Listy top # · Rankingi urodzinowe

Moje 8 ulubionych odcinków klasycznego Star Treka

W poprzednim miesiącu dowiedziałam się, że klasyczne Star TrekiOryginalna Seria, Następne Pokolenie, Deep Space Nine, Voyager i Enterprise – będą jeszcze na Netfliksie do 8 stycznia, czyli moich urodzin. Dlatego doszłam do wniosku, że tegoroczna urodzinowa lista poświęcona będzie moim ulubionym odcinkom tych serii.

A że najczęściej powtarzam sobie odcinki Deep Space Nine o Ferengi, pierwotnie ta lista dotyczyła tylko i wyłącznie ich. Im dłużej jednak myślałam nad pozycjami, tym bardziej odnosiłam wrażenie, że skoro żegnam się tym rankingiem ze Star Trekami na Netfliskie, wypada też poszukać jakieś ulubione epizody z innych serii. Nadal będzie dużo o moich wielkouchych ulubieńcach, ale przyjęłam zasadę, że dany odcinek musi być albo takim, do którego często wracam, albo takim, który oglądałam, kiedy chciałam przypomnieć sobie jakąś ulubioną postać (jest jeden wyjątek od tej zasady, ale jak do niego dojdziemy, wyjaśnię Wam mój proces myślenia). Od razu mówię też, że pojawi się jedna pozycja z dwoma odcinkami na raz.

Przy czym to nie są epizody Star Treka, które uważam za najlepsze. Gdybym miała ułożyć takową listę, byłoby na niej więcej odcinków Oryginalnej Serii czy Następnego Pokolenia. Być może nawet kiedyś taki ranking powstanie, ale na razie chciałabym opowiedzieć o tych, które osobiście bardzo lubię.

Miejsce ósme: Marsjanie (Star Trek: Deep Space Nine, 4×7)

Zacznę od odcinka, który uważam za świetne wprowadzenie do rasy Ferengi. Z tego też powodu pokazałam go mojemu tacie (który twierdził, ze z ras w Star Treku zna tylko Klingonów) i zadałam go Oscarowi podczas Wakacyjnego Wyzwania.

Marsjanie są lekcy, łatwi i przyjemni, dzieją się z dala od głównej linii fabularnej (a więc znajomość tego, co działo się przedtem, nie jest konieczna) i skupiają się tylko na Quarku, Nogu i Romie, którzy wylatują nowym statkiem Quarka na Ziemię (aby dostarczyć Noga do Akademii Gwiezdnej Floty… i sprzedać jednemu gościowi kemacyt), a potem w wyniku sabotażu kuzyna Gaili lądującymi w bazie wojskowej w 1947 roku. Z jednej strony humor jest taki, że trzech Ferengi trafia do ziemskiej przeszłości i – jak to kosmici – są traktowani z pewną ostrożnością, ale i nadzieją. Przez dłuższy czas nie działa uniwersalny tłumacz, tak więc ludzie przyglądający się Quarkowi, Romowi i Nogowi dochodzą do różnych (nieraz błędnych) wniosków na temat dynamiki między kosmitami. W dodatku Stephen Ira Behr trochę nabijał się w tym odcinku ze starych filmów science-fiction, zwłaszcza z wszechobecnego palenia, kiedy tylko pojawia się jakiś problem do rozwiązania.

Wspominałam jednak, że Marsjanie to wprowadzenie do rasy Ferengi. Nie chodzi mi tylko i wyłącznie o to, że w pewnym momencie Quark dochodzi do wniosku, że głupi ludzie z przeszłości stanowią świetnych klientów, dlatego wpada na pomysł, aby sprzedać im nową technologię całe lata, zanim sami ją zbudują. Zaczynamy ten odcinek od ceremonii sprzedawania dziecięcych rzeczy Noga, aby zebrał „kapitał” na nową drogę życia; a potem dowiadujemy się, jak wyglądają zaświaty w wierzeniach Ferengi. To pokazuje, że ta rasa żyje i oddycha zbieraniem zysku i że czasem jest w tym pewien niuans.

