Fandomowy Kalendarz Adwentowy · Miesiące z...

FKA – Dzień 10: Klaus (także: tysięczny wpis!)

To już tysięczny wpis na Planecie Kapeluszy! A że przypadł on akurat na okres bożonarodzeniowy, pomyślałam, że poświęcę go na film świąteczny, który uważam za idealny.

Ten film wyszedł ledwie sześć lat temu, a nadal mnie zachwyca. Wizualnie jest porywający, zarówno jeśli chodzi o kolorystykę, jak i cieniowanie, które sprawia, że animacja 2D wydaje się bardziej trójwymiarowa. Zresztą reżyser Klausa – Pablo Sergio – pracował przy Planecie Skarbów, animowanym Tarzanie oraz znanej nam skądinąd serii Despicable Me (zwłaszcza dwie pierwsze pozycje są istotne, bo Klaus ma taki trochę vibe filmu z „dziwnej ery” Disneya) i to był pierwszy solowy film Pablo i jego studia.

Fabularnie Klaus jest też przepiękny, choć ma proste założenia. Leniwy i uprzywilejowany syn głównego poczmistrza, Jasper, otrzymuje ultimatum: albo rozkręci w pewnej małej wiosce, Smeerensburgu, instytucję poczty (dostarczając ponad sześć tysięcy listów i paczek), albo zostanie wydziedziczony. Tylko, że na miejscu okazuje się, że trwa tam odwieczny konflikt między dwoma klanami, które (jak wyjaśnia przewoźnik Logan) nie potrzebują listów, aby przekazać sobie swoją nienawiść. Wszystko się zmienia, kiedy Jasper najpierw odnajduje rysunek pewnego dziecka i próbuje je namówić, aby zguba została odesłana do właściciela drogą listowną; a potem przybywa do mieszkającego z dala od wioski drwala Klausa. Klaus postanawia zostawić u dziecka zabawkę, bo uznał, że jest samotne, a to sprawia, że zaczynają krążyć wśród dzieciaków plotki, że jak się wyśle list do Klausa, dostanie się zabawkę.

Z jednej strony film pokazuje jak wokół Klausa zaczyna budować się cała ta legenda o świętym Mikołaju na reniferach, wchodzącym przez komin i rozdającym prezenty, ale z drugiej strony widzimy, jak zarówno Smeerensburg, jak i jego mieszkańcy (oraz Jasper) przechodzą przemianę na lepsze. I ta przemiana poprowadzona jest tak naturalnie, że w zasadzie ma się wrażenie takiego efektu domina.

Klaus jest pełen ciepła, humoru i wdzięku. I o ile przy omawianiu większości filmów, odcinków i speciali świątecznych potrafię podać jakieś (mniej lub bardziej rażące) mankamenty, o tyle w Klausie nie znajduję żadnych wad. Czy jak komuś bardzo zależy, to jakieś wady znajdzie, oczywiście. Ale dla mnie to idealny film świąteczny (i nie tylko). Dlatego wydaje mi się sensowne, aby właśnie o nim był tysięczny wpis na tym blogu.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź