MCU · Meg ogląda...

Meg ogląda MCU – Spiderman: Daleko od domu

Spiderman: Dalego od domu plakat

Spiderman: Daleko od domu to ostatni film Trzeciej Fazy, wieńczący Sagę Nieskończoności, która rozpoczęła się wraz z pierwszym Iron Manem (jak również ostatnia odsłona MCU przed pandemią). Zarazem jest to pierwszy film, w którym zobaczymy wreszcie jak wydarzenia z Avengers: Koniec Gry wpłynęły na świat dookoła.

Oczywiście głównie zobaczymy to poprzez pryzmat Petera Parkera, który musi się odnaleźć w tym świecie, w którym na pięć lat połowa populacji zniknęła, a potem znów się pojawiła; i w którym nie ma już Tony’ego Starka (niestety Daleko od domu sprawia, że Tony postawiony jest w jeszcze gorszym świetle niż dotychczas… albo tak samo złym, jak ktoś nie miał już żadnych złudzeń o nim).

A wszystko to ma miejsce podczas wycieczki szkolnej do Europy.

Opis Fabuły:

Osiem miesięcy po tym, jak Avengersi pokonali Thanosa, w Midtown High zbliża się koniec roku. Klasa Spidermana ma zaplanowaną wycieczkę po różnych znanych miastach Europy, a Peter zamierza spędzić ten wyjazd, podrywając MJ. Pech jednak chce, że Nick Fury próbuje się skontaktować z chłopakiem, gdyż okazuje się, że w różnych częściach świata pojawiają się istoty władające żywiołami, nazywane Żywiołakami. Peter nie jest chętny zajmować się tą kwestią, gdyż czuje się przytłoczony jako superbohater i pragnie tylko spędzić miło wycieczkę. Potwory ruszają jednak za nim do Europy, a czoło stawia im niejaki Mysterio.

Wnioski Ogólne:

Już wydanie szkolnych wiadomości Midtown High (które widzimy tuż po logo Marvela), choć do pewnego stopnia pomyślane jako żart (zarówno poprzez amatorski „hołd” dla poległych Avengersów, jak i poprzez jednego z prezenterów narzekającego, że jego młodszy brat jest teraz od niego o pięć lat starszy), przedstawia pierwsze trudności związane z „Pstryknięciem” (które w uniwersum nazywane jest Blipem). Widzimy filmik, na którym członkowie szkolnej orkiestry i publiczności nagle zamieniają się w proch, a potem pojawiają się w tym samym miejscu, kiedy trwa mecz koszykówki. Jesteśmy poinformowani, że osoby „blipnięte” wracają i zastają o pięć lat starszych kolegów, chociaż dla nich minęła ledwie chwila. W końcu dowiadujemy się, że wszyscy „blipnięci” uczniowie są w tej samej klasie, w której byli przed pięcioma laty, i muszą nadrobić zaległości, podczas gdy reszta świata idzie dalej. Z punktu widzenia globalnego, wydaje się, że to licealne problemy pierwszego świata, ale potem widzimy ciocię May biorącą udział w gali charytatywnej dla bezdomnych… którzy stali się bezdomni również dlatego, że zostali „pstryknięci” i po pięciu latach w ich mieszkaniu zamieszkali nowi ludzie.

Późniejsze odsłony MCU (zarówno serialowe, jak i filmowe) przedstawią nam bardziej dramatyczne konsekwencję Blipu, jednak Spiderman: Daleko od domu pokazuje, co wydarzenia z Końca Gry oznaczają dla samego Petera Parkera. Bo Peter był jedną z głównych ofiar Blipu, już choćby za sprawą ikonicznej sceny w Wojnie Bez Granic, kiedy to mówi: „Panie Stark, nie czuję się zbyt dobrze”, a potem rozpływa się na oczach Iron Mana. Jego śmierć jest tragiczna poprzez sam fakt, że to tylko dzieciak, w przeciwieństwie do reszty dojrzałych superbohaterów. Teraz zaś Peter wrócił nagle do życia i wziął udział w bardzo emocjonującej walce, w której zginął jego mentor. Wrócił do mieszkania, które nie jest już jego. Wrócił do świata, który jest pięć lat starszy i pogrążony w chaosie. I musi sobie jakoś radzić, a mieszkańcy Nowego Jorku, po tym wszystkim, co się działo, mają pewne obawy i oczekują, że ich bohater znajdzie rozwiązanie.

To wszystko go po prostu przytłacza. Nic więc dziwnego, że o ile w swoim pierwszym filmie Spiderman chciał jak najszybciej dołączyć do Avengersów i nawet rozważał rzucenie szkoły, o tyle teraz rola superbohatera mierzącego się z galaktycznymi zagrożeniami go przerasta i młodzieniec chce być po prostu licealistą. Nawet kiedy Nick Fury chce się z nim skontaktować (a Fury nie dzwoni do ludzi ot, tak sobie), Peter przez dłuższy czas nie odpowiada i skupia się na nadchodzącej wycieczce. (A jest jeszcze całe to gadanie o Iron Manie… zaraz do tego wrócę.)

I wiecie, jeśli szukacie superbohatera, który najbardziej obrazuje ten motyw superbohaterstwa przeszkadzającego w codziennym życiu, Spiderman jest idealnym przykładem, i to w każdej wersji. Niezależnie, czy chodzi o szkołę, pracę, czy randkowanie, życie osobiste Petera Parkera często cierpiało na jego potyczkach z mniejszymi lub większymi przestępcami (przez jednego z takich przestępców zginęła nawet jego pierwsza wielka miłość, Gwen Stacy). Było tylko kwestią czasu, zanim ten wątek pojawi się również w MCU.

Tak więc Peter leci z klasą do Europy (stąd nazwa filmu to Daleko od domu, ale pewnie można się było tego domyślić), mając cały misterny plan, jak poderwać MJ, ale już na pierwszym przystanku wycieczki, czyli w Wenecji, pojawia się Żywiołak wodny, który zagraża wszystkim dookoła. Peter postanawia więc wdziać kupioną w sklepie z pamiątkami maskę i pomóc, a przy okazji spotyka na swej drodze Quentina Becka, który szybko pokonuje potwora. A wieczorem zdenerwowany Nick Fury osobiście składa wizytę Peterowi w jego pokoju hotelowym, zabiera go na spacer i przedstawia sytuację: Żywiołaki to potwory, które przybyły z innego wszechświata, a Żywiołak ognia dostał się do jądra tamtejszej Ziemi, niszcząc ją. Beck zaś (który dostał przezwisko Mysterio, kiedy klasa Petera oglądała włoskie wiadomości) był dowódcą wojsk w tamtej Ziemi i teraz zamierza uratować tę, na której przebywają nasi bohaterowie.

Fury naciska na to, aby Spiderman im pomógł, jako że jest jedynym superbohaterem, który wydaje się nie być zajęty albo poza zasięgiem. Iron Man nie żyje, Kapitan Ameryka (dla całego świata) też, Thor wyruszył ze Strażnikami Galaktyki, Hulka i Doktora Strange’a też nigdzie nie ma, tak więc siłą rzeczy TARCZA musi skorzystać z pomocy Becka i Spidermana. I na początku Peter odmawia i wydaje się, że Fury jest bardzo wyrozumiały i przyjął tę odmowę do wiadomości… ale następnego dnia okazuje się, że trasa szkolnej wycieczki się nagle zmieniła i następny przystanek to Praga, czyli miejsce, gdzie następny Żywiołak ma się pojawić. Fury w zasadzie wymusza na Peterze zajęcie się tym problemem, chociaż TARCZA ma zasoby i bohatera z innego wymiaru, którzy powinni wystarczyć. Poza tym, że Peter jest jedynym superbohaterem, do którego na razie mają dostęp, jest jeszcze jeden powód tego wymuszenia.

W wielu momentach filmu widzimy Iron Mana. Czy to w „hołdzie” na samym początku, czy to w dokumencie, który Peter może sobie obejrzeć w samolocie; czy to na muralach i wiszących na ścianach rysunkach, Tony Stark jest wszędzie, gdzie Peter nie spojrzy. Wydaje się, że w oczach większości ludzi Tony jest wielkim bohaterem, który poświęcił się, aby pokonać Thanosa i pozostawił po sobie wspaniałe dziedzictwo. Zarówno Happy, jak i Fury, widzą w Spidermanie następcę Iron Mana i sam Tony wyraził to, przekazując Peterowi E.D.I.T.H., czyli zaawansowaną sztuczną inteligencję, która ma dostęp do każdego zakamarku sieci oraz do armii dronów (do niej jeszcze wrócimy). Wielokrotnie w Daleko od domu Spiderman zastanawia się, czy podoła takiemu brzemieniu i dochodzi do wniosku, że to go przerasta.

Dlatego widzi w Mysterio swojego nowego mentora i nowego bohatera. Są momenty, kiedy nawet świetnie się dogadują i Beck służy młodemu radą. I dlatego właśnie, w momencie zwątpienia Peter postanawia przekazać mu E.D.I.T.H., wierząc, że Beck – jako ten bardziej doświadczony superbohater – zrobi z nią lepszy użytek. Szkoda tylko, że Mysterio okazuje się być superzłoczyńcą.

I wiecie, ja wychowałam się na Spiderman: The Animated Series od Sabana. Dla mnie Mysterio to spec od efektów specjalnych, który używa magii kina do dokonywania przestępstw i nosi akwarium na głowie. Nie jest on tak popularny jak inni przeciwnicy Spidermana (chociaż czasami z nimi współpracuje), ale potrafi stanowić realne zagrożenie już choćby przez to, że jest mistrzem iluzji; ale potrafi być też głęboki, np. budując skomplikowaną maszynę dla swojej ukochanej, która ma problemy z wizerunkiem po tym, jak ją oszpeciło w wypadku. Najistotniejszą jego cechą jest jednak to, że on lubi być w centrum uwagi.

W Daleko od domu Quentin Beck też taki jest, a w dodatku okazuje się być byłym pracownikiem Stark Industries, którego genialny program holograficzny został zawłaszczony przez Tony’ego Starka w Wojnie Bohaterów, a do tego nazwany bardzo uwłaczającym akronimem. Kiedy Beck zaprotestował, twierdząc, że jego program może zostać wykorzystany do większych celów niż terapia, Tony go wywalił, twierdząc, że Beck jest niestabilny psychicznie. Teraz jednak, z pomocą innych niezadowolonych pracowników Starka, Beck stworzył postać Mysteria i ułożył plan, aby zdobyć E.D.I.T.H., bo uważa, że powinna ona przypaść ludziom faktycznie pracującym w Stark Industries, a nie jakiemuś małolatowi. Po raz kolejny okazuje się, że wszystko jest iluzją – i Żywiołaki, i osoba szlachetnego wojownika Mysteria, ale też jego stosunek do pozostałych pracowników, którym niby dziękuje za ich wkład w całe przedsięwzięcie, jednakże nie waha się też im grozić.

Tutaj wracamy do Iron Mana, bo wspominaliśmy wcześniej, że przez całe Daleko od domu widzimy laurki dla Tony’ego jako poległego bohatera, ale Beck i inni pracownicy Stark Industries są jakby przypomnieniem, że Tony nie był kryształową postacią i nie wszyscy będą widzieć w nim herosa. Dla Becka i reszty był on po prostu złym szefem. Tak naprawdę widzimy jednak tylko dwa flashbacki (Becka i specjalisty od dronów, którego okrzyczał Stane w pierwszym Iron Manie) pokazujące, jak praca w Stark Industries była dla nich uwłaczająca, niemniej jednak Tony Stark był miliarderem, szefem wielkiej korporacji i do tego z wybujałym ego.

To nie jest jednak jedyny moment w Daleko od domu, który stawia Iron Mana w złym świetle. Tak naprawdę sam fakt istnienia E.D.I.T.H. sprawia, że Tony, nawet po śmierci, nadal wydaje się być święcie przeświadczonym o swoich racjach bucem. E.D.I.T.H. ma dostęp do ogromnej bazy prywatnych danych, można nią zhakować każdą komórkę szybko, łatwo i bez żadnego śladu, a drony Stark Industries mogą zabić każdego, kogo wskaże jej właściciel, co jest niebezpiecznie blisko Projektu Wizja. Iron Man do tego przekazał tę niebezpieczną technologię nastolatkowi, a Happy nawet dodaje, że była to jedyna decyzja, której Tony był w zupełności pewien.

Wracajmy jednak do Becka. W którymś momencie podczas wielkiej zadymy w Pradze, MJ (która poszła za Peterem) widzi, jak Spiderman walczy wraz z Mysterio z Żywiołakiem, i przez przypadek dziewczyna przechwytuje jeden z holograficznych dronów. Potem, kiedy konfrontuje Petera w związku z tym, że jest Spidermanem, odkrywają oboje, że Mysterio to oszust, a że teraz ma dostęp do sieci satelitarnej, muszą być naprawdę ostrożni, bo jeśli Beck dowie się, że oni wiedzą, może spróbować ich zabić.

Sam Mysterio, kiedy odkrywa utratę drona, najpierw podszywa się pod Nicka Fury, aby dowiedzieć się, ile osób zna prawdę, a potem miesza w głowie Spidermanowi, roztaczając przed nim potworne iluzje (łącznie ze spadającą z Wieży Eiffla MJ i wychodzącym z grobu Iron Manem) i sprawia, że chłopak wpada pod pociąg i budzi się dopiero w Holandii. Jest to moment, w którym Spiderman jest naprawdę pełen wątpliwości i ma wrażenie, że zawiódł wszystkich, łącznie z „panem Starkiem” i potrzebuje rozmowy z Happy’m, aby się otrząsnąć z tej załamki. No, a na sam koniec, kiedy Beck już zostaje pokonany (dzięki pajęczemu zmysłowi), zdąża przed śmiercią przesłać J Jonah Jamesonowi zedytowane nagranie, w którym oskarża Spidermana o ataki w Londynie i wyjawia jego tajną tożsamość.

Mamy więc pod koniec Daleko od domu sytuację jak z komiksowego Civil War, gdzie Peter Parker ściągnął maskę na oczach kamer i potem ta sytuacja miała potworne konsekwencje dla jego życia. Tak potworne, że aby je odwrócić, Peter poszedł na układ z diabłem i dostaliśmy niesławne One More Day.

Tymczasem w scenie po napisach Spidermana: Daleko od domu dowiadujemy się, że Nickiem Fury’m i Marią Hill, których losy śledziliśmy przez cały film, są tak naprawdę Talos i Soren, czyli dwoje Skrulli, które działają w porozumieniu z TARCZĄ i znów wieszczą Tajną Inwazję. Przy okazji – tak jak wspominałam przy Kapitan Marvel, kiedy opowiadałam o tamtym wydarzeniu – mamy wyjaśnienie, dlaczego Nick „Podejrzliwy Skurczybyk” Fury nie kapnął się, że z Beckiem coś jest nie tak; i dlaczego nie skontaktował się z innymi bohaterami, choć powinien mieć na nich namiary.

W zależności od tego, czy włączę do tej retrospektywy seriale Disney Plus, czy ograniczę się tylko do filmów, Sagę Multiwersum zaczniemy od WandaVision albo Czarnej Wdowy. Ja i tak chcę nadrobić seriale Marvela, ale być może nie będę ich tutaj omawiać, tylko obczaję je we własnym zakresie.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź