W swoim własnym salonie Cedrick nie potrafił uwierzyć, że wyzwał Guldena na pojedynek. Teraz, kiedy ochłonął, ten akt brawury wydał mu się naprawdę nierozsądny. Z drugiej strony Cedrick miał wrażenie, że postąpił właściwie. Wszak nie bronił tylko swojego dobrego imienia, ale również Winifred. Te wszystkie rzeczy, które Gulden o niej opowiadał – to było zbyt wiele, aby Cedrick mógł to puścić mimo uszu. I gdyby się teraz wycofał, zapewne Winifred by mu tego nie darowała. On sam by sobie tego nie darował. Powinien stawić czoła Guldenowi i kazać mu zapłacić za to, co powiedział.
Ale to nie zmieniało faktu, że Cedrick był pewien swojej przegranej. Gdyby to był inny przeciwnik… Gdyby to tylko nie był Daniel Gulden…
– Ale ja byłem głupi! – biadolił. – Mogłem siedzieć cicho i puścić to co mówił mimo uszu!
Gilbert nic nie mówił na temat wyzwania, jakie rzucił Guldenowi jego pan, lecz Winifred była zachwycona tym, że Cedrick to zrobił, a Markus od razu zaofiarował się na sekundanta. W przeciwieństwie do samego Cedricka byli pewni, że zwycięży.
Continue reading „Miłość van Hoovena – Rozdział 10 (ostatni)”