Meg ogląda Star Trek: TOS – 1×19 "Spotkanie z przeszłością"

Dzisiejszy odcinek pierwotnie miał być kontynuacją Wirusa. Pod koniec Wirusa okazało się, że Enterprise jest w stanie podróżować w czasie i na początku scenariusz zakładał, że odcinek zakończy się utknięciem statku w innej epoce i w następnym odcinku będziemy mieli bałagan, który dzieje się w Spotkaniu z przeszłością. Producenci jednak odrzucili ten pomysł i tak oto Spotkanie z przeszłością było swoim własnym odcinkiem.
Tak czy inaczej, mieliśmy roboty, esperów i różnych kosmitów, a teraz mamy podróże w czasie. Jest to zresztą pierwszy z wielu odcinków Star Treka, gdzie ten motyw ma miejsce.


Opis Fabuły:

Rok 1967. Baza wojskowa w Omaha wykrywa na niebie niezidentyfikowany obiekt latający. Pilot myśliwca, kapitan John Christopher, podlatuje do obiektu i zostaje przetransportowany na jego pokład. Na miejscu okazuje się, że wewnątrz nie ma kosmitów, tylko ludzie, a jeden z nich – niejaki kapitan James T. Kirk – twierdzi, że pochodzą z przyszłości i że utknęli w tym stuleciu z powodu „czarnej gwiazdy” (w czasach, kiedy ten odcinek wyszedł, nie było jeszcze określenia „czarna dziura”) i teraz muszą naprawić kilka systemów, zanim podejmą się powrotu do swoich czasów. Co więcej, ponieważ kapitan Christopher widział Enterprise tak z zewnątrz, jak i od środka (został sprowadzony na statek wiązką trakcyjną, która zniszczyła jego samolot, więc tylko poprzez transport na Enterprise można było go uratować), a co za tym idzie – dowiedział się całkiem sporo o przyszłości, zarówno Spock, jak i Kirk decydują się nie odsyłać go do jego czasów. Spock jednak wkrótce zmienia zdanie, bo odkrył, że choć sam John Christopher nie zapisał się w historii, to jego jeszcze nienarodzony syn ma w przyszłości dowodzić misją na Saturna. Tak więc załoga Enterprise musi zrobić trzy rzeczy: odstawić kapitana Christophera na Ziemię, usunąć zdjęcia statku z zapisów w bazie i wrócić do domu. A sprawy komplikują się coraz bardziej z minuty na minutę.
Co Z Tego Pamiętam:
Spotkanie z przeszłością to kolejny odcinek, który zapadł mi w pamięć, chociaż głównie przez to, że Spock najpierw stwierdza, że John Christopher nie jest ważny dla linii czasowej, a kilka scen później mówi: „Pomyliłem się. Nie wziąłem pod uwagę potomstwa kapitana Christophera.”
Pamiętałam też, że w pewnym momencie musieli zejść do bazy wojskowej, chociaż myślałam, że się wtedy przebiorą w mundury z epoki.
Wnioski Ogólne:

Jednym z najistotniejszych konceptów w Star Treku jest tak zwana Pierwsza Dyrektywa – zasada o nieingerencji w bardziej prymitywne kultury, ich rozwój i politykę. Po części jest to kwestia przeciwdziałania kontaminacji owych kultur, a po części kwestia tego, że nie wiadomo tak dokładnie zewnętrzna ingerencja wpłynie na cywilizację, która nie jest na odpowiednim stopniu rozwoju społecznego, naukowego i kulturowego. Oczywiście, są pewne ograniczenia Pierwszej Dyrektywy, dzięki czemu nawet jak nie doszło do tak zwanego Pierwszego Kontaktu, Federacja potrafiła zapobiegać większym kataklizmom albo badać jakąś prymitywną kulturę bez narażania jej na niechciane wpływy.

Piszę o tym dlatego, że Pierwsza Dyrektywa wychodzi również na wierzch, w ten czy inny sposób, przy okazji wszystkich odcinków Star Treka, w których bohaterowie cofają się w czasie. Jak zawsze w tego typu opowieściach, ważne jest to, aby przywrócić właściwy bieg wydarzeń historycznych… ale jednocześnie trzeba pamiętać o tym, że nie wolno pozwolić, aby fazery czy technologia warp trafiła w niepowołane ręce (nawet jeśli owe ręce niekoniecznie należą do jakiegoś złola); ani w ogóle dać do zrozumienia, że zna się przyszłość. Właściwie to w przyszłych seriach Star Treka istnieją Agenci Temporalni, którzy mają za zadanie naprawiać anomalie spowodowane przez innych podróżników w czasie, chcących zmienić bieg wydarzeń; i którzy mają swoją własną Pierwszą Dyrektywę, która określa jak wiele informacji na temat przyszłości można podać ludziom z przeszłości.

Samo Spotkanie z przeszłością należy do tych lżejszych odcinków, ale również rozważa kwestię tego, jak dużo można powiedzieć ludziom z XX wieku o wieku XXII. Ale mimo wszystko widać u załogi Enterprise pewną lekkomyślność w postępowaniu z zarówno kapitanem Christopherem, jak i z żandarmem, którego statek potem przez przypadek przechwytuje. Kirk tak po prostu oprowadza Christophera po Enterprise, bo zakłada, że już nie ma sensu odstawiać chłopaka z powrotem. Potem, tak po prostu, schodzi wraz z Sulu do jednostki wojskowej,  w mundurach floty. Jeszcze później pewien technik, tak po prostu, pokazuje żandarmowi replikator.

Jednocześnie Kirk i reszta zdają sobie sprawę z tego, że nie mogą wylądować na Ziemi, bo jeszcze – nie daj, Boże – ktoś z ponad 480-osobowej załogi zmieni historię sprawiając, że dwudziestowieczni ludzie zobaczą obcą technologię. Poniekąd z podobnej przyczyny Kirk upiera się, żeby zabrać Christophera ze sobą… zwłaszcza, że sam Christopher zamierza napisać raport o tym, co widział w powietrzu.

Jeśli chodzi o samą technologię przyszłości trafiającą w przeszłość, to jest to coś, co przewija się w ten czy inny sposób w Star Treku. Jednym ciągnącym się przez jakiś czas wątkiem w Star Trek: Enterprise jest tak zwany „Future Guy”, który z jakiegoś powodu chce wywołać Zimną Wojnę Temporalną, między innymi, próbując doprowadzić do wojny domowej u Klingonów, i wprowadzając ulepszenia genetyczne u Rigelianów. Z kolei w jednym z odcinków Następnego Pokolenia mamy podróżnika w czasie, który twierdzi, że jest badaczem z przyszłości, który chce zdobyć wiedzę na temat pewnych wydarzeń historycznych, ale tak naprawdę kradnie technologię, aby potem ją sprzedać w swoich czasach. W końcu Voyager ma dwuczęściowy odcinek dziejący się w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to pewien milioner przejął technologię z XXVIII wieku i prawie doprowadził do końca świata.

Ale mamy też element osobowy. Pewnie będziemy o tym jeszcze mówić przy okazji przedostatniego odcinka pierwszego sezonu, niemniej jednak John Christopher jest przykładem postaci, która niby nie zapisała się w historii, ale jednak bez niej pewne istotne wydarzenia nie miałyby miejsca. Tutaj akurat pojawia się ojciec wielkiego człowieka, ale, na przykład, Benjamin Sisko będzie musiał udawać pewną postać historyczną, aby doszło do zmian społecznych.

Sam XX wiek będzie jeszcze gościł w Star Treku, i to nie tylko jako program w holokabinie albo kultura jakiejś planety przypominająca w pewnym stopniu ziemską. Deep Space Nine, Voyager i Enterprise mają odcinki, będące retrospekcjami (Sisko myślący, że jest pisarzem z lat pięćdziesiątych; Janaway opowiadająca o przodkini, która była dla niej inspiracją, i zatrzymała się w pewnym mieście w 1999; czy w końcu T’Pol snująca historię o tym jak trójka Wulkanów rozbiła się nieopodal małego miasteczka). Poza wspomnianymi wcześniej bardziej poważnymi odcinkami, jest też jeden o tym jak Quark, Rom i Nog rozbijają się w Roswell; a jeden z filmowych Star Treków jest o tym jak załoga Enterprise szuka wielorybów w latach siedemdziesiątych.

Powrócę jeszcze do Agentów Temporalnych, bo oni też przewijają się przez serię. W Star Trek: Deep Space Nine dwóch z nich przesłuchuje Sisko i resztę w sprawie ich podróży na Enterprise (będziemy jeszcze o tym mówić przy odcinku o tribble’ach), jeden agent będzie chciał zniszczyć Voyagera i sprowadzi go do lat dziewięćdziesiątych; a niejaki załogant Daniels wielokrotnie będzie ostrzegać Archera o działaniach „Future Guya”. Ba – kampania w Star Trek: Online, której estetyka jest stylizowana na początku na Oryginalną Serię, w pewnym momencie robi z nas Agenta Temporalnego.

Do podróży w czasie pewnie jeszcze powrócimy. A za tydzień kapitan Kirk zostanie postawiony przed sądem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.