Fandomowy Kalendarz Adwentowy · Miesiące z...

FKA – Dzień 6: Wiedźmikołaj

„TRZEBA WIERZYĆ W RZECZY NIEPRAWDZIWE. JAK INACZEJ MOGŁYBY ZAISTNIEĆ?”

W Mikołajki chciałam omówić jakąś produkcję, która skupiałaby się na świętym Mikołaju i trochę żałuję, że nie znam żadnego filmu o oryginalnym biskupie z Miry, a tylko o tym tworze kultury masowej, do którego wciąż dodawane są nowe elementy. Na swojej liście mam jednak kilka pozycji poświęconych tej wersji postaci jako symbolu świąt i wybrałam Wiedźmikołaja, bo ma on – mimo wszystko – bardzo fajny przekaz.

Zarówno książka, jak i powstały na jej podstawie dwuczęściowy miniserial są tak jakby świątecznymi specialami Świata Dysku. Niemal od razu przedstawiane nam jest święto Strzeżenia Wiedźm (Hogswatch), które ma kilka podobieństw do Bożego Narodzenia, ale pewne elementy „lore’u” Mikołaja są trochę inne (zamiast reniferów są dziki, zamiast mleka i ciasteczek oraz marchewek, zostawiane są szery, paszteciki i rzepy), a i sam Wiedźmikołaj (Hogfather) ma w sobie pewne elementy ludowe (czy nawet celtyckie).

Tak czy inaczej, mamy cztery wątki: 1. wątek członka Gildii Zabójców, Herrbatki, który wykonuje dla Audytorów Rzeczywistości zlecenie zabicia Wiedźmikołaja (albowiem Audytorzy nie przepadają za ludzką kreatywnością i Wiedźmikołaj jest jej czołowym przykładem) i w tym celu zbiera ekipę i włamuje się do zamku Wróżki Zębuszki; 2. wątek Śmierci odkrywającego, że Wiedźmikołaj słabnie i może zniknąć zupełnie, dlatego na Noc Strzeżenia Wiedźm Kostucha postanawia odgrywać jego rolę, aby podtrzymać wiarę ludzi w Wiedźmikołaja; 3. wątek wnuczki Śmierci, Susan, która zauważa dziwne zachowanie dziadka i postanawia sama dociec, co się dzieje i uratować zagrożoną mityczną postać (bo podobno jak tego nie zrobi, słońce nie wzejdzie); i 4. wątek magów na Niewidzialnym Uniwersytecie, którzy zauważają, że nagle powoływane są do życia istoty, o których akurat żartowali (jak Skrzat Kurzajka, Zjadacz Skarpet czy obóg kaca).

Jak wszystko związane ze Światem Dysku, Wiedźmikołaj jest jednocześnie zabawny i głęboki. Bierze na warsztat wiarę w mityczne stworzenia, ale idzie o wiele dalej niż sztampowy już duch świąt. I choć są momenty, kiedy pewne wątki się dłużą, to jednak mamy tam bardzo piękne sceny, jak przemowa Wróżki Zębuszki o tym, dlaczego postanowiła zbierać zęby od dzieci; czy rozmowa Susan z dziadkiem o tym, że wiara w Wiedźmikołaja potem przekłada się na wiarę w abstrakcyjne koncepty (jak obowiązek i sprawiedliwość), które czynią ludzi ludzkimi. Również Śmierć w tej nietypowej roli symbolu radości jest uroczy, a jednocześnie pokrzepiający.

Po latach dochodzę też do wniosku, że pewne szczegóły, które są tylko muśnięte w miniserialu, można bardziej docenić, jak się czytało książki. Przeto przedstawiam Wam krótki artykuł na temat Śmierci w Świecie Dysku.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź