Meg ogląda Star Trek: TOS – 2×4 "Po drugiej stronie lustra"

Dzisiaj mamy odcinek legendę. Jeden z tych odcinków Star Treka, który zdefiniował nie tylko całą franczyzę, ale i wiele przyszłych tworów kultury czerpało z wprowadzonego w nim konceptu garściami.
Chodzi mi, oczywiście, o tak zwane Mirror Universe. W Światach równoległych, co prawda, po raz pierwszy Star Trek wziął się za alternatywne rzeczywistości, jednak dopiero Po drugiej stronie lustra zrobiło z tym pomysłem coś bardziej interesującego i godnego zapamiętania.
Zanim jednak przejdziemy do samego odcinka, jak zwykle uczcijmy minutą ciszy poległe w nim Czerwone Koszule. Były one, co prawda, żołnierzami z Lustrzanego Uniwersum, tak więc nie byli tak do końca porządnymi ludźmi, ale jednak szkoda chłopaków.

Opis Fabuły:
Kirk, Scotty, McCoy i Uhura negocjują z Halkanami – pacyfistycznie nastawioną rasą obcych – możliwość wykopywania na ich planecie dilitu przez Federację. Halkanie obawiają się, że Federacja może wykorzystać ich zasoby do działań wojennych, toteż postanawiają się naradzić. Kapitan i jego towarzysze każą się transportować na statek, jednakże szalejąca w kosmosie burza jonowa sprawia, że coś idzie nie tak. Nagle Kirk, Scotty, McCoy i Uhura znajdują się na Enterprise… ale to Enterprise jest jakieś dziwne: Spock ma brodę, błędy karze się wystawieniem na tak zwany agonizer, mundury są jakieś takie skąpe, a zamiast Federacji jest Imperium Terrańskie, które wymusza wszystko siłą. Nasi bohaterowie muszą z jednej strony znaleźć sposób jak wrócić do domu, a z drugiej – nie dać po sobie poznać, że są z innego uniwersum.
Co Z Tego Pamiętam:
Przede wszystkim sam pomysł z odwróconym światem równoległym. Następnie estetykę, a w końcu zakończenie, w którym Kirk przed powrotem do domu namawia Spocka to wszczęcia rewolucji. Niektóre rzeczy na temat Lustrzanego Uniwersum przypomniałam sobie, oglądając odcinki innych Star Treków, wizytujących to uniwersum (agonizer był na przykład taką rzeczą). Niemniej jednak jest to jeden z tych bardziej znanych odcinków, więc bywa też parodiowany, w ten czy inny sposób.
Wnioski Ogólne:

Wszelkie AU (czy to w fanfikach, czy to w oryginalnych dziełach) działają najlepiej, gdy znamy oryginalnych bohaterów albo „główną” rzeczywistość. Najciekawsze jest bowiem pytanie: „A kim byłaby taka-a-taka postać w takiej-a-takiej rzeczywistości? Czym by się zajmowała? Czy byłaby jakoś różna charakterem od oryginału?”

Generalnie Mirror Universe zasadza się tym, że mamy odwrócenie moralności… chociaż nie to końca. Co prawda, zamiast demokratycznej, dążącej do eksploracji Zjednoczonej Federacji Planet mamy pragnące podbojów, faszystowskie w swej naturze Imperium Terrańskie, a i wiele postaci, tak w Oryginalnej Serii, jak i w seriach późniejszych, ma w Lustrzanym Uniwersum swoje „złe” odpowiedniki, niektórzy z nich nie są tak do końca źli. W samym Po drugiej stronie lustra mamy, mimo wszystko, całkiem porządnego Spocka, a i Halkanie nadal pozostają rasą pokojową. To bardziej jest kwestia tego jak bohaterowie radzą sobie z tyranią; jak próbują w niej przetrwać i jakimi ludźmi się stali, żyjąc w takiej rzeczywistości, a nie innej.

Kirk z głównego uniwersum jest dobrym dowódcą, który chce dla swojego statku jak najlepiej, a jednocześnie pragnie poznawać inne kultury. „Lustrzany” Kirk, aby zostać kapitanem Enterprise’a, zabił Christophera Pike’a i ma zwyczaj surowo karać swoich podwładnych. „Oryginalni” Czechow i Sulu są lojalnymi członkami załogi, a ich „lustrzane” odpowiedniki pragną władzy tak bardzo, że przy najbliższej sposobności próbują zabić kapitana. W Deep Space Nine major Kira Nerys pragnie odbudować po cardassiańskiej okupacji Bajor, a jej „lustrzana” wersja jest sadystyczną imperatorką. W tym samym serialu „główny” komandor Sisko jest stanowczym i moralnym dowódcą, podczas gdy w Lustrzanym Uniwersum jest tchórzem i hazardzistą. W Star Trek: Enterprise, Hoshi Sato jest przemiłą dziewczyną, która służy swoją ekspertyzą tłumaczki; ale w Mirror Universe jest wyrachowaną manipulatorką. W końcu kapitan Gorgiou z Discovery to wzorowy żołnierz Federacji, podczas gdy jej „lustrzany” odpowiednik jest bezlitosną przywódczynią Imperium Terrańskiego.

Jakoś nigdy w Lustrzanym Uniwersum nie jest dobrze. Zawsze panuje tam tyrania w tej bądź innej formie. Na przykład, kiedy major Kira – po raz pierwszy od czasów Oryginalnej Serii – przedostaje się do tej alternatywnej rzeczywistości, dowiaduje się, że tak, ichni Spock dokonał rewolucji i przekonał Ziemian do podjęcia bardziej humanitarnej polityki względem innych ras, ale przeciwnicy Imperium – Klingoni i Cardassianie – połączyli siły i podbili Terranów i sprzymierzone z nimi rasy, czyniąc z nich niewolników. Kira zastaje więc ludzi (w tym Bashira i O’Briena) pracujących w kopalniach, Odo będącego ich nadzorcą, Garaka będącego prawą ręką „lustrzanej” Kiry. „Oryginalna” Kira wraca do domu, ale przedtem przekonuje Sisko do tego, aby jej pomógł, a ludzkich niewolników – do tego, aby się zbuntowali.

Deep Space Nine jest chyba tą serią Star Treka, w której bohaterowie odwiedzali Lustrzane Uniwersum najczęściej. Właściwie w prawie każdym sezonie musiał być przynajmniej jeden odcinek w Mirror Universe (a często były to dwuczęściowe odcinki). W każdym razie poza major Kirą, do alternatywnej rzeczywistości trafili: Sisko, jego syn, Jake, oraz Quark i Rom. W każdym z tych przypadków, mogliśmy się dowiedzieć jak inne postaci się mają w tym świecie. (Coś, co mnie osobiście smuci, to to, że przy każdej takiej wizycie ginął jakiś „lustrzany” Ferengi.)

Prequelowe serie – Star Trek: Enterprise i Star Trek: Discovery – również miały epizody w Lustrzanym Uniwersum.

I według mnie Enterprise zrobił to najlepiej, bo In a Mirror, Darkly tak naprawdę dzieje się w całości w Mirror Universe i widzimy wszystko z perspektywy jego mieszkańców. W mordę! – aby pokazać, że mamy do czynienia właśnie z tą rzeczywistością, pierwszą sceną jest pokazanie jak wyglądał tam Pierwszy Kontakt (to, że Zefram Cochrane zaatakował przychodzących w pokoju kosmitów), a potem raczy się nas czołówką, która pokazuje, że ludzkość w tym uniwersum nie chce badać kosmosu, ale jest rządna krwi (dla porównania – czołówka właściwa). Wulkanie są tam bardzo źle traktowani, tzn. są do pewnego stopnia zastraszeni i dają sobą rządzić, zapewne, aby nie narażać się na gniew Terran. Jednocześnie T’Pol i Soval knują anty-ziemską rebelię i pod koniec stwierdzają, że kiedyś Ziemianie zapłacą za swoje uczynki; kiedyś ich głód podbojów się na nich zemści. No cóż, mieli rację.

Bardzo ciekawie wyszedł „lustrzany” kapitan Archer. Z jednej strony jest on żądny władzy i nie cofnie się przed niczym, aby ją zdobyć, z drugiej jednak boi się spisku i w końcu popada w paranoję. Poza tym jeszcze w In a Mirror, Darkly, załoga ma dostęp do Defianta – statku z „głównego” uniwersum, zawierającego informacje o późniejszych losach głównych bohaterów. Tak więc ten „zły” Archer dowiaduje się o dokonaniach tego „dobrego”, a potem ma halucynacje, które z niego kpią. Osobiście podobał mi się jeszcze taki mały detal, o który pokusili się twórcy – zmienili rasę Portosa, psa Archera, z beagle’a na rottweilera.

W końcu w Star Trek: Discovery mamy sytuację, w której statek utknął na pewien czas z Lustrzanym Uniwersum. Powiem szczerze – ze wszystkich odcinków o Mirror Universe ten jest najsłabszy, bo trzeba czekać bardzo długo, aż nasi bohaterowie spotkają wreszcie „lustrzane” wersje znajomych twarzy. Niemniej jednak jest to seria, w której to uniwersum gra większą rolę niż dotychczas, bo nie tylko jedna z postaci okazuje się od początku z niego pochodzić, ale też jedna z „lustrzanych” postaci potem wejdzie do stałej obsady (przy okazji wprowadzono pewien szczegół, który niby miał wyjaśnić coś na temat rezydentów Lustrzanego Uniwersum, ale wyszedł tak sobie).

Jest jedