Miesiące z... · Sierpień ze Spider-Manem

Sierpień ze Spider-Manem – Galeria Łotrów Spider-Mana

Kiedy opowiadałam o przeciwnikach Batmana, pokrótce przedstawiłam też genezę zwrotu „galeria łotrów” (że wymyślił ją Alan Pinkerton i była to metoda organizacji informacji na temat przestępców, którą potem przejęła policja i służby specjalne).

Wtedy też wspomniałam o tym, że przeciwnicy Batmana są bardziej znani od przeciwników innych superbohaterów, bo po prostu Batman jest częściej adaptowany. Powiedziałabym, że tak samo jest ze Spider-Manem i w sumie, co adaptacja, to ta pająkowa galeria łotrów robi się unikalna, choć i tak pewne rzeczy stać się muszą, nie ma bata.

Być może pamiętacie z mojej retrospektywy MCU, jak napisałam taką rzecz o Spider-Manie: Bez drogi do domu:

I według mnie sprowadzenie superzłoczyńców z trylogii Raimiego i Niesamowitych Spidermanów było dobrym posunięciem ze strony scenarzystów Bez drogi do domu. Po pierwsze, wreszcie przeciwnicy Spidermana byli przeciwnikami Spidermana, a nie pewnego znanego nam miliardera. Po drugie, chociaż każdy z nich robił potworne rzeczy, nieraz narażając na niebezpieczeństwo niewinnych ludzi, to jednak odznaczał się też czymś, co sprawiało, że łatwo było mu współczuć, mniej lub bardziej. Nie tylko ich ciała uległy drastycznym mutacjom, lecz także psychicznie nie mają się oni zbyt dobrze. Zresztą superzłoczyńcy byli jednymi z tych elementów poprzednich Spidermanów, które chwalono(…)

Przygotowując się do Sierpnia ze Spider-Manem obejrzałam wiele adaptacji Człowieka-Pająka i miałam okazję zobaczyć różne wersje jego przeciwników. Galeria Łotrów Spider-Mana jest niezwykle bogata, ale wiadomo, że pewni superzłoczyńcy pojawią się częściej niż inni. Musi pojawić się Zielony Goblin, musi pojawić się Rhino, muszą pojawić się Jaszczur, Kraven Łowca, Venom i Doktor Octopus. Mogą być pewne różnice w ich charakterach, historiach czy relacjach z innymi, ale ponieważ ci przeciwnicy mają dołączoną do nich mitologię i symbolikę, a nawet stanowią przeciwwagę dla pewnych aspektów Spider-Mana, ich pewne cechy pozostają takie same.

Alfred Molina zdecydowanie zmienił postrzeganie Doktora Octopusa i dla wielu jest to definitywna wersja Doc Ocka.

Jeśli śledzicie mnie na tumblrze czy nawet instagramie, wiecie, że odkryłam niedawno na nowo Doktora Octopusa i nie powiem, Otto Octavius stał się bardzo szybko tym superzłoczyńcą Spider-Mana, którego lubię najbardziej. A zaczęło się od Alfreda Moliny i jakoś tak retroaktywnie przeniosło się na inne wersje tej postaci. Rzecz w tym, że Doktor Octopus w Spider-Manie 2 różni się diametralnie od tego komiksowego czy nawet kreskówkowego Doktora Octopusa – jest przedstawiony jako postać zdecydowanie tragiczna, człowiek nie w pełni władz umysłowych, który zaczynał jako przemiły naukowiec i nawet miał kilka sympatycznych interakcji z Peterem Parkerem; który widział jak jego nieudany eksperyment zabija jego ukochaną, a teraz słyszy podszepty sztucznej inteligencji zmuszającej go do dalszej pracy ponad wszelki rozsądek. To wciąż jest człowiek, który robi potworne rzeczy, ale współczujemy mu i chcemy, aby można było mu pomóc (dlatego też kiedy wreszcie zostaje uleczony w Bez drogi do domu, jest to tak piękna scena).

I widzicie, można zauważyć, że późniejsze adaptacje Spider-Mana czerpały z tej wersji Doktora Octopusa, jeśli nie wizualnie (jak Spectacular Spider-Man), to chociaż sugerując, że przed wypadkiem Otto Octavius był całkiem sympatycznym, acz trochę nadmiernie przeświadczonym o swoim intelekcie osobnikiem, tylko w wyniku wypadku doznał uszkodzenia mózgu (i znów – Spectacular Spider-Man się kłania) albo to AI w mackach miesza mu w głowie (jak w grze od Insomniac). Zarazem coś, co wielokrotnie przewija się w adaptacjach – wcześniejszych i późniejszych – to to, że Otto Octavius jest poniewierany przez swojego pracodawcę/inwestora (którym ostatnimi czasy jest zwykle Norman Osborn) i/lub czuje się niedoceniany, a przecież jest geniuszem.

Mówię o tym dlatego, że jeśli jakiś złoczyńca w komiksach robi się popularny, pojawia się tendencja do tego, aby zrobić z niego (co najmniej) anty-bohatera. I tak było, na przykład, z Venomem.

Venom i Eddie Brock w Spider-Man: TAS byli naprawdę upiorni, jak się już uwzięli na Petera.

I wiecie, Venom jest jednym z najbardziej osobistych i przerażających przeciwników Człowieka-Pająka, bo nie tylko zna jego tajną tożsamość, ale też ma jego wspomnienia, wzbudzał w nim agresję i kiedy Peter spał, symbiont zabierał go na przechadzki po mieście, nie mówiąc już o tym, że z Eddiem Brockiem łączy go nienawiść i obsesja na punkcie Petera Parkera. W większości adaptacji Spider-Mana od lat dziewięćdziesiątych musi pojawić się moment, w którym symbiont powstaje albo jest sprowadzany na Ziemię (i tak po prawdzie to większość adaptacji korzysta z wersji historii symbionta z Spider-Man: The Animated Series, gdzie nowy strój został sprowadzony z kosmosu w wahadłowcu). Potem mamy Petera Parkera odkrywającego, że ma nowe czarne wdzianko, które sprawia, że jest silniejszy i zwinniejszy, ma nieograniczoną ilość pajęczyny, a czasem nawet kamuflaż w postaci szybkiej zmiany stroju. Tylko, że im dłużej korzysta z nowego kostiumu, tym bardziej robi się agresywny, oddala się od przyjaciół i rodziny i jest bardziej brutalny wobec przestępców, tak więc Peter w końcu zdaje sobie sprawę z tego, co się z nim dzieje i porzuca symbionta, który potem wraca, przyczepiając się do Eddiego Brocka. Czasami nawet adaptacja pokusza się o to, aby traktować tę sytuację jako metaforę toksycznego związku (i tak było, na przykład, w Spectacular Spider-Man, gdzie Venom był zaborczy wobec Petera i nawet po połączeniu z Brockiem chciał do niego wrócić, uważając go za swoją wielką miłość… tak, serio), a kiedy indziej jako nałogu.

Faktem jednak jest to, że Venom z Brockiem dogaduje się całkiem nieźle, bo między nimi jest autentycznie symbioza i partnerstwo, gdy tymczasem symbiont dla Petera był tak naprawdę pasożytem. I tym, co sprawiło, że Venom mógł przejść od bycia złoczyńcą do bycia anty-bohaterem, było pojawienie się Cletusa Kasady’ego, który połączył się z Carnage’m, „potomstwem” Venoma. Kasady jest seryjnym mordercą i wierzy w czystą anarchię, toteż Venom na jego tle wydaje się jakby bardziej stonowany, moralny i rozsądny. Najczęściej to właśnie chcąc powstrzymać Carnage’a Venom łączy siły ze Spider-Manem i chłopaki mogą się jakoś potem dogadać (i jest nawet cały komiks o tym, jak próbują walczyć z Carnage’m i jego świtą, który to komiks jest omawiany przez Linkarę tutaj).

Ale pewni tragiczni przeciwnicy Spider-Mana byli już w latach sześćdziesiątych. Wspomnieliśmy o Normanie Osbornie, a on już w komiksach był postacią skomplikowaną i Peter nieraz ma wobec niego mieszane uczucia, bo z jednej strony jako Zielony Goblin jest jego największym wrogiem (właściwie pierwszym, który poznaje jego tajną tożsamość), a z drugiej strony to ojciec jego najlepszego przyjaciela, Harry’ego Osborna. I wiecie, Norman zwykle pokazany jest jako bezduszny przemysłowiec, budujący po kryjomu broń, niszczący swoich przeciwników i przeprowadzający nieetyczne eksperymenty, ale zwykle mu chociaż, na swój sposób, zależy na synu (z kolei Harry’emu zależy na ojcu i wiecznie próbuje mu zaimponować).

Norman Osborn przegrywający wyzwania nie bycia łajzą dla syna od 1966!

Aczkolwiek oglądałam w ostatnich miesiącach wielu Normanów i Harrych Osbornów i zauważyłam, że w późniejszych adaptacjach (tak od trylogii Raimiego aż do Marvel’s Spider-Man) daje się silny nacisk na to, że Norman jest jednak złym ojcem, nie tylko za bardzo skupionym na swojej pracy, ale wręcz dającym Harry’emu do zrozumienia na każdym kroku, że chłopak jest dla niego jednym wielkim rozczarowaniem i powinien być bardziej jak jego genialny kolega Peter (a w Spectacular Spider-Man zdarzało mu się nawet manipulować Harrym i w pewnym momencie skręcił mu nawet nogę, aby wydawało się, że jest Zielonym Goblinem). Również jako przedsiębiorca Norman stał się kimś w rodzaju marvelowego odpowiednika Lexa Luthora, który źle traktuje pracowników albo kolegów po fachu (którymi są zwykle przyszli przeciwnicy Spider-Mana, jak Vulture, Doktor Octopus albo Electro). Tragiczność rodu Osbornów zasadza się na tym, że Zielony Goblin to alter ego Normana powstałe na skutek zatrucia gazem, stresu, jego własnych omamów i przeświadczenia o własnej krzywdzie. Potem, kiedy Harry widział Spider-Mana nad martwym ciałem ojca (nie wiedząc, że Norman to Goblin), doszedł do pewnych błędnych wniosków i od tej pory nienawidził Spidey’ego. Potem, kiedy odkrył, że Spider-Man to Peter Parker, miał przeświadczenie, że ich relacja była kłamstwem; że Peter nie tylko zabił mu ojca, ale też chciał mu ukraść ukochaną (w zależności od wersji – Mary Jane albo Gwen Stacy), a to tym bardziej sprawiło, że Harry popadł w szaleństwo i został Zielonym Goblinem (i w samej postaci Zielonego Goblina można doszukać się metafory cykliczności przemocy albo przekazywanych z pokolenia na pokolenie chorób psychicznych i skłonności do nałogów).

Bo w tragedii Osbornów chodzi też o złamaną przyjaźń między Harrym a Peterem. I ja oglądając różne wersje Osbornów, zdałam sobie sprawę z tego, że to, czy będzie mi zależeć na Harrym i jego wątku, zależy od tego, czy danej adaptacji uda się sprzedać mi tę przyjaźń. Bo na przykład w trylogii Raimiego większy nacisk postawiony był na to, jak Harry ma źle z takim ojcem jak Norman, a Peter kocha się w Mary Jane, za to nie mieliśmy w ogóle żadnych scen, gdzie Peter i Harry zachowywaliby się jak kumple. W Niesamowitym Spider-Manie 2 mamy chociaż scenę jak chłopaki, po latach rozłąki, gadają ze sobą jak starzy przyjaciele, ale już w animowanych Spider-Manach jest kilka odcinków pokazujących jak praca superbohatera naraża na szwank również relacje Petera z najlepszym przyjacielem (który już i tak jest olewany przez ojca, a teraz olewa go też kumpel).

Grany przez Rhysa Ifansa Curt Connors wyobraża sobie jak to jest mieć znów obie dłonie.

Oczywiście, jeśli chodzi o tragicznych złoczyńców Spider-Mana, to trudno nie wspomnieć o Jaszczurze, bo doktor Curt Connors jest dobrym człowiekiem, kochającym mężem i ojcem, nieraz bliskim przyjacielem Petera Parkera i Spider-Mana (którego może nawet wspomóc z ekspertyzą albo antidotum na jakieś chemiczne paskudztwo) oraz naukowcem, któremu przyświeca pragnienie wyleczenia wszystkich chorób. Ponadto nie ma ręki i desperacko próbuje ją odtworzyć mieszając swoje DNA z gadzimi genami, a to właśnie doprowadza do jego przemiany. I w sumie jak się tak słucha tych wściekłych tyrad Jaszczura o niedoskonałości ludzkości i o utworzeniu nowej, idealnej rasy jaszczurów, można się zastanowić nad tym, ile z tego to jakaś skrycie ukrywana dotąd wściekłość doktora Connorsa na ludzi (zwłaszcza że w komiksach rękę stracił na wojnie), a na ile to faktycznie gadzi mózg.

Jest wielu innych, bardzo charakterystycznych przeciwników Człowieka-Pająka – poruszający się na cichych skrzydłach Vulture, tworzący niesamowite iluzje Mysterio, zamknięty w swoim skafandrze Rhino, Sandman, który bywa całkiem spoko gościem, gangsterzy, tacy jak Kingpin, Silvermane i Hammerhead – i wielu z nich ma bardzo skomplikowane relacje ze Spider-Manem. Toteż może dziwić, że Sony postanowiło jeszcze raz zbudować łączone uniwersum skupiające się na superzłoczyńcach Spider-Mana, ale bez Spider-Mana.

Od samego początku publiczność spoglądała na to z pewną dozą sceptycyzmu, zwłaszcza że pierwszy miał być Venom (a przecież wyżej wyjaśniłam Wam dlaczego połączenie najpierw z Peterem Parkerem jest istotne dla postaci Venoma). Jednakże film o Eddiem Brocku, do którego przyczepia się kosmita, stał się bardzo szybko hitem i można powiedzieć, że był to jeden z tych filmów, którego krytycy nie znoszą, a zwykli widzowie wielbią. Drugi Venom też sobie nieźle poradził, ale już Morbius, Madame Web i Kraven Łowca były jednymi wielkimi klapami. Morbius wręcz stał się legendarną klapą, bo przez mema wypuścili go dwa razy w kinach, z miernym skutkiem, Madame Web w zasadzie była raczej taką podbudową pod przyszłe odsłony serii (jako że mieliśmy tam i nienarodzonego Petera Parkera, i nastoletnie Spider-Women, i tytułową bohaterkę zyskującą moce widzenia przyszłości), a Kraven był już właściwie na przegranej pozycji.

Przyznam się Wam, że bardzo lubię Kravena Łowcę w Marvel’s Spider-Man. Zwłaszcza to, że prowadzi reality show o polowaniach.

Problem polegał jeszcze na tym, że o ile Venoma i Morbiusa można było podciągnąć pod anty-bohaterstwo, o tyle Kraven to postać, która przeważnie była myśliwym szukającym wyzwań na polowaniach, a do tego cierpiącym na psychozę. No dobrze, w Spider-Man: The Animated Series po swoim pierwszym odcinku stał się sprzymierzeńcem Spider-Mana i chronił go nawet przed Punisherem, kiedy Petera mutowało w Man-Spidera, ale jednak najlepiej sprawdza się jako ten łowca tropiący Pajęczaka jak zwierzę, badający jego styl walki i zastawiający na niego pułapki. Zarazem w Kravenie zawsze jest pewna dzikość, jakby był nie tylko myśliwym, ale i drapieżnikiem czyhającym na zwierzynę, którą akurat tym razem jest Spider-Man. I wiecie, jak oglądałam analizy Kravena Łowcy, dochodziłam do wniosku, że pomysły na to, jak zrobić z niego postać pozytywną, były całkiem niezłe (pokazanie, że walczy z kłusownikami, połączenie go z naturą, a nawet ostateczna potyczka z toksycznym ojcem), ale wydaje mi się, że ten film miał po prostu pecha.

Faktem jest, że jak ktoś chce, to może sprawić, abyśmy troszeczkę kibicowali albo chociaż współczuli superzłoćzyńcom Spider-Mana – Sam Raimi i Alfred Molina nam to pokazali. Można też zinterpretować ich na nowo – to zaś pokazały nam Spider-Many od Insomniac oraz animowane Spider-Many, ale też to próbowało zrobić Sony.

Na koniec warto by wspomnieć jeszcze o Podstępnej Szóstce, czyli grupie przeciwników Spider-Mana, która postanowiła połączyć siły w walce ze znienawidzonym Pajęczakiem. Ich skład może być różny, jak różne mogą być drogi, dzięki którym się poznali i postanowili skumać, ale zwykle stałym członkiem zespołu jest Doktor Octopus. A to dlatego, że w komiksach był on tym, który pierwszy skrzyknął chłopaków (Sandmana, Electro, Kravena, Kameleona i Mysterio) i nawet specjalnie dopasował im miejsca, gdzie stoczyli walkę ze Spider-Manem, aby od razu mieli przewagę. Interesujące jest jednak to, że w pierwszym Spider-Manie od Insomniac Octopus odbił z więzienia piątkę skazańców i obiecał im pomóc w tym, z czym mieli problem (m. in., że wyciągnie Rhino ze skafandra, w którym utkwił); w Spectacular Spider-Man spotkali się na terapii grupowej; w Marvel’s Spider-Man Otto stosował na reszcie kontrolę umysłu, a w Spider-Man: The Animated Series to Kingpin stworzył Podstępną Szóstkę, a Octopus przystąpił do niej na samym końcu i tylko dlatego, że obiecano mu dostęp do nowoczesnego laboratorium.

Niedawno ogłoszono, że nadchodzącym Spider-Manie z Tomem Hollandem pojawią się nie tylko Harry Osborn i Gwen Stacy, ale też Skorpion i, być może, Mister Negative. Być może więc czeka nas coś niesamowitego.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź