MCU · Meg ogląda...

Meg ogląda MCU – Echo

Serial Echo należy do jednego z tych bardziej poważnych projektów Marvela… co nie jest niczym dziwnym. Wszak ma powiązania z Daredevilem. Jest to też pierwsza produkcja Marvela, w której główną bohaterką jest rdzenna Amerykanka.

Z jednej strony serial świetnie radzi sobie z przedstawieniem kultury Czokatowów, z drugiej jednak strony pewne jego rozwiązania są dość wątpliwe.

W przeciwieństwie do pozostałych seriali Marvela na Disney Plus, wszystkie pięć odcinków Echo zostały wypuszczone tego samego dnia.

Opis Fabuły:

W dzieciństwie Maya Lopez była uczestniczką wypadku samochodowego, w którym straciła nogę i matkę. Ponieważ przecięto przewody hamulcowe w ich samochodzie, babka Mayi, Chula, obwinia o to swojego zięcia gangstera, Williama Lopeza. Potem przychodzi przeprowadzka do Nowego Jorku, nowa praca, a po latach śmierć Williama z ręki Ronina. Dziewczyna pełna jest gniewu na cały świat, ale stary znajomy jej ojca, „wujek” Wilson Fisk, bierze ją pod swoje skrzydła. Jej pierwsze zlecenie psuje pojawienie się Daredevila, ale i tak Maya wychodzi z niego obronną ręką. Po latach pracy dla Kingpina dziewczyna dowiaduje się prawdy o tym, że wydał on wyrok na jej ojca, i postanawia zabić swojego „wujka” i odejść. Pięć miesięcy później ranna i ścigana przez płatnych zabójców Maya postanawia zatrzymać się u rodziny na ziemiach Czokatowów w Tamaha.

Wnioski Ogólne:

Zacznijmy od tego, kim Maya Lopez jest w komiksach. Jej twórca, David Mack, poniekąd chciał stworzyć postać analogiczną do Daredevila, z tym, że o ile Matt Murdock podczas walki opiera się głównie na słuchu (bo nie widzi), o tyle Maya wykorzystywałaby wzrok, aby zauważać pewne wzorce zachowań. Tak jak w MCU, ojciec Mayi zostaje zabity, a dziewczynkę adoptuje Wilson Fisk, zwany Kingpinem. Pewnego dnia Kingpin zleca jej zbadanie prawnika Matta Murdocka, twierdząc, że uważa on Wilsona Fiska za potwora i dlatego trzeba go przekonać, że jest inaczej. Maya i Matt mają się ku sobie, ale dziewczyna ma okazję walczyć z Daredevilem i odkryć jego tajną tożsamość. Kiedy Matt wyjawia jej prawdę o Fisku, ona strzela przybranemu ojcu w głowę, ale Kingpin przeżywa. Dużo się nią dzieje, m. in., wyrusza na poszukiwanie siebie, pisze balet, w którym pojawia się postać imieniem Echo, a nawet była przez jakiś czas oryginalnym Roninem.

Niemniej jednak zmieniono kilka rzeczy na temat Mayi Lopez w MCU. Serialowa Echo jest oderwana od Daredevila (w zasadzie widzimy go tutaj tylko raz), a do tego śmierć jej ojca następuje dużo później niż w komiksach. Przede wszystkim jednak, ponieważ jej aktorka, Alaqua Cox, nie ma prawej nogi, jej bohaterka również jej nie ma i jest to ważna część jej postaci. Ale też zmieniono jej plemię: z Czejenów na Czokatowów. Ponadto o ile komiksowa Echo była oderwana od swoich korzeni, gdyż w komiksach byli już dwaj inni Czejeni, o tyle tutaj przynależność do Czokatowów pełni ważną rolę w historii tej postaci (zaraz do tego wrócimy).

W Hawkeye’u widzieliśmy, że Maya była przywiązana do ojca i traktowała Kingpina jak wujka. W pierwszym odcinku Echo około trzydzieści minut poświęcone jest przedstawieniu jej historii do momentu, w którym zastrzeliła Fiska i odeszła… Chociaż nie – scena otwierająca pierwszy odcinek przedstawia historię powstania plemienia Chakotaw, które zostało wyprowadzone z jaskiń przez Chafę. Potem widzimy, że tę historię opowiada Mayi na migi jej kuzynka, Bonnie, podczas rodzinnego biwaku u dziadków – Chuli i Skully’ego – których Maya odwiedziła z rodzicami (dowiadujemy się też przy okazji, że matka Mayi, Taloa, również jest niesłysząca).

W dużej mierze jest to serial o rodzinie i o korzeniach. Pamiętnej nocy, z powodu przeciętych hamulców, ginie Taloa i to ostatecznie sprawia, że rodzina się od siebie oddala. Pogrążona w żalu Chula nie chce już widzieć zięcia-gangstera, przez którego zginęła jej córka, tak więc William Lopez jedzie wraz z córką aż do Nowego Jorku i w tym momencie na całe lata kontakt Mayi z dziadkami i kuzynką się urywa… chociaż nie tyle urywa się całkowicie, co Bonnie próbuje się kontaktować (zwłaszcza kiedy ginie William), ale Maya ją zbywa. A są jeszcze: kuzyn Mayi, Biszkopt, oraz brat Williama, Henry, który również pracuje dla Kingpina.