Miejsce siódme: Zjednoczeni (Star Trek: Enterprise, 4×13)

Kiedy szukałam odpowiedniej pozycji ze Star Trek: Enterprise, wiedziałam, że chcę jakiś odcinek o komandorze Shranie z Andoriańskiej Gwardii Imperialnej i jego relacjach z kapitanem Archerem. A Zjednoczeni to druga część trzyczęściowej linii fabularnej o konflikcie między Andorianami i Tellarytami oraz o Romulanach atakujących inne statki dronem, który może udawać różne jednostki. Pierwsza część – Ambasador – opowiada o tym, jak Enterprise gości u siebie tellaryckich delegatów i wiezie ich przez andoriańską przestrzeń na planetę Babel, kiedy nagle otrzymują sygnał SOS od Shrana, którego statek został zaatakowany. W trzeciej części zaś – Nieznanej rasie – Archer i Shran odkrywają, że dron jest pilotowany przez białego Andorianina (będącego niewidomym telepatą) i dlatego wyruszają na ojczystą planetę komandora, aby dowiedzieć się czegoś od białych Andorian i poprosić ich o pomoc.

Na razie jednak w Zjednoczonych sytuacja wygląda tak: ze względu na długą historię konfliktów, Andorianie i Tellaryci na pokładzie Enterprise są wobec siebie nieufni i wzajemnie się oskarżają o napaści (zwłaszcza że jak mówiłam – romulański dron potrafi podszyć się pod dowolną jednostkę, dzięki specjalnemu urządzeniu maskującemu). W poprzednim odcinku Shran i jego narzeczona Talas wymknęli się ze swoich tymczasowych pokoi, aby skonfrontować się z tellaryckim ambasadorem Gralem, a kiedy Archer przemówił im do rozsądku i rzucili broń, doradca ambasadora strzelił do Talas. Teraz kobieta leży ciężko ranna w ambulatorium, a Archer przedstawia sytuację z dronem Shranowi i Gralowi i proponuje, żeby wspólnie przeprowadzić na niego atak, co oznacza, że Tellaryci i Andorianie muszą po raz pierwszy współpracować. Talas umiera od poniesionych ran, a to sprawia, że Shran jest w obowiązku, aby pomścić jej śmierć. Wyzywa więc doradcę na pojedynek na śmierć i życie (tak zwaną Ushaanę) i obojętnie, czy umrze Shran czy Tellaryta, któraś ze stron wycofa się z sojuszu.

(A w między czasie Malcolm Reed i Trip Tucker są uwięzieni na dronie Romulan i go badają… ale to nie jest ważne.)

Ambasador, Zjednoczeni i Nieznana rasa są takimi odcinkami, które zwiastują przyszłość Zjednoczonej Federacji Planet, jako że Wulkanie, Andorianie, Tellaryci i ludzie byli członkami założycielami tej organizacji. Ludzie pełnią tutaj rolę mediatorów między Andorianami i Tellarytami, albowiem nie mają historii z żadną z tych ras i można im zaufać, że będą neutralni. W Zjednoczonych sojusz ludzko-andoriańsko-tellarycki wisi na włosku, bo Shran stracił ukochaną i jego obowiązkiem (oraz pragnieniem) jest ją pomścić. Ponieważ doradca Grala i tak pewnie nie będzie chciał brać udziału w Ushaanie, Archer wpada na pomysł, aby walczyć za niego. Shran, oczywiście, nie jest z tego zadowolony, bo darzy Archera przyjaźnią i nie chce go zabić. Teraz problem jest taki, jak rozegrać sam pojedynek, aby Shranowi nic się nie stało. Dzięki Hoshi Sato i Travisowi Merriweatherowi udaje się znaleźć odpowiedni kruczek prawny.

Ta scena w tymczasowej kajucie Shrana, kiedy komandor i kapitan Archer rozmawiają o nadchodzącym pojedynku, pięknie pokazuje też, jak daleko zaszły ich relacje po latach budowania wzajemnego szacunku i kamractwa. I choć Shran naprawdę nie chce zabijać Archera, to obowiązek wzywa i dlatego obiecuje kapitanowi, że po śmierci zostanie on uznany za andoriańskiego bohatera.

Przy okazji dowiadujemy się, jak wygląda ceremonia pogrzebowa Andorianina, który zginął poza ojczystą planetą oraz jakie są (tak mniej więcej) zasady Ushanny.

Miejsce szóste: Babel (Star Trek: Oryginalna Seria, 2×10)

Nie mam ulubionego odcinka Oryginalnej Serii, per se, co nie znaczy, że nie uważam jej za genialnej (jakby nie było, to pionierski serial sci-fi). Chcąc wybrać odcinek oryginalnego Star Treka do tego rankingu, zastanowiłam się, na który epizod czekałam najbardziej, aby go omówić w swojej retrospektywie TOSa. Padło więc na Babel.

I Babel jest troszeczkę podobny do Ambasadora ze Star Trek: Enterprise (w oryginale nawet tamten odcinek nosi tytuł Babel One), bo też na statku kapitana Kirka znajdują się jadący na tytułową planetę delegaci, w tym – Tellaryci i Andorianie; a potem dochodzi do morderstwa i ktoś podszywa się pod inne rasy, aby spowodować konflikt.

Najważniejsze jest jednak to, że w tym odcinku pojawiają się po raz pierwszy rodzice Spocka – Sarek i Amanda. Od razu widać między Spockiem a Sarekiem pewne napięcie, dowiadujemy się też wkrótce, że oficer naukowy Enterprise nie gadał z rodziną od dziesięciu lat i że niby ojciec i syn skłóceni są dlatego, że Spock wybrał Gwiezdną Flotę, a nie stanowisko w Radzie Naukowej. Późniejsze seriale i filmy będą jeszcze wgłębiać się w relacje Spocka i jego rodziny (zwłaszcza jak pojawią się jego przyrodni brat i adoptowana siostra), ale na razie mamy do tego podbudowę. Sytuacja z martwym Tellarytą i krytyczny stan zdrowia Sareka po zawale sprawiają, że sprawy się komplikują jeszcze bardziej i pierwszy oficer naukowy Enterprise stoi przed perspektywą utraty rodzica.

Ten dystans między Spockiem a Sarekiem można trochę zrzucić na wulkańską logikę, ale łatwo wyczuć, że kryje się za tym coś więcej. Zresztą grający Sareka Mark Lenard potrafił przekazać w małych gestach i mimice twarzy masę emocji – dało się wyczuć, że zależy mu na synu, że kocha żonę i że potrafi być, na swój bardzo wulkański sposób, czuły. Każdy następny odtwórca tej roli będzie próbował pokazać tę rodzinną stronę Sareka.

Miejsce piąte: Holoucieczka (Star Trek: Następne Pokolenie, 3×20)

Holoucieczka to odcinek Następnego Pokolenia, do którego wracałam kilka razy. Wprowadza on do obsady zahukanego diagnostyka Reginalda Barclaya.

Barclay zaczyna jako ktoś, kto wydaje się nieprofesjonalny, ale od razu widzimy, że ma on problemy z wysławianiem się, jest nieśmiały i nerwowy. Jego wypady do holokabiny pokazują nam, jaki chciałby być – pewny siebie, odważny, wypowiadające cięte riposty i powalający przeciwnika. I choć samo tworzenie członków załogi w programie jest nieco… problematyczne (dzisiaj nawet bardziej, biorąc pod uwagę, hologramowe wersje doktor Crusher i doradczyni Troi), to sam Barclay przedstawiony jest w nieco współczującym świetle – jako ktoś, kto ma problemy z odnalezieniem swojego miejsca. Więcej, Riker i Geordi już byli gotowi spisać go na straty i przenieść, ale Picard kazał im się na niego otworzyć i zobaczyć, jak można mu pomóc.

I Geordi się naprawdę stara – zaprasza Rega na odprawę, pyta o zdanie, potem nawet gani Wesleya Crushera za to, że nie dał Barclayowi mówić. Również kiedy Data zwraca uwagę, że przezwisko Brokuł nie wydaje się śmieszne dla samego Barclaya, Geordi przyznaje mu rację i mówi, że odtąd nie będą już tak mówić.

Ostatecznie to nieco bardziej współczujące podejście daje efekty, bo Barclay nie tylko odnajduje źródło awarii, które ostatnio prześladowały Enterprise, ale i postanawia skasować swoje holoprogramy.

Miejsce czwarte: Ród Quarka (Star Trek: Deep Space Nine, 3×3)

Zawsze jak powtarzam sobie Ferengi Episodes, Ród Quarka jest jednym z pierwszych, które oglądam. To jeden z tych odcinków, które świetnie pokazują głębię Quarka jako postaci, a przy okazji zawiera ciekawe zdarzenie dwóch kultur – Ferengi i Klingonów.

W Barze Quarka pijany Klingon, Kozak, nadziewa się na własny nóż i umiera. Zrazu, aby zwiększyć popularność baru, a co za tym idzie – zyski, Quark zaczyna rozpowiadać, że Klingon się na niego rzucił, a on zabił go w samoobronie. Potem jednak pojawia się brat Kozaka, D’Ghor, i oznajmia, że jeśli Quark powie, jak było naprawdę, nie będzie trzeba się mścić na barmanie za śmierć Kozaka. Quark wyznaje, że to była przypadkowa śmierć, D’Ghor sobie idzie i niby wszystko jest fajnie… ale wtedy przychodzi wdowa po Kozaku, Grilka, i wyjaśnia mu, że jej mąż nie miał brata, D’Ghor od lat chciał zrujnować jej ród, a fakt, że Kozak nie zginął śmiercią honorową, sprawia, że Grilka według prawa nie może zostać głową rodu. Tak więc decyduje się na zupełnie inny plan: poślubia Quarka, czyniąc z niego nową głowę rodu.

(Aha, i jeszcze gdzieś tam z boku Keiko O’Brien jest nie w sosie, bo nie może zajmować się botaniką na DS9, więc jej mąż próbuje ją pocieszyć… ale to nas nie obchodzi).

Jak mówiłam, mamy tutaj zderzenie kulturowe między ceniącymi odwagę i honor Klingonami, a o wiele bardziej zorientowanymi na zysk i praktyczność Ferengi. Jest to o tyle istotne, że Grilce zależy na tym, aby przedstawić Wielkiej Radzie dowody na machlojki D’Ghora i Quark odkrywa podczas przeglądu ksiąg, że D’Ghor stosował właśnie typowe zagrywki Ferengi, polegające na powolnym doprowadzaniu wroga do finansowej ruiny. Przedstawienie dowodów Radzie średnio się udaje, bo Kanclerz Gawron i reszta niespecjalnie rozumieją ekonomiczne zawiłości intrygi D’Ghora, ale ostatecznie udaje się Quarkowi wyjść obronną ręką.

W ogóle scena pojedynku między Quarkiem a D’Ghorem i sposób, w jaki Quark udowadnia, że jego przeciwnik nie ma honoru, jest jedną z najlepszych w całym Deep Space Nine i świetnie pokazuje, że Ferengi potrafią być odważni.

Ciekawe jest też to, że to trzeci odcinek z potencjalnym love interestem dla Quarka. Grilka, jak to Klingonka, nie daje sobie w kaszę dmuchać i uświadamia szybko mężowi, żeby sobie na za dużo nie pozwalał, ale ma też momenty, kiedy potrafi być rozsądna i łagodna. Jednocześnie choć ich małżeństwo skończyło się szybkim rozwodem, rozstali się w bardzo przyjaznych stosunkach i Grilka w jednym odcinku nawet wraca odnowić z byłym mężem znajomość.

Miejsce trzecie: Opowieści/Serce z kamienia (Star Trek: Deep Space Nine, 1×13 i 3×14)

Te dwa odcinki łączą dwie rzeczy: 1) wątek poboczny skoncentrowany jest na Nogu i 2) wątek główny jest nudny i go zawsze przewijam do wątku pobocznego.

W Opowieściach owym wątkiem pobocznym jest dysputa między dwoma bajorańskimi klanami o prawa do rzeki, której bieg został zmieniony. Nową przywódczynią jednego z klanów jest piętnastoletnia Varis Sul, która z jednej strony czuje, że odpowiedzialność ją przytłacza, a z drugiej uważa za swój obowiązek, aby nie odstępować od swojego stanowiska, nawet jeśli może to być niebezpieczne dla jej ludu. Nogowi Varis wpada w oko i wraz z Jakiem Sisko postanawiają się z dziewczyną zapoznać.

Z kolei w Sercu z kamienia mamy przełomowy moment dla postaci Noga, bo chłopak przybywa do komandora Sisko i wyraża chęć wstąpienia do Gwiezdnej Floty (nawet przekazuje komandorowi latinum w ramach tradycji wykupywania stażu u mentora). Na początku wszyscy reagują na to z pewnym zdziwieniem, bo dotąd Nog nie wydawał się zbyt poważnym młodzieńcem, ciągle miał kłopoty z prawem i problemy w szkole. Sisko i Jadzia węszą podstęp, a Jake myśli, że jego najlepszy przyjaciel tak tylko sobie żartował, ale Nog jest jak najbardziej poważny w swoich zamiarach bycia pierwszym Ferengi we Flocie.

Zawsze uważałam, że Opowieści świetnie pokazują, jak biznesowe podejście do życia oraz Zasady Zaboru mogą się przydać Gwiezdnej Flocie. Bo choć przez większość odcinka Nog wzdycha do Varis i próbuje się jej przypodobać; a i same zabawy między Jakiem, Nogiem i Varis pozwalają młodej przywódczyni się odstresować, to Nog pomaga dziewczynie spojrzeć nieco inaczej na jej problem – upór przeciwnej strony to okazja, którą warto wykorzystać. Potem dziewczyna dopytuje Noga w kwestii okazji: Co jest potrzebne, aby rozpoznać okazję? Nog odpowiada wtedy: zmysł biznesowy. No bo Varis wie, czego chce jej przeciwnik (dostępu do rzeki), ale czy jest coś, czego ona chce od niego?

Serce z kamienia zaś przed dłuższy czas trzyma w tajemnicy to, dlaczego Nog chce wstąpić do Floty, ale biorąc pod uwagę to, jak poważnie podchodzi do wszystkich testów, którym poddaje go Sisko, jest to coś, na czym Nogowi zależy. Z tym, że formalnie są jeszcze inne problemy – nie tylko Odo często się na Noga skarży i młody Ferengi ma kiepskie oceny, lecz także nie jest obywatelem Federacji, tak więc trzeba mu napisać odpowiedni list. W pewnym momencie Sisko konfrontuje Noga w związku z tym, co go tak naprawdę motywuje i jest to jedna z najbardziej rozdzierających, ale i wzniosłych scen w Deep Space Nine.

Powiedziałabym, że Opowieści to dowód na to, że Nog nadałby się we Flocie, a Serce z kamienia to początek jego drogi.

Miejsce drugie: Linia życia (Star Trek: Voyager, 6×24)

W Voygarze najbardziej podobały mi się odcinki o Doktorze, a moim ulubionym jest Linia życia z szóstego sezonu. To od niej zwykle zaczynam powtarzanie sobie epizodów o znanym nam Awaryjnym Hologramie Medycznym, a jest on w cokolwiek specyficznym położeniu. Tak się bowiem składa, że w szóstym sezonie zagubiony w Kwadrancie Delta Voyager uzyskał (również dzięki staraniom Reginalda Barclaya) łączność z Gwiezdną Flotą.

Na początku Linii życia zaś pierwszy raz bliscy załogi przesłali swoje krótkie wiadomości i teraz Voyager może zrobić to samo, chociaż wiadomości będą w stanie przychodzić co 32 dni. Doktor dostaje list od Barclaya, że twórca AHMów, Lewis Zimerman, cierpi na chorobę, której nie potrafią zdiagnozować najznakomitsi lekarze Floty i Federacji. Doktor uważa, że terapia, którą opracował w oparciu o technologię Borg może pomóc jego „ojcu”, a że jest programem komputerowym, można go przenieść w formie plików do Kwadrantu Alfa i będzie w stanie osobiście przeprowadzić badania na Zimermanie. Tak więc Doktor zostaje przesłany do stacji, gdzie pracuje Zimerman, ale od razu spotyka się z wrogością ze strony swojego twórcy.

I też przez większość odcinka mamy ten konflikt między Doktorem, który chce uratować życie swojego „ojca”, a Zimermanem, który uważa, że AHM1 (czyli model Doktora) jest przestarzały i nie ma mu nic do zaoferowania jako lekarz. Robert Picardo świetnie zagrał obu panów – na tyle podobnie, abyśmy mogli zauważyć, jak bardzo nie różnią się wcale charakterami; i na tyle różnie, abyśmy, mimo wszystko, widzieli w nich indywidualne osobowości. Dowiadujemy się przy okazji, że pierwsze AHMy okazały się niewypałem i szybko przeniesiono je do pracy przy usuwaniu radioaktywnych odpadów.

Poniekąd sam Lewis Zimerman jest postacią złożoną – jednocześnie zrzędliwą i opryskliwą, a przy tym, na swój sposób, troskliwą wobec hologramów, które stworzył, i ludzi, z którymi pracuje. Niebawem dowiadujemy się też, że jego wrogość i lekceważenie wobec Doktora ma bardziej tragiczny powód, niż tylko to, że jest on przestarzały.

Uważam też, że Linia życia świetnie się sprawdza jako odcinek o Barclayu i doradczyni Troi. Nie tylko Barclay ma okazję się wykazać jako inżynier; nie tylko Deanna fajnie przedstawia Doktorowi i Zimermanowi punkt widzenia tego drugiego, lecz także widzimy, jak daleko zaszła relacja tej dwójki od Następnego Pokolenia, w którym Barclay podkochiwał się trochę w Deannie, a teraz są przyjaciółmi.

Miejsce pierwsze: Części Ciała (Star Trek: Deep Space Nine, 4×24)

Części Ciała to najlepszy odcinek Ferengi, jaki kiedykolwiek powstał, i mój najulubieńszy odcinek Star Treka w ogóle. Jest w nim dramatyzm, dylemat natury moralnej i bardziej zniuansowane spojrzenie na Quarka jako postać.

Po powrocie z Ferenginaru, Quark przybywa ze smutną wiadomością: według jego rodzinnego lekarza barman cierpi na śmiertelną i rzadką chorobę i niebawem umrze. Ponieważ Quark ma mnóstwo długów, zwłaszcza wśród innych Ferengi, idzie za radą Roma i postanawia wystawić na licytację swoje szczątki. Szybko znajduje się kupiec, który oferuje ogromną sumę, Quark przyjmuje ofertę, a wkrótce otrzymuje radosną wiadomość: jednak nie jest chory i będzie żył! Tylko że niebawem do jego mieszkania przybywa likwidator Brunt z Komisji Handlu Ferengi i informuje go, że chce dostać szczątki barmana, bo na to się umawiali.

Brunt jest głuchy na próby negocjacji Quarka; on chce ukarać barmana za to, że udało mu się dwa razy sprytnie uniknąć kary za ekscesy matki i za to, że Rom założył związek zawodowy. Nawet sam Jeffrey Combs, który wcielał się w likwidatora, uważał, że według Brunta Quark mieszkał wśród obcych, nasiąkł ich etyką i nie był już prawdziwym Ferengi.

Tak więc Quark ma tylko dwie opcje: albo zerwie umowę z innym Ferengi, a przez to straci licencję i zostanie odcięty od Sojuszu Ferengi; albo każe komuś siebie zabić, żeby dotrzymać umowy. I tutaj możemy mówić o czymś w rodzaju… kodeksu etycznego Ferengi? Być może o czymś na kształt honoru. Bo Quark jest na początku zdecydowany, aby umrzeć; dla niego siedemnasta Zasada Zaboru („Umowa to umowa… lecz tylko pomiędzy Ferengi.”) jest święta, a odcięcie od Sojuszu Ferengi jest gorsze od śmierci. Tylko, że im dłużej Quark zastanawia się nad tym, jak umrzeć, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że chce żyć dalej.

Części Ciała mają dwie bardzo mocne sceny. Pierwsza z nich ma miejsce, kiedy Brunt przybywa w nocy do Quarka i barman pyta co on takiego zrobił, że likwidator się na niego uwziął. Wtedy następuje rozmowa, z której dowiadujemy się, że jak na standardy Ferengi Quark jest istnym filantropem (i wielokrotnie, kiedy inne postaci psioczyły na jego chciwość, chciałam im tę scenę pokazać). Druga mocna scena ma miejsce, kiedy wreszcie Quark zrywa umowę, a Brunt ogłasza, wszem i wobec, że barman stracił licencję, a przez to żaden Ferengi nie może prowadzić z nim interesów ani korzystać jego usług.

Części Ciała były przedostatnim odcinkiem czwartego sezonu i wątek utraty licencji przez Quarka przewijał się przez następny sezon i będzie miało istotny wpływ na życie barmana.

I to było moje osiem ulubionych odcinków klasycznego Star Treka.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

One thought on “Moje 8 ulubionych odcinków klasycznego Star Treka

  1. Uzupełniająco podam tytuły oryginalne:
    8. Little Green Men
    7. United
    6. Journey to Babel
    5. Hollow Pursuits
    4. The House of Quark
    3. The Storyteller/Heart of Stone
    2. Life Line
    1. Body Parts

Zostaw odpowiedź