”

Artykuł: Wielka sztuka i kino klasy B, czyli podwójny sezon AHS

W zeszłym roku nie dostaliśmy kolejnego, dziesiątego już sezonu American Horror Story. Tak jak wiele seriali w 2020 roku, tak i realizacja AHS została przeniesiona na później, a że pierwotny koncept nowego sezonu wymagał pracy w cieplejszych miesiącach, Ryan Murphy był zmuszony przemyśleć swój pomysł. W rezultacie sezon kręcono w zimie, a w marcu 2021 roku ogłoszono, że dziesiąty sezon będzie miał podtytuł Double Feature, czyli Podwójny Seans.

Tak się bowiem składa, że już od jakiegoś czasu Murphy rozważał pomysł, w którym w jednym sezonie rozgrywałyby się dwie historie. Aż do sierpnia mówił bardzo mało o dziesiątym sezonie – wiedzieliśmy, że będzie w nim grało kilku stałych aktorów (jak Leslie Grossman, Lily Rabe, Finn Wittrock, i tak, Sarah Paulson i Evan Peters też), ale i że do obsady dojdzie Macaulay Culkin; wiedzieliśmy, że jedna historia będzie się odbywać „przy morzu”, a druga „na piasku”; wiedzieliśmy, że będą tam syreny i kosmici, a wreszcie dowiedzieliśmy się, że pierwsza część będzie się nazywać Red Tide, a druga Death Valley. Szczególnie kosmici budzili zainteresowanie fanów, gdyż od kiedy pojawili się w Asylum, chcieliśmy, aby Murphy do nich powrócił w jakiś sposób.

Nadszedł sierpień i mogliśmy wreszcie zobaczyć jak ten podwójny sezon się sprawował.

Czytaj dalej „Artykuł: Wielka sztuka i kino klasy B, czyli podwójny sezon AHS”

Wrzesień ze Star Trekiem – Artykuł: Trzydziesta czwarta Zasada Zaboru, czyli poważnie o rasie Ferengi

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do powieści The 34th Rule z uniwersum Star Treka.

Zazwyczaj Ferengi traktowani są jak żart. Chociaż pierwotnie pomyślani byli jako rasa, która miała w Następnym Pokoleniu zastąpić Klingonów jako przeciwników Federacji, w ich debiutanckim odcinku – Ostatniej placówce – byli tak pokraczni, że w zasadzie w kolejnych sezonach i seriach tak zwane Ferengi Episodes miały bardziej lekki, a nawet satyryczny wydźwięk. I choć w Star Trek: Deep Space Nine bywały wątki dramatyczne związane z Ferengi (jak Nog starający się o dostanie do Akademii Gwiezdnej Floty czy Quark tracący licencję na handel z pobratymcami), to jednak rasa ta zawsze była postrzegana jako żart.

Niemniej jednak Armin Shimerman, który grał Quarka (a wcześniej występował w Ostatniej placówce) traktował Ferengi bardzo poważnie i walczył z przedstawianiem ich jako tak zwanych comedy reliefs. I tak oto pewnego dnia Shimerman i scenarzysta Eric Stillwell przedstawili producentom Deep Space Nine kilka pomysłów na kolejne odcinki serialu. Nie udało im się nimi zainteresować producentów, ale kiedy później Stillwell i jego kolega po piórze, David George III, zostali poproszeni przez wytwórnię komiksów do Star Trek: Deep Space Nine o jakieś fabuły, które można by było zaadaptować, Stillwell i George natychmiast wrócili do starych pomysłów, w tym – jednego dotyczącego konfliktu dyplomatycznego między Sojuszem Ferengi a Bajorem. Tak powstała powieść z uniwersum Star Treka pod tytułem The 34th Rule, która podeszła zarówno do Quarka jako postaci, jak i do kwestii Ferengi w serii bardzo poważnie. I to na wielu różnych poziomach.

Czytaj dalej „Wrzesień ze Star Trekiem – Artykuł: Trzydziesta czwarta Zasada Zaboru, czyli poważnie o rasie Ferengi”

Październik z Agathą Christie – Artykuł: Komediowo, klasycznie, animcowo i poważnie o tym samym, czyli cztery adaptacje „ABC”

Prędzej czy później każdy detektyw musi zmierzyć się z przebiegłym, seryjnym mordercą, zwłaszcza że zazwyczaj ów morderca specjalnie szuka uwagi tegoż właśnie detektywa. O dziwo, niewiele jest powieści Agathy Christie, w których występuje motyw seryjnego mordercy. W zasadzie można podać tylko dwa znamienite przykłady: I nie było już nikogo oraz ABC.

Wydane w 1936 roku ABC jest jedną z najsłynniejszych spraw Herkulesa Poirota – nie tylko w późniejszych powieściach z małym Belgiem pojawiają się nawiązania do jego potyczki z seryjnym mordercą zabijającym według kolejnych liter alfabetu, ale też sama książka została bardzo dobrze przyjęta i do dzisiaj uważana jest za jeden z najlepszych utworów Królowej Kryminału, już choćby przez to, co robi z motywem seryjnego mordercy. Powieść ta miała kilka adaptacji i to na różne media – od filmu, poprzez seriale telewizyjne z Wielkiej Brytanii i Indii, a na anime i grach komputerowych skończywszy. Ponadto zdarzało się, że inni pisarze czerpali inspirację z ABC i tak oto mamy film Grandmaster z 2012 roku w indyjskim języku malajalam, rozdziały 393-397 Detektywa Conana oraz powieść bengalskiego autora Narayana Sanyala O Aa Ka Khuner Kanta, które inspirowały się i do pewnego stopnia wzorowały swoje fabuły na ABC.

Ponieważ za jedną z adaptacji ABC brała się Sarah Phelps i owa ekranizacja z 2019 roku została bardzo źle odebrana przez fanów, pomyślałam, że zanim ją obejrzę, zobaczę również inne wersje tej historii. Wiedziałam na pewno, że porównam ją z pierwszą ekranizacją z 1965 roku, z klasycznym odcinkiem Poirota i z czteroodcinkową adaptacją anime. Wiedziałam też, że będę porównywać Johnny’ego Malkovicha do innych odtwórców roli małego Belga: Tony’ego Randalla, Davida Sucheta i Kataro Satomiego.

Zanim przejdziemy do omawiania kolejnych adaptacji, najpierw przedstawię wam ogólny zarys ABC. Otóż pewnego dnia, kiedy Herkulesa Poirota odwiedził akurat jego stary przyjaciel, kapitan Hastings, do detektywa przybywa list pisany na maszynie, w którym tajemniczy człowiek, podpisujący się jako ABC, oznajmia, że wkrótce popełni morderstwo w Andover. I cóż, niebawem Poirot i Hestings dowiadują się od inspektora Jappa, że takowe morderstwo miało miejsce: pani Alice Ascher, właścicielka sklepu tytoniowego, została uderzona z tyłu głowy, a na miejscu zdarzenia morderca zostawił swój znak rozpoznawczy: spis pociągów ABC. Niebawem pojawiają się kolejne ofiary, jak kelnerka Betty Barnard z Bexhill czy bogacz Carmichael Clarke w Churston – i za każdym razem ABC wysyła do Poirota list z datą i nazwą miejscowości, w których dokona następnej zbrodni. Każda z ofiar prowadziła inne życie, miała inne stosunki rodzinne i inny zawód tak więc trudno znaleźć cokolwiek, co mogłoby je łączyć. Mamy tu wyścig z czasem, w którym Poirot stara się zapobiec kolejnym zbrodniom i odnaleźć mordercę, który wydaje się nieuchwytny; zwłaszcza, że ostatni list przyszedł do detektywa z opóźnieniem.

Na początku chciałam aby ten artykuł był podobny do artykułu porównawczego, który napisałam w 2014 roku na temat Morderstwa w Orient Expressie. Tak jak w przypadku tamtego tekstu, chciałam, abyście przeczytali tę książkę albo obejrzeli chociaż odcinek Poirota na jej podstawie i dlatego nie zamierzałam dawać żadnych spoilerów. Po obejrzeniu jednak wszystkich czterech adaptacji doszłam do wniosku, że trochę fabuły będę musiała zdradzić, dlatego mówię od razu, że pojawią się tutaj dwa spoilery wielkiej wagi i kilka mniej ważnych.

Czytaj dalej „Październik z Agathą Christie – Artykuł: Komediowo, klasycznie, animcowo i poważnie o tym samym, czyli cztery adaptacje „ABC””