Październik z Agathą Christie – Artykuł: Komediowo, klasycznie, animcowo i poważnie o tym samym, czyli cztery adaptacje „ABC”

Prędzej czy później każdy detektyw musi zmierzyć się z przebiegłym, seryjnym mordercą, zwłaszcza że zazwyczaj ów morderca specjalnie szuka uwagi tegoż właśnie detektywa. O dziwo, niewiele jest powieści Agathy Christie, w których występuje motyw seryjnego mordercy. W zasadzie można podać tylko dwa znamienite przykłady: I nie było już nikogo oraz ABC.

Wydane w 1936 roku ABC jest jedną z najsłynniejszych spraw Herkulesa Poirota – nie tylko w późniejszych powieściach z małym Belgiem pojawiają się nawiązania do jego potyczki z seryjnym mordercą zabijającym według kolejnych liter alfabetu, ale też sama książka została bardzo dobrze przyjęta i do dzisiaj uważana jest za jeden z najlepszych utworów Królowej Kryminału, już choćby przez to, co robi z motywem seryjnego mordercy. Powieść ta miała kilka adaptacji i to na różne media – od filmu, poprzez seriale telewizyjne z Wielkiej Brytanii i Indii, a na anime i grach komputerowych skończywszy. Ponadto zdarzało się, że inni pisarze czerpali inspirację z ABC i tak oto mamy film Grandmaster z 2012 roku w indyjskim języku malajalam, rozdziały 393-397 Detektywa Conana oraz powieść bengalskiego autora Narayana Sanyala O Aa Ka Khuner Kanta, które inspirowały się i do pewnego stopnia wzorowały swoje fabuły na ABC.

Ponieważ za jedną z adaptacji ABC brała się Sarah Phelps i owa ekranizacja z 2019 roku została bardzo źle odebrana przez fanów, pomyślałam, że zanim ją obejrzę, zobaczę również inne wersje tej historii. Wiedziałam na pewno, że porównam ją z pierwszą ekranizacją z 1965 roku, z klasycznym odcinkiem Poirota i z czteroodcinkową adaptacją anime. Wiedziałam też, że będę porównywać Johnny’ego Malkovicha do innych odtwórców roli małego Belga: Tony’ego Randalla, Davida Sucheta i Kataro Satomiego.

Zanim przejdziemy do omawiania kolejnych adaptacji, najpierw przedstawię wam ogólny zarys ABC. Otóż pewnego dnia, kiedy Herkulesa Poirota odwiedził akurat jego stary przyjaciel, kapitan Hastings, do detektywa przybywa list pisany na maszynie, w którym tajemniczy człowiek, podpisujący się jako ABC, oznajmia, że wkrótce popełni morderstwo w Andover. I cóż, niebawem  Poirot i Hestings dowiadują się od inspektora Jappa, że takowe morderstwo miało miejsce: pani Alice Ascher, właścicielka sklepu tytoniowego, została uderzona z tyłu głowy, a na miejscu zdarzenia morderca zostawił swój znak rozpoznawczy: spis pociągów ABC. Niebawem pojawiają się kolejne ofiary, jak kelnerka Betty Barnard z Bexhill czy bogacz Carmichael Clarke w Churston – i za każdym razem ABC wysyła do Poirota list z datą i nazwą miejscowości, w których dokona następnej zbrodni. Każda z ofiar prowadziła inne życie, miała inne stosunki rodzinne i inny zawód tak więc trudno znaleźć cokolwiek, co mogłoby je łączyć. Mamy tu wyścig z czasem, w którym Poirot stara się zapobiec kolejnym zbrodniom i odnaleźć mordercę, który wydaje się nieuchwytny; zwłaszcza, że ostatni list przyszedł do detektywa z opóźnieniem.

Na początku chciałam aby ten artykuł był podobny do artykułu porównawczego, który napisałam w 2014 roku na temat Morderstwa w Orient Expressie. Tak jak w przypadku tamtego tekstu, chciałam, abyście przeczytali tę książkę albo obejrzeli chociaż odcinek Poirota na jej podstawie i dlatego nie zamierzałam dawać żadnych spoilerów. Po obejrzeniu jednak wszystkich czterech adaptacji doszłam do wniosku, że trochę fabuły będę musiała zdradzić, dlatego mówię od razu, że pojawią się tutaj dwa spoilery wielkiej wagi i kilka mniej ważnych.

1965 – wersja komediowa (reżyser: Frank Tashlin)

Najwcześniejsza adaptacja ABC odbiega znacznie od książkowego pierwowzoru, zarówno jeśli chodzi o treści, jak i o ton. W ogóle fakt, że w filmie zaliczają cameo Margaret Rutherford i Stringer Davis w roli panny Marple i pana Stringera; i że wytwórnia odpowiedzialna za cztery filmy z tą aktorką w roli Marple, robiła również ABC, każe przypuszczać, że być może planowano zrobić podobną serię filmów z Tony’m Randallem jako Poirotem. Pojawiły się jednak pewne problemy produkcyjne, albowiem sama Agatha Christie (która nie przepadała za adaptacjami swoich książek z Rutherford) miała liczne zastrzeżenia co do scenariusza, a już szczególnie mocno sprzeciwiała się scenie łóżkowej z Poirotem, która ostatecznie nie trafiła do filmu. Pierwotnie rolę małego Belga miał zagrać aktor komediowy Zero Mostel, ale ostatecznie padło na innego aktora komediowego, Tony’ego Randalla.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, jeśli chodzi o inność tej adaptacji, to to, że o ile w oryginale ABC zabijał ludzi z imionami i nazwiskami od kolejnych liter alfabetu, zamieszkałych w miejscowościach zaczynających się na te same litery (stąd, na przykład, pierwszą ofiarą była Alice Ascher z Andover), o tyle tutaj prawie cała fabuła dzieje się w Londynie. Tak po prawdzie to na początku widzimy Poirota idącego w różne miejsca w mieście i będącego śledzonym przez tajemniczego człowieka. Wkrótce okazuje się, że ów człowiek to Arthur Hastings, wysłany przez niejakiego pana X z tajnych służb, aby ochraniać Poirota. Niedługo potem detektyw zostaje zaatakowany przez dziwną kobietę, która twierdzi, że niebawem zdarzy się morderstwo i że to ona je popełni. Zanim jednak kobieta jest w stanie zabić Poirota, ten wzywa Hastingsa i to zmusza ją do odwrotu. Od teraz Hastings będzie nalegał na to, aby mały Belg wrócił do Brukseli dla własnego bezpieczeństwa, a detektyw będzie szukał informacji na temat tajemniczej kobiety. A w miarę jak zaczną pojawiać się kolejne ciała, sprawa stanie się coraz bardziej zagmatwana.

Anita Ekberg grała żeńską wersję Alexandra Bonaparte Custa.

Kolejna fundamentalna zmiana, która łączy się w pewien sposób z osadzeniem całej historii w Londynie, związana jest z mordercą (prawdziwym i domniemanym) oraz ofiarami. Po pierwsze tajemnicza kobieta – Amanda Beatrice Cross – ma być żeńskim odpowiednikiem innej postaci z książki – Alexandra Bonaparte Custa – jednak różni się od niego znacznie w charakterze i roli, jaką gra w historii. I tutaj walę pierwszy spoiler wielkiej wagi – w książce Alexander Bonaparte Cust jest kreowany na mordercę ABC, szaleńca, który ma zaniki pamięci z powodu epilepsji, której nabawił się walcząc w pierwszej wojnie światowej. Sceny z jego udziałem wydają się implikować, że jest niepoczytalny, ale ostatecznie okazuje się, że jest wrabiany w te morderstwa przez prawdziwego ABC. Amanda Beatrice Cross zaś jest raczej typem osoby, którą bawi jej własne szaleństwo i która ostatecznie okazuje się być wykonawcą planu prawdziwego mordercy.

Po drugie – w przeciwieństwie do literackiego pierwowzoru ofiary są powiązane w pewien sposób z mordercą ABC.

Herkules Poirot w wykonaniu Randalla nadal jest kompetentny, nadal jest błyskotliwy i do pewnego stopnia potrafi sobie radzić lepiej z przeciwnikami niż jego „ochroniarz” Hastings, ale z drugiej strony pada ofiarą mnóstwa gagów, które utrudniają mu śledztwo. Nie jest to ten typ komedii, który znamy z serialu z Suchetem czy filmów z Peterem Ustinovem, gdzie główną osią żartów jest wygodnicki i lubiący czystość Poirot padający ofiarą choroby morskiej, brudu i kaprysów natury, a trochę szkoda, bo ten typ humoru lepiej pasuje do postaci małego Belga.

Arthur Hastings i Herkules Poirot.

Poirot nie jest jednak jedynym, którego w filmie z 1965 roku spotykają ciągle nieprzyjemności, bo podążający za nim Hastings wciąż gubi swojego podopiecznego, a kiedy już dochodzi do wniosku, że i tak go nie przekona do powrotu do ojczyzny i postanawia się do niego przyłączyć w poszukiwaniu mordercy ABC, również pada ofiarą osobliwych i żenujących wypadków.

Generalnie jeżeli chce się obejrzeć trzymający w napięciu film o tym, jak Poirot mierzy się z seryjnym mordercą, ABC z 1965 nie jest odpowiednim do tego wyborem. Tutaj mamy komedię w bardzo starym stylu, a ten komediowy ton, zapożyczony z filmów z Margaret Rutherford, jest mocno nierówny. Dziwnie się to ogląda dzisiaj, kiedy jesteśmy przyzwyczajeni do bardziej „poważnych” adaptacji Christie, nie mówiąc już o tym, że niektóre gagi wychodzą dzisiaj trochę słabo. Niemniej jednak duet Tony Randall-Robert Morley ogląda się całkiem fajnie, więc warto obejrzeć ten film dla relacji Poirota i Hastingsa.

1992 – wersja klasyczna (reżyseria: Andrew Grieve)

Adaptacja ABC w serialowym Poirocie od ITV przypada na odcinek 31 (otwierający sezon czwarty). Jest to bardzo klasyczna ekranizacja, która mocno trzyma się materiału źródłowego i zachowuje balans między suspensem, wątkami dramatycznymi i komediowymi. Nie bez powodu też David Suchet uchodzi za jedynie słusznego odtwórcę roli małego Belga, tak więc wszystkie inne adaptacje tej powieści mają niełatwe zadanie konkurowania z serialem ITV, który cieszy się zrozumiałą popularnością wśród fanów.

W przeciwieństwie do filmu z Randallem, komedia jest tutaj bardziej subtelna. Po pierwsze mamy wątek kajmana, którego przywiózł z Wenezueli kapitan Hastings. Od samego początku Poirot za nim nie przepada z powodu niemiłego zapachu, ale kiedy tylko dowiaduje się, że to prezent dla niego, stara się być uprzejmy i nie okazywać niezadowolenia. Po drugie, dialogi są bardzo zabawne, zwłaszcza scena w pociągu, kiedy Poirot czyta wypowiedzi Hastingsa w gazecie na temat sprawy ABC. Kiedy indziej ktoś stwierdza: „Jest pan wielkim człowiekiem, panie Poirot!”, na co inspektor Japp odpowiada: „On o tym wie.”

Jednocześnie to nadal jest intryga trzymająca w napięciu; nadal mamy tutaj seryjnego mordercę, który zdaje się być zawsze dwa kroki przed Poirotem i policją. Ogląda się to jak film o seryjnym mordercy – tak jak w powieści, pewien nacisk położony jest na psychologię; na to jakim człowiekiem jest ABC, skoro udaje mu się zrobić te wszystkie rzeczy. W pewnym momencie też prasa zostaje poinformowana o tym, że w Anglii grasuje seryjny morderca, tak więc od teraz mamy również latające nagłówki gazet; widzimy też, na przykładzie niektórych pobocznych postaci, jak zwykli ludzie reagują na wieści o mordercy i jakie opinie się o nim formułują. Nie ma tu jednak pogoni ani pościgów, za to są różne nastrojowe sceny, które mają nadać historii rytm.

Donald Stumpter jako Cust.

Aktorstwo stoi tu na bardzo wysokim poziomie. Jak zawsze David Suchet i Hugh Fraisier wspaniale odtwarzają przyjacielską, okraszoną humorem dynamikę między Poirotem a kapitanem Hastingsem. W tym odcinku pojawiają się też tak znani dzisiaj aktorzy brytyjscy jak Nicholas Farrel jako narzeczony drugiej ofiary, czy Donald Sumpter jako Cust. Zwłaszcza ten ostatni – wprowadzony do odcinka w dwudziestej ósmej minucie – wychodzi świetnie, biorąc pod uwagę to, czego wymaga od niego rola i jakie reakcje wywołuje u widza. Oglądając go, mamy odnieść konkretne wrażenie – mamy najpierw utwierdzić się w przekonaniu, że to ABC, a potem mamy mu współczuć, ponieważ wszystko wskazuje na to, że nie pamięta swoich morderstw i jest tym, ze zrozumiałych powodów, przerażony. Sumpterowi zawsze wychodziło świetnie granie postaci, które cierpią, i rzeczywiście Cust w jego wykonaniu najpierw wydaje się trochę upiorny, ale w miarę jak fabuła idzie do przodu, jest nam go coraz bardziej żal.

Na pewno jeśli chce się obejrzeć wierną adaptację ABC, należy sięgnąć właśnie po ten odcinek. Pomiędzy wesołym filmem z 1965 roku a mrocznymi miniserialem z 2019, jest to ekranizacja, która nie odchodzi za bardzo od materiału źródłowego i oddaje ducha tej powieści w miarę dobrze.

2004 – wersja animcowa (reżyseria Naohito Takahashi)

Przypadająca na odcinki 5-8 anime Agatha Christie’s Greatest Detectives Poirot and Marple adaptacja też jest w miarę wierna. Największą zmianą jest tu, oczywiście, obecność Maybelle West i jej kaczki, Olivera. Maybelle z jednej strony gra rolę asystentki, która wykonuje różne prace na zlecenie Poirota (na przykład, szuka wraz z Hastingsem powiązań między pierwszymi dwoma ofiarami), z drugiej – reaguje z przejęciem na to, co się dzieje. Jest też osobą, która zwraca uwagę na trop, który powtarza się we wszystkich trzech zbrodniach (chociaż Poirot już wcześniej o nim wiedział) i jednym zdaniem naprowadza Poirota na właściwy tor.

Ponieważ jest to czteroodcinkowa adaptacja, a nie film, anime ma więcej czasu, aby skupić się na ofiarach i wyciągnąć na wierzch różne rzeczy, których, z braku czasu, nie uwzględnił serial od ITV – jak fakt, że Donald Fraiser powiedział swojej niewiernej narzeczonej, że któregoś dnia może ją zabić (tak jak mąż pani Ascher podczas jednej z ich kłótni o pieniądze, groził jej śmiercią); albo to, kim Carmichael Clarke był z zawodu. Również podczas pierwszego spotkania Komitetu Osób Zainteresowanych (w których skład wchodziła siostrzenica pani Ascher, siostra i narzeczony panny Barnard oraz brat i sekretarka pana Clarke’a), Franklin Clarke proponuje zamieszczenie ogłoszenia dla mordercy, co zdarzyło się w książce, ale już nie w serialu ITV.

A tu bishounen Cust.

Jednocześnie styl artystyczny anime sprawia, że postaci są ładniejsze, niż były w oryginale. Bracia Clarke właściwie zostali odmłodzeni, tak samo jak Cust. Tak po prawdzie to Cust w wersji animowanej nadal sprawia to samo wrażenie, które sprawiał w serialu ITV, ale – że tak powiem – w inny sposób. To odmłodzenie ma w przypadku tych postaci pewien sens, biorąc pod uwagę to, co zostaje odkryte potem.

Nie mówiłam o tym wcześniej, kiedy omawiałam Agatha Christie’s Great Detectives Poirot and Marple, ale animcowy Poirot grany przez Kataro Satomiego jest bardziej poważny, a w porównaniu z Randallem i Suchetem widać to jeszcze bardziej. W ogóle pozbawiony jest tych charakterystyk, które normalnie są w adaptacjach z Poirotem źródłem żartów – nie jest wygodnicki ani arogancki. Nie ma też w anime aż takiego nacisku na jego dynamikę z kapitanem Hastingsem. Mały Belg wciąż ma jednak tęgi umysł, i nadal jest uprzejmy i metodyczny.

Nie każdemu ten stonowany Poirot może podejść, niemniej jednak warto sobie obejrzeć i wersję z Suchetem, i anime. Tak żeby porównać sobie jak obie wersje wiernie adaptują ABC, kładąc nacisk na trochę inne rzeczy.

2019 – wersja poważna (reżyseria: Alex Gabassi; scenariusz: Sarah Phelps)

I otóż doszliśmy do najbardziej kontrowersyjnej adaptacji ABC – trzyodcinkowego miniserialu na podstawie scenariusza Sary Phelps. W założeniu miała to być dekonstrukcja Herkulesa Poirota jako bohatera – ukazanie go w smutniejszym świetle. Ta dekonstrukcja dokonuje się kosztem tego, co czyniło powieść tak fenomenalną, a zamiast tego scenariusz ociera się o sztampową opowieść o seryjnym mordercy, których dzisiaj pełno. Ale do tego dojdziemy.

Herkules Poirot według Malkovicha i Sary Phelps to człowiek stary, samotny i złamany przez swoją przeszłość. Kiedyś był na topie; kiedyś był uwielbianym przez elity detektywem, ale od tego czasu utracił na znaczeniu, policja ma go już serdecznie dość, a do tego Poirot dostaje pełne nienawiści i ksenofobii listy. Phelps zwraca też uwagę na ten aspekt małego Belga, który jest zwykle tylko napomykany w książkach i adaptacjach – że Herkules Poirot jest uchodźcą; że przybył do Wielkiej Brytanii z ogarniętej wojną ojczyzny. Miniserial nawiązuje bezpośrednio do Gwałtu na Belgii, czyli aktów okrucieństwa, którego dopuszczali się niemieccy żołnierze na ludności belgijskiej podczas pierwszej wojny światowej. ABC z 2019 pokazuje też, że ksenofobia wobec Poirota jako obcokrajowca nie objawia się tylko i wyłącznie w tym, że ktoś nazwie go żabojadem i zlekceważy – o nie, przez całą historię Poirot pada ofiarą jawnej nienawiści i dyskryminacji na tle etnicznym – ze strony policji, sąsiadów, zwykłych przechodniów, prasy czy nawet konduktora. Można się tutaj, oczywiście, doszukać pewnego odniesienia do współczesnej sytuacji uchodźców i imigrantów.

Aby jeszcze bardziej podkreślić powagę tej wersji ABC, jedyny przyjaciel małego Belga w policji, czyli inspektor Japp, umiera na atak serca tuż po jedynej scenie, w której występuje; a kapitan Hastings – wieloletni kompan Poirota i człowiek, który nadawał powieściom i adaptacjom z małym Belgiem lżejszy ton – nie pojawia się wcale. Ma się więc wrażenie, że Poirot jest zupełnie sam na świecie.

Zarówno ofiary, jak i ludzie z nimi związani, są tutaj przedstawieni w bardziej negatywnym świetle (no, może poza panią Ascher; jej tylko zabrano siostrzenicę). W zasadzie są to bardziej skrajne charakterystyki (prawdziwe i domniemane), które te postaci miały w oryginalnej historii. Betty Barnatd z młodej dziewczyny, która lubiła męskie towarzystwo i cieszyła się względami mężczyzn, stała się okrutną manipulatorką, która wykradła mniej atrakcyjnej siostrze ukochanego Donalda. Państwo Barnard idealizują córkę, Megan Barnard jej nie znosi i jest traktowana jak powietrze, tak przez ukochanego, jak i przez rodziców, a Donald Fraisier z zazdrosnego, ale w sumie miłego młodzieńca, zmienia się w seksistę, który rzuca teksty o tym, że Megan powinna być przebojowa i bardziej wziąć się za siebie, jeśli chce mieć męża i go przy sobie zatrzymać. Thora Grey, sekretarka Carmichaela Clarke’a, z dziewczyny podejrzewanej o to, że chce ożenić się z pracodawcą, kiedy jego żona umrze na raka, staje się naprawdę „poszukiwaczką złota”, która planuje poślubić Clarke’a dla pieniędzy.

Znalazłam Agnus Dei!
Alexander Bonaparte Cust w miniserialu.

Alexander Bonaparte Cust towarzyszy nam od samego początku i widzimy siedlisko zepsucia, w którym mieszka oraz problemy natury zdrowotnej, które go nękają. Tak jak we współczesnych filmach i serialach o seryjnych mordercach, od czasu do czasu akcja miniserialu przechodzi od detektywów prowadzących śledztwo i walczących ze swoimi demonami, do cichego, trochę społecznie nieprzystosowanego, pełnego obsesji człowieka, który ma też różne niepokojące fetysze. Właściwie łatwo jest uwierzyć w to, że Cust jest seryjnym mordercą – nauczyliśmy się już widzieć w małomównych, sfrustrowanych mężczyznach, których życie sponiewierało, ludzi najbardziej zdolnych do tego, aby zacząć zabijać. Cust wydaje się na początku rzeczywiście być mordercą ABC.

W tej wersji historii, antagonista ma bardziej osobisty stosunek do małego Belga. W przeciwieństwie do oryginału, gdzie wysłał do detektywa tylko cztery listy, tutaj pisał do niego już od jakiegoś czasu i właściwie z jego listów bije pragnienie rozpoczęcia „gry” z Poirotem. Potem, kiedy detektyw prowadzi śledztwo, odkrywa, że każda zbrodnia miała jakiś związek z jego życiem (w Andover zatrzymał się pociąg z belgijskimi uchodźcami, a wśród nich – Poirot, który odebrał poród jednej z imigrantek; w Bexhill mały Belg odwiedził kawiarnię, w której pracowała Betty; a w Churston brał udział w „grze w morderstwo” u Clarke’ów). Od samego początku daje nam się do zrozumienia, że morderca ma na punkcie Poirota obsesję i chce zwrócić na siebie jego uwagę – chce być jego arcywrogiem, wspaniałym przeciwnikiem na miarę Jamesa Moriarty’ego albo (posiłkując się bardziej współczesnym odpowiednikiem) Jokera.

I tutaj walnę drugi spoiler wielkiej wagi – powodem, dla którego ABC jest uważane za tak fenomenalne (nawet jak na dzisiejsze standardy) jest zakończenie. Albowiem w oryginalnej powieści, w serialu ITV i w anime okazuje się, że morderstwa ABC były fortelem. Tak naprawdę chodzi o jedno szczególne morderstwo, które zostaje „ukryte” pośród innych morderstw. Ten, kto je popełnia, tylko udaje szaleńca z obsesją na punkcie zabijania, a tak naprawdę jest to wyrachowany plan zdobycia tytułu i fortuny. Co więcej – nawet pisanie do Herkulesa Poirota jest wyrachowaną grą: trzeci z listów musiał przyjść z opóźnieniem, bo na powodzeniu tego morderstwa zależało zabójcy najbardziej; a gdyby wysłał list do Scotland Yardu, na pewno przybyłby on na czas, bo każdy listonosz zna ten adres. I kiedy się tak patrzy na te morderstwa jako oddzielne sprawy, to gdyby nie ABC, pewne osoby od razu zostałyby oskarżone o dokonanie zbrodni, i tak też na początku jest – główny podejrzany w sprawie zabójstwa pani Ascher to jej mąż pijak, grożący jej śmiercią. W przypadku morderstwa Betty podejrzanym byłby jej zazdrosny narzeczony (który do tego ma niepokojące sny), a w przypadku Carmichaela Clarke’a – jego brat, który po nim dziedziczy, gdyż jego brat i bratowa nie doczekali się dziecka, lady Clarke wkrótce umrze, a panna Grey wydaje się być całkiem blisko z jego bratem. Tak więc Franklin Clarke podejmuje się dokonania serii morderstw, a potem wrobienia w całe przedsięwzięcie Custa, którego niska samoocena i zaniki pamięci czynią z niego łatwy obiekt manipulacji. Według planu Clarke’a, Cust miał „wpaść” przy morderstwie w Doncaster i zostać aresztowany, tym samym kończąc działalność ABC. Fakt, że za morderstwami ABC stała nie żądza krwi i obsesja, ale wykalkulowana chciwość, która pociągnęła za sobą trzy inne ofiary i prawie zniszczyła życie czwartej, sprawia, że ten konkretny seryjny morderca wybija się na tle innych… ale też jego motyw czyni, w swej banalności, całą tę rzeź jeszcze bardziej potworną.

Dlatego nieco rozczarowujące jest to, że Sarah Phelps postanowiła jednak pójść w bardzo sztampową stronę – tak, Franklin Clarke skonstruował całą tę intrygę, aby zdobyć fortunę brata, ale „gra w morderstwo”, którą zainscenizował kiedyś Poirot, obudziła w nim fascynację idealną zbrodnią i mordem w ogóle. Franklin był też, do pewnego stopnia, zafascynowany samym Poirotem i kiedy detektyw wypadł z łask i wpadł w depresję, Clarke postanowił, że go rozrusza i „ożywi” jego karierę, dając mu wspaniałą zagadkę do rozwiązania. W chwili, kiedy spotykają się obaj po raz ostatni, nie ulega wątpliwości, że Franklin Clarke jest szaleńcem, ma obsesję na punkcie Herkulesa Poirota i że gdyby nie został złapany, zabijałby aż do końca alfabetu, a może nawet jeszcze dalej, ponieważ zasmakował w zabijaniu i uwielbiał uczucie bycia ściganym przez słynnego małego Belga – jednym słowem: w miniserialu BBC Franklin Clarke jest tym, kogo w oryginale tylko udawał.

I cóż, w moim odczuciu to właśnie odarcie zakończenia ABC z tego świeżego spojrzenia na motyw seryjnego mordercy jest największym grzechem tej adaptacji. Bo pomimo tego, że ten Poirot jest bardziej depresyjny i bardziej poważny, to jest wciąż Poirot, natomiast to zakończenie sprawia, że arcydzieło Christie zamienia się po prostu w kolejną opowieść o seryjnym mordercy mającym obsesję na punkcie detektywa i zabijania.

Niestety, szczęśliwe zakończenie, gdzie osoby związane ze sprawą ABC otwierają się na nowe możliwości (Megan i Donald mają się ku sobie, a Cust odzyskał pewność siebie i otrzymał ofertę napisania książki o swoim życiu) tutaj, oczywiście, nie zachodzi. Wręcz przeciwnie – Megan ucieka przed małżeństwem z Donaldem, a Cust jest w śpiączce i się raczej nie obudzi. Ale biorąc pod uwagę pozostałe adaptacje Sary Phelps, mogłam się tego spodziewać.

Mam wrażenie, że wszystkie cztery omawiane tu wersje ABC to adaptacje Christie na miarę swoich pokoleń. Zwariowana komedia z Tony’m Randallem miała charakterystyczny lekki ton adaptacji Królowej Kryminału w kinie powojennym, którego sztandarowym przykładem są filmy z Margaret Rutherford. Serial z Suchetem wpłynął na postrzeganie małego Belga przez fanów na całym świecie. ABC z 2004, choć niezbyt popularne jako anime, świadczy jednak o tym jak daleko sięgają wpływy Królowej Kryminału w dzisiejszych czasach. W końcu miniserial od Sary Phelps pełen jest typowych dla lat „nastych” XXI wieku mrocznej, „realistycznej” atmosfery i dekonstrukcji znanych motywów. Każda z tych adaptacji ma swoje lepsze i gorsze strony i warto się z nimi zapoznać, chociażby z ciekawości. Zwłaszcza, że omawiane tu adaptacje pierwsza i ostatnia mają tak różny ton.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.