I kiedy po latach Maya po cichu przybywa do rodzinnego miasta, pokazuje się tylko Biszkoptowi (który akurat przyszedł, kiedy ona nocowała w dawnym domu dziadków), a potem Henry’emu, aby pomógł ją opatrzyć i aby z nim pogadać o tym, co planuje. Maya nie chce bawić w Tamaha zbyt długo, ona musi tylko na chwilę wylizać rany i potem wróci do przejmowania imperium Kingpina. Niby nie czuje związku z rodziną, ale jednocześnie korzysta z pomocy, jaką jej oferują: ciągle prosi Biszkopta o drobne przysługi i nawet robi z niego swojego kierowcę podczas skoku na pociąg; kiedy w tymże skoku uszkodzona zostaje jej proteza, dziewczyna idzie do dziadka, aby jej ją naprawił, a w końcu radzi się Henry’ego w różnych sprawach związanych ze swoimi planami.

Oni jej pomagają ze względu na to, że czują z nią więź, ale jednocześnie – w przypadku Skully’ego i Biszkopta – po prostu cieszą się, że Maya wróciła. A i ona po jakimś czasie zaczyna doceniać ich towarzystwo. Zwłaszcza z dziadkiem rozmawia się jej wcale nieźle, w zasadzie w jego towarzystwie czuje się jakby bardziej swobodna. Skully poniekąd robi za takiego rodzinnego mediatora, który ma dużo współczucia dla każdego z członków swojej rodziny. Kiedy Chula obwiniła Williama za śmierć córki, Skully próbował załagodzić sytuację odpowiadając, że to żal przez nią przemawia (William jednak zwrócił uwagę na to, że on też opłakuje Taloę). A kiedy Chula konfrontuje byłego męża, że wiedział o przyjeździe Mayi, ten każe jej spotkać się z ich wnuczką i posłuchać, co ona ma do powiedzenia.

Można by pomyśleć, że po tak długiej i bolesnej rozłące babcia będzie chciała zobaczyć znowu swoją wnuczkę, a mimo to Chula traktuje Mayę jak zakałę rodziny. Więcej – wkrótce dowiadujemy się, że kobieta nie kontaktowała się z Mayą od śmierci Taloy. Bo tak naprawdę tamto wydarzenie było tak rozdzierające, że pogrążona w żałobie Chula nie tylko rozwiodła się z mężem, lecz także nie mogła patrzeć na wnuczkę, która przypominała jej o tamtej tragedii. Sama przez dłuższy czas nie widzi sensu rozmówienia się z dziewczyną (zresztą ma Pow-waw do ogarnięcia) i ostatecznie mają okazję porozmawiać, kiedy Henry przywozi Mayę do domu Chuli w związku z dziwnymi wizjami, które miewa jego bratanica.

Sam Henry Lopez, prowadzący tor wrotkarski i kilka ciemnych interesów dla Kingpina, robi wrażenie człowieka, który stara się być bardziej racjonalny i nie chce niepotrzebnej jatki, zarówno jeśli chodzi o działania Mayi, jak i swojego pracownika, który postanowił złapać Mayę, nie wiedząc nawet, że to kompetentna zabójczyni. Można zauważyć też pewien kontrast między Henry’m a jego bratem, bo William po śmierci żony chciał zemsty i nigdy nie przestał pracować dla Kingpina, podczas gdy Henry po śmierci brata chciał się wyrwać z przestępczego półświatka, również dla Mayi. Nie udało mu się, ale ostatecznie postanawia on stanąć po stronie bratanicy.

Wreszcie Bonnie jest tą, która miała największą więź z Mayą i wygląda na to, że rozłąka z kuzynką najbardziej ją zabolała. Dorosła Maya trzyma się od niej z dala i z początku można by pomyśleć, że na swój sposób chce chronić Bonnie przed tym wszystkim, przed czym ucieka, ale tak naprawdę po prostu nie chce się konfrontować z nią. Ostatecznie musi, kiedy Bonnie zostaje pojmana przez wyżej wspomnianego pracownika Henry’ego Lopeza i podczas ucieczki wygarnia Mayi to, że ignorowała ją przez tyle lat.

Im wszystkim – całej rodzinie Mayi – przeciwstawiony jest Wilson Fisk. I tutaj trzeba zaznaczyć, że – na jego pokręcony, gangsterski sposób – Kingpinowi zależy na Mayi. Widział jak dorastała, bywał wobec niej opiekuńczy (np. pobił na kwaśnie jabłko lodziarza, który odmówił jej lodów), chciał jej dać cel, a nawet nie miał jej za złe tego, że go postrzeliła. Teraz proponuje, że albo się pogodzą, albo ona zabije go młotkiem, którym on sam zabił swojego ojca przemocowca (przy czym jest zasygnalizowane, że to nie jest ten sam młotek, bo wygląda inaczej niż w Daredevilu). Rzecz w tym, że po pierwsze – jego sposób radzenia sobie z problemami opiera się na brutalnej przemocy; a po drugie – Fisk nigdy nie nauczył się języka migowego, aby móc swobodnie się porozumieć z Mayą, tylko opierał się na tłumaczach, na tym, że Maya będzie rozumieć ruch warg i na technologii soczewek tłumaczących słowa na migi.

Ta Maya, którą poznajemy w Hawkeye’u i pierwszym odcinku Echo, jest samolubna, chłodna, pełna gniewu i zamknięta w sobie. Ponadto jej plan podboju imperium Wilsona Fiska jest, na dłuższą metę, krótkowzroczny. Śmierć ojca sprawiła, że Maya była wściekła na cały świat i na początku Kingpin argumentował, że warto byłoby dać tej złości jakiś produktywny upust, właśnie poprzez pracę dla niego. Potem przyszła zdrada Fiska, kiedy Clint poinformował dziewczynę, że jej szef wydał wyrok na Williama, i to sprawiło, że Maya nie miała już celu i miejsca dla siebie. Jej powrót do Tamaha i ponowny kontakt z ludźmi, którzy ją faktycznie kochają, pomógł jej odnaleźć się na nowo. Zwłaszcza kiedy odkrywała swoją moc.

I tutaj pojawia się kolejna wielka zmiana jaką serial robi w postaci Mayi „Echo” Lopez. W komiksach była ona po prostu dobrą wojowniczką, której przewagą było wykrywanie schematów w ruchach przeciwników, ale tutaj ma ona mistyczne moce związane z jej przodkami. Pierwsze trzy odcinki pokazują nam przodkinie Mayi – Chafę wychodzącą z jaskini wraz z innymi Czokatowami, Lowak grającą z rywalizującym plemieniem o prawo do pozostania na terenie Czokatowów, oraz Tuklo, która pomogła ojcu w walce z bandytami panoszącymi się po ich ziemiach. Chafa zyskała moc, którą można było przekazywać innym, Lowak odznaczała się zmysłem strategicznym, a Tuklo potrafiła świetnie strzelać. Wszystkie trzy przemawiały do Mayi jak echo, w wizjach i użyczały jej swoich zdolności. Nawet jej matka, Taloa, miała lekką moc uzdrawiania, która objawiała się również w możliwości konfrontacji ofiary z jej traumą. I kiedy kompletnie zagubiona już Maya zastaje w starym domu ducha matki, może wreszcie uwolnić się od gniewu i poczucia winy, jakie ją prześladowały przez te wszystkie lata.

Z jednej strony taka zmiana wydaje się być niebezpiecznie blisko motywu magicznego rdzennego Amerykanina, na który teraz patrzy się krzywo (ze względu na to, że sprowadza rdzennych Amerykanów do stereotypu, a w dodatku narzędzia fabularnego) i w zasadzie komiksowa Maya zatraca swoją unikalność. Z drugiej strony jednak widać, że serial stara się w miarę wiernie oddać kulturę Czokatowów, która jest tak samo ważną częścią historii jak pakistańskie korzenie Ms. Marvel – to nie jest tylko i wyłącznie kostium. Niemniej jednak trochę też rozumiem, jeśli dla kogoś mistyczne moce Echo mogą wydawać się przesadą.

Kiedy ostatecznie Maya wybiera swoją biologiczną rodzinę zamiast niego, Wilson Fisk postanawia ukarać tę „zdradę”, porywając Chulę i Bonnie i przygotowując atak na Pow-wow. Po wizycie matki, Maya przywdziewa nowy strój (czerpiący z tradycji Czokatowów) i z pomocą przodków przybywa na ratunek zakładniczkom, podczas gdy Biszkopt i Henry unieszkodliwiają ludzi Kingpina na imprezie. Mayi udaje się nawet przekazać babce i kuzynce trochę mocy przodków, aby mogły walczyć z gangsterami, a ona sama próbuje uzdrowić Fiska w ten sam sposób, w jaki ona sama została uratowana – poprzez konfrontację z traumą. Chce dobrze, wierzy, że może Fiskowi pomóc, ale ostatecznie on zostaje ponownie straumatyzowany i ucieka z Tamaha. Postanawia wrócić do Nowego Jorku i spróbować swoich sił w polityce – akurat jak miasto potrzebuje nowego burmistrza.

Tymczasem Maya postanawia zostać w Tamaha na trochę dłużej i spędzić czas z odzyskaną rodziną.

Następny w kolejce miał być Deadpool i Wolverine… ale że jest to film-laurka dla produkcji Marvela od Foxa, pomyślałam, że powinnam przed seansem wreszcie obejrzeć tych filmowych X-Menów i całą resztę. A że To Zawsze Agatha chcę sobie zostawić na okres halloweenowy (wraz z paroma innymi produkcjami), pomyślałam, że albo wstrzymamy się z Meg ogląda MCU do października (również dlatego, że chciałabym trochę od superbohaterów odpocząć), albo zrobimy coś innego, a mianowicie: przygotuję ranking najlepszych odcinków A Gdyby…?

Jeszcze nie wiem, na co się zdecyduję.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź