
Tym razem mamy słodkogorzki odcinek bożonarodzeniowy o tym, jak podtrzymać ciepłą atmosferę podczas wojny.
Śmierć robi sobie wolne to piąty odcinek dziewiątego sezonu M*A*S*Ha, tak więc zamiast Henry’ego Blake’a, Trappera Johna i Franka Burnsa mamy pułkownika Pottera, BJ Hunnicuta i Charlesa Winchestera III, a do tego Klinger pełni rolę kancelisty zamiast Radara. W tym odcinku zwłaszcza Winchester ma możliwość zabłysnąć jako postać.
Szpital polowy szykuje się do obchodów Bożego Narodzenia wraz z pobliskim sierocińcem i wszyscy czekają ze zniecierpliwieniem na przyjazd świątecznych indyków. W dodatku personel dostał z domu przeróżne smakołyki, a już major Winchester otrzymał aż trzy duże paczki. Niestety, wkrótce przychodzi wiadomość o tym, że samochód z indykami został obrabowany przez bandytów, tak więc ojciec Mulcahy proponuje, aby każdy ofiarował jakieś jedzenie z domu na świąteczną kolację dla sierotek. Wszyscy coś oddają, ale Winchester ofiarowuje tylko małą puszkę sardynek. Niemniej jednak bardzo zależy mu na tym, aby zdobyć jeepa i pojechać nim gdzieś z paczkami. Kiedy zaś przychodzi czas świątecznego przyjęcia, do szpitala trafia ciężko ranny żołnierz, któremu nie można już pomóc. Hunnicut jednak jest zdeterminowany przedłużyć jego życie do północy, aby rodzina rannego nie musiała kojarzyć Bożego Narodzenia z jego śmiercią.
Śmierć robi sobie wolne to jeden z tych odcinków, które pokazują majora Charlesa Winchestera III w lepszym świetle. Normalnie jest to wygodnicki, snobistyczny i arogancki człowiek, który wiecznie narzeka na swoją dolę, ale tutaj dowiadujemy się, że jego rodzina ma świąteczną tradycję przekazywania prezentów potrzebującym. Co więcej, ta tradycja stawia silny nacisk na to, żeby prezenty były przekazywane anonimowo, tak więc aby ją zachować Winchester pozwala reszcie szpitala uważać go za bezdusznego sknerę i znosi tę potwarz z godnością. Potem dowiaduje się, że drogie czekoladki, które miały trafić do sierotek, zostały sprzedane na czarnym rynku i jest z tego powodu wściekły… ale szybko zdaje sobie sprawę z tego, że rzecz jest o wiele bardziej skomplikowana, niż myślał.
Co zaś się tyczy BJ Hunnicuta, to w zasadzie od momentu, w którym odkrywa, że ranny żołnierz ma rodzinę, jest tym bardziej zdeterminowany, aby podtrzymać go przy życiu do końca Gwiazdki. On, Hawkeye i major Margaret Houlihan w zasadzie spędzają całe bożonarodzeniowe przyjęcie na sali operacyjnej, robiąc wszystko, aby pacjent im nie umarł, a pułkownik Potter ich kryje, aby nie psuć reszcie gości nastroju. W pewnym momencie wysyła nawet im do pomocy ojca Mulcahy’ego, który najpierw służy modlitwą, a potem szykuje się do udzielenia ostatniego namaszczenia. I ta część odcinka ma o wiele bardziej gorzki posmak niż cała reszta, bo pomimo uporczywych starań Hunnicuta, śmierć zbliża się coraz bardziej.
Niemniej jednak oba wątki pod koniec mają pewien pozytywny wydźwięk – zarówno Winchester, jak i grupa z sali operacyjnej, nie zostają sami ze swoimi smutnymi myślami w Boże Narodzenie, bo znajdują się ludzie, którzy dają im odrobinę pocieszenia (choć w postaci jedzenia).
Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
