Krótka notka o pewnej rodzinnej tradycji świątecznej

No więc święta już nadeszły, a ja postanowiłam, że w tym roku opowiem Wam o pewnej tradycji świątecznej w moim domu.

Co prawda, nie zawsze udaje nam się ją podtrzymać, ale się staramy. Obok zaś macie inną świąteczną tradycję – zdjęcie fioletowej choinki – tym razem w naszym nowym mieszkaniu.

Rodzinna tradycja, o której chcę dziś mówić, zrodziła się w latach dziewięćdziesiątych, w dobie raczkującego w Polsce internetu, kiedy to mój tata odkrył tak zwany NORAD Track Santa (NORAD, czyli zajmująca się obroną przestrzeni powietrznej USA i Kanady North American Aerospace Defense Command).

W grudniu 1948 roku Siły Powietrzne USA wysłały komunikat o „niezidentyfikowanych saniach, napędzanych ośmioma reniferami, na wysokości 14000 stóp nad ziemią, lecących pod kątem 180 stopni.” Komunikat zaś został przechwycony i opublikowany przez The Assoicated Press i chociaż był to pierwszy przypadek, w którym Siły Powietrzne USA „raportowały” o świętym Mikołaju, przez dłuższy czas nie była to coroczna tradycja.

Dopiero w 1955 – zanim jeszcze powstał NORAD – tradycja rozpoczęła się na dobre. Zgodnie z legendą sieć handlowa Sears zachęcała dzieci do dzwonienia do Mikołaja na różne numery telefonów, w tym – ME 2-6681. Jedno z dzieci pomyliło się, co skutkowało tym, że dodzwoniło się do centrum Continental Air Defense Command (CONAD). Niejaki pułkownik Harry Shoup odebrał telefon, a potem nakazał swoim podwładnym, że gdyby pojawiły się następne takie telefony od dzieci, obsługa ma je informować o położeniu Mikołaja. Bardziej jednak prawdopodobne jest to, że ktoś z obsługi zamieścił obrazek Mikołaja na tablicy przeznaczonej do śledzenia niezidentyfikowanego obiektu powietrznego w grudniu, Shoup postanowił poprawić swojej jednostce prasę i wymyślił raportowanie o przebiegu podróży Mikołaja.

Niezależnie od tego jaka była historia (a modyfikowano ją na różne sposoby), zaczęto co roku przygotowywać wydarzenie związane ze śledzeniem Mikołaja. W 1958 nowo powstały NORAD przejął od CONAD ten obowiązek i z każdym następnym rokiem tak zwany NORAD Track Santa robiło się coraz bardziej rozbudowane. W 1981 udostępniono gorącą linię, na którą można było dzwonić, aby dowiedzieć się o położeniu Mikołaja; a od ponad dwudziestu lat można wejść na stronę internetową, na której można się dowiedzieć:

  • w jakim mieście Mikołaj akurat rozdaje prezenty,
  • jakie miasto odwiedził ostatnio
  • miasto, które jest następnym przystankiem podróży, oraz:
  • ilość prezentów, które do tej pory rozdał.

Animacje Mikołaja przelatującego przez znane miejsca są zrobione bardzo ładnie i zawsze fajnie je się ogląda. Dlatego przedstawiam Wam ich kompilację z zeszłego roku.

Animacje Mikołaja przelatującego przez znane miejsca są zrobione bardzo ładnie i zawsze fajnie je się ogląda. Dlatego przedstawiam Wam ich kompilację z zeszłego roku.

Na koniec Planeta Kapeluszy życzy Wam wesołych, pełnych radości i Kevina świąt Bożego Narodzenia.

Jedna myśl na temat “Krótka notka o pewnej rodzinnej tradycji świątecznej

Leave a Reply