MCU · Meg ogląda...

Meg ogląda MCU – Marvels

Po miesiącu ciszy, czas wrócić do retrospektywy MCU. Marvels przedstawiają pierwszą wspólną przygodę trzech superbohaterek – Carol Danvers, Moniki Rambeau i Kamali Khan – i niestety były dla Disneya klapą.

W zasadzie jest to film MCU, który do tej pory zarobił najmniej, i stał się najgorzej zarabiającym filmem w 2023 roku. Po części niepowodzenie projektu spowodowane było przez COVID-19, bo przez restrykcje i inne produkcje MCU, prace nad Marvels opóźniły się, trzeba było przygotować dokrętki, a budżet puchł. Potem, kiedy film już wchodził do kin, trwały protesty SAG-AFTA, co utrudniało marketing. Również publiczność uważała film za jedną z najgorszych rzeczy w 2023 roku i kolejny dowód, że Marvel się stacza.

Zarazem jest to film, który ostatecznie popycha do przodu dwa wątki.

Opis Fabuły:

Na pewnym księżycu grupka Kree pod dowództwem niejakiej Dar-Benn odnajduje bransoletę o wielkiej mocy. Dar-Benn twierdzi jednak, że powinny być dwie bransolety i tak się składa, że jedna z nich znajduje się w posiadaniu Kamali Khan. Tymczasem będąca w kosmosie Carol Danvers otrzymuje od Nicka Fury’ego informację, że wykryto zakłócenia w obszarze, w którym Kapitan Marvel akurat rezyduje. Podczas gdy Carol odkrywa niezamknięty portal na księżycu, a Monica Rambeau podobny portal na orbicie i obie dotykają go. Nagle Kapitan Marvel pojawia się w pokoju Kamali, Monica na księżycu, a Kamala w przestrzeni kosmicznej. Każdej z pań udaje się w miarę szybko wrócić na swoje miejsca (okrężnymi drogami), ale Carol twierdzi, że to sprawka Kree, którzy właśnie prowadzą rozmowy pokojowe ze Skrullami na Tarnax. Wszystkie trzy bohaterki muszą połączyć siły, aby zrozumieć co się dzieje, zwłaszcza że zamieniają się miejscami, kiedy jednocześnie korzystają ze swoich mocy. I choć Ms. Marvel jest przeszczęśliwa, że może współpracować ze swoją idolką, o tyle relacje Moniki i Carol są raczej trudne.

Wnioski Ogólne:

Może zacznę od tego, że istnieje seria komiksów pod tytułem Marvels, ale nie jest o Kapitan Marvel (a przynajmniej nie jest tylko o niej). To historia fotoreportera Phila Sheldona, który od lat trzydziestych jest świadkiem ważnych wydarzeń w historii komiksowego uniwersum Marvela i niejako poprzez niego widzimy perspektywę zwykłego obywatela na całe to szaleństwo – od Kapitana Ameryki i Namora po Fantastyczną Czwórkę, mutantów i Galactusa. Sam w sobie jest to ciekawy koncept, ale przypomniał mi nie tylko o nieodżałowanym Powerless, które zostało przedwcześnie anulowane, lecz także o tym, że marvelowy odpowiednik tamtej serii – Damage Controlzostał w MCU spaprany. Co prawda, mieliśmy wiele seriali, które próbowały pokazać bardziej przyziemne spojrzenie na to, co się odwala – od Obrońców po seriale od Disney Plus (w tym również Ms. Marvel) – ale nie mieliśmy takiego zwykłego, niebędącego superbohaterem ani nie mającego żadnych mocy Everymana. Wydaje mi się, że jest w historii tego typu potencjał.

Ale to tylko taka dygresja, nie mająca większego znaczenia dla filmowych Marvels. Przejdźmy do właściwej fabuły.

Poniekąd od kiedy zaczęły krążyć słuchy, że Monica Rambeau i Kamala Khan pojawią się w MCU, było jasne (a przynajmniej wysoce prawdopodobne), że – prędzej czy później – spotkają się z Carol Danvers. Obie mają powiązania z nią w komiksach – Monica była poprzedniczką Carol jako Kapitan Marvel, podczas gdy Kamala była fanką tej postaci i poszła w jej ślady, kiedy otrzymała moce. Przy okazji wszystkie trzy mają moce związane ze światłem (choć w trochę innych aspektach) i biorąc pod uwagę przeszłość Kamali i Moniki, ich spotkanie z Carol Danvers byłoby bardzo różne.

Jest duży kontrast między Moniką a Kamalą, choć obie są też do siebie podobne pod pewnymi względami. Tak jak Kamala, Monica idealizowała trochę „ciocię Carol”, o ile jednak Kamala zna Kapitan Marvel, międzyplanetarną superbohaterkę, która pomogła walczyć z Thanosem, o tyle Monica zna Carol Danvers – pilotkę, przybraną ciotkę i bliską przyjaciółkę jej matki. Od razu relacje są tutaj zupełnie inne, a potem dochodzi jeszcze to, że Carol odeszła na trzydzieści lat, chociaż obiecała, że wkrótce się pojawi. Już w WandaVision Monica nie kryje niechęci wobec Kapitan Marvel i w Marvels nie pali się za bardzo, aby się znów z nią spotkać.

Kamala znajduje się na przeciwnym biegunie – od samego początku filmu widzimy, że idolizuje Carol Danvers i marzy o tym, aby z nią pracować. Dlatego wielokrotnie nie kryje swojej ekscytacji, kiedy trafia na S.A.B.E.R. i spotyka Nicka Fury’ego; a potem ma okazję wyruszyć w kosmos na statku kosmicznym w towarzystwie swojej idolki (chce też wymyśleć superbohaterski pseudonim dla Moniki, choć idzie w stronę „Profesor Marvel”, co się kobiecie średnio podoba). Carol traktuje ją miejscami trochę protekcjonalnie (zwłaszcza podczas ewakuacji Skrulli z Tarnaksu), ale zarówno powiązanie kwantowe, przez które teraz panie zamieniają się miejscami, kiedy tylko używają jednocześnie mocy; jak i fakt, że Dar-Benn używa bransolety podobnej do tej, którą ma Kamala, sprawia, że dziewczyna musi jechać z nimi.

W dużej mierze jest to film o dawnych błędach Kapitan Marvel; film, który ma wyjaśniać, dlaczego tak długo jej nie było na Ziemi i dlaczego nie spełniła dotąd swoich obietnic zarówno wobec Moniki, jak i Skrulli. W przeciągu całych Marvels dowiadujemy się – wraz z Kamalą i Moniką – że Carol poleciała na ojczystą planetę Kree, Halę, zabiła Najwyższy Intelekt, a przez to doprowadziła do wojny domowej, katastrofy ekologicznej, a nawet tego, że słońce zgasło. Kierowały nią dobre intencje – chciała dać Kree wolną wolę – ale postąpiła nierozważnie i przez to stała się Anihilatorką, a nie zbawczynią. Jest to coś, czego Carol się wstydzi i przez co czuje potrzebę najpierw naprawić swój błąd, zanim wróci na Ziemię i stanie twarzą w twarz z Moniką. Podczas gdy Monica konfrontuje ją i twierdzi, że nie potrzebowała idealnej ciotki, tylko po prostu, aby Carol wróciła do niej (zwłaszcza że Maria zmarła na raka), Kamala zdaje sobie sprawę z tego, że jej idolka jest bardziej skomplikowana.

Dodatkowy problem stanowi urządzenie do przeszukiwania wspomnień, którego Carol używa, aby przypomnieć sobie swoje dawne życie, ale stosuje też na Monice i Kamali, aby przewidzieć dalsze działania Kree (bo były na statku Dar-Benn). W pewnym momencie Monica zaczyna myśleć o matce, a to z kolei sprawia, że Carol przypomina sobie swoje ostatnie spotkanie z Marią Rambeau, kiedy doszło do remisji raka. A że było to w okresie Blipu, Maria chciała, aby Carol była obecna na Ziemi, kiedy jej córka kiedyś wróci. Ze zrozumiałych powodów, Monica się tym zdenerwowała.

Wszystkie trzy dziewczyny muszą stać się szybko drużyną. Carol jest przywódczynią, Monica ogarnia sferę naukową, a Kamala jest kimś w rodzaju dodatkowych mięśni. Razem układają plan działania, ale też uczą się koordynować swoje działania, aby nagła zamiana miejsc nie utrudniała im walki. I nie powiem, jest to jeden z lepszych wątków tego filmu.

Teraz przyjrzyjmy się antagonistce Marvels. Generalnie Dar-Benn ma być skomplikowaną postacią – niby złolem, który podbija kolejne planety i zabiera im atmosferę, ale motywowanym dobrem swojego ludu i próbującym żyć na planecie bez słońca i odpowiedniego powietrza. Co więcej, była świadkiem tego, jak Anihilatorka przybyła, aby zniszczyć Najwyższy Intelekt, więc tym bardziej jest żądna zemsty na Carol Danvers. Chce przywrócić Kree dawną chwałę, ale widzimy, że jest to niszczycielskie zarówno dla niej (bo bransoleta wytwarza promieniowanie im dłużej Dar-Benn z niej korzysta), jak i dla rzeczywistości w ogóle (bo im częściej używa mocy, tym większe dziury robi między wymiarami). I tak po prawdzie nic ją to nie obchodzi – jest gotowa zginąć dla zemsty i chwały Kree.

Widzimy też jak postrzegana jest Kapitan Marvel w różnych miejscach we wszechświecie. Oczywiście Kree uważają ją za potwora, ale Skrullowie mają wobec niej mieszane uczucia, z kolei dla kosmitów z Aladny Carol Danvers to ukochana księżniczka i bohaterka. Przy czym w przypadku Skrulli mamy jeszcze skomplikowaną sytuację polityczną, bo próbowali negocjować z Kree, ale Dar-Benn raz, że chciała przyłączyć Skrulle do imperium i wyjałowić Tarnax z atmosfery; a dwa, że uznała, iż pojawienie się Anihilatorki to obraza i akt agresji, więc za karę postanowiła zabrać im atmosferę, aby przenieść ją na Halę (w zasadzie to od samego początku było wiadomo, że Kree zrobią to, co zrobią, bo potrzebują atmosfery dla Hali). W zasadzie po tej całej hecy z kolonią Skrulli, z której nie udało się uratować wszystkich, łatwo jest dojść do wniosku, że pojawienie się Carol sprowadziło tylko kłopoty na Skrulle i teraz znowu będzie trzeba im znaleźć nowy dom (na szczęście Carol zna się z Walkirią i może przynajmniej trochę coś zaradzić).

Carol dochodzi do wniosku, że następnym celem Dar-Benn będzie Aladna i tam kobieta witana jest z pieśnią na ustach – nie tylko dlatego, że jest to język, którym posługuje się tamtejsza ludność, lecz także dlatego, że jest ona tam księżniczką powracającą wreszcie do domu. Tak się bowiem składa, że swego czasu wyszła za tamtejszego księcia, aby pomóc mu w pewnej sprawie (nie są w sobie zakochani, ale uważają się za przyjaciół). W pewnym momencie nawet ubiera się w suknię balową i tańczy z księciem, przekazując mu w piosence informacje o zagrożeniu, które ich czeka. Mieszkańcy Aladny ze swej strony są gotowi stanąć do walki z Kree i odciągnąć uwagę Dar-Benn, podczas gdy Marvels spróbują ściągnąć z przeciwniczki bransoletę.

W pewnym momencie Dar-Benn udaje się zdobyć drugą bransoletę, kiedy zdejmuje ją z ręki Ms. Marvel. To oznacza, że jest tym bardziej niebezpieczna i teraz weźmie się za Układ Słoneczny. Zagrożona jest i Ziemia, i S.A.B.E.R., gdzie rezydują Nick Fury, jego załoga oraz rodzina Kamali. Trzeba ich ewakuować i ostatecznie pomaga w tym Goose, która niedawno się „okociła” – załoga zostaje pochłonięta przez małe Flerkeny, które potem przetransportowane zostają w kapsule ratunkowej na Ziemię.

Tak czy inaczej, Carol próbuje odwieźć Dar-Benn od jej szaleństwa i proponuje, że sama wskrzesi słońce nad Halą za pomocą swoich mocy. Wydaje się, że jej przeciwniczka jest zadowolona z tego rozwiązania… ale ostatecznie znów atakuje główne bohaterki i ginie. Jej działania nadal stanowią zagrożenie dla Ziemi i rzeczywistości w ogóle – zostaje otwarta szczelina międzywymiarowa, która grozi kolizją między MCU a inną rzeczywistością, tak więc Monica poświęca się, aby ją zamknąć z drugiej strony. Sama jednak zostaje uwięziona.

Marvels kończą się tym, że Monica budzi się w innym świecie, zamieszkałym, m. in., przez znajomego co poniektórym naukowca z niebieskim futrem, ale i kobietę, która wygląda jak Maria Rambeau. Kapitan Marvel wskrzesza martwe słońce Kree i nie traci nadziei, że Monica kiedyś wróci, a Ms. Marvel postanawia przygotować się do nadchodzących problemów z multiwersum, rekrutując do swojej nowej drużyny Kate Bishiop. Tym samym Marvels rusza do przodu z wprowadzeniem zarówno mutantów do MCU, jak i z Młodymi Avengers, których przyszłych członków widzimy tu i tam.

Skoro już wspomnieliśmy Hawkeye’a, to w najbliższym czasie weźmiemy się za Echo.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź