
Tak oto doszliśmy do zakończenia Sierpnia ze Spider-Manem. Czas więc na małe podsumowanie i kilka refleksji.
Z jednej strony powiem szczerze, że wielu rzeczy z Człowiekiem-Pająkiem nie zdążyłam nadrobić (głównie komiksy uważane za najlepsze) ani nie napisałam postów, które byłyby spidermanowymi odpowiednikami tych postów pisanych na Czerwiec z Supermanem czy Maj z Batmanem. Dlatego chciałabym nie tylko zapoznawać się dalej z komiksami o Pajączku, lecz także kiedyś powtórzyć Sierpień ze Spider-Manem, tym razem podczas jakiejś bardziej okrągłej rocznicy.
Z drugiej strony jednak podczas swoich przygotowań do tego Miesiąca z… udało mi się odkryć Człowieka-Pająka na nowo. Nie tylko powtórzyłam sobie Spider-Man: TAS i Mega Spider-Mana, i przypomniałam sobie, ile te kreskówki dla mnie znaczyły; lecz także miałam okazję zaznajomić się z tymi adaptacjami Spider-Mana, które dotąd omijałam – powszechnie lubianego Spectacular Spider-Mana, powstającego w okresie rozkwitu MCU i skupiającego się na naukowych aspektach postaci Marvel’s Spider-Mana; najnowszego Spider-Mana: Przyjaznego Pająka z Sąsiedztwa, czy wreszcie wszystkie trzy dotychczasowe gry od Insomniac. Przekonałam się, że każda wersja przygód Spider-Mana ma coś do zaoferowania – nowe spojrzenie na J Jonah Jamesona albo Galerię Łotrów Pajączka, relacje Petera Parkera z innymi Ludźmi-Pająkami, w końcu to, jak podejmowana jest kwestia odpowiedzialności Człowieka-Pająka. Miałam też okazję na refleksję nad parodiami Spider-Mana oraz nad jego relacją z Fantastyczną Czwórką (która przecież miała niedawno swój debiut w MCU).
Skutek był taki, że zaczęłam bardziej doceniać Spider-Mana jako superbohatera. Doceniać to, że w każdej wersji jest superbohaterem, który ma bardziej przyziemne problemy; to, że ma poczucie humoru nawet w najgorszych chwilach; to, że odbicia Petera Parkera mogę znaleźć też w innych młodych bohaterach, nawet w Merlinie (który musiał dźwigać przecież Wielkie Przeznaczenie). Skutkiem ubocznym zapoznawania się z różnymi Spider-Manami było też to, że zakochałam się w Doktorze Octopusie w różnych jego odsłonach, a to sprawiło, że wróciłam do dawnego pomysłu powieści o więzieniu dla superzłoczyńców.
Wydaje mi się, że najlepszym sposobem, aby zakończyć Sierpień ze Spider-Manem jest piosenka. Piosenka, która niby powstała dla nieco campowej kreskówki z lat sześćdziesiątych, ale będąca równie ikoniczną, co motyw przewodni z Batmana z Adamem Westem. Bo też można ją usłyszeć w prawie wszystkim, co związane ze Spider-Manem – od trylogii Raimiego, poprzez Spider-Man: TAS i logo Marvela przed Homecoming, aż po najnowszą kreskówkę. Ja jednak chciałabym na zakończenie pokazać Wam słynne, jazzowe wykonanie tej piosenki, które szybko stało się popularne i nadało jej pewnej klasy.
Mam nadzieję, że podobała Wam się ta podróż po świecie Spider-Mana i Wy również spojrzeliście na Pajęczaka inaczej.
Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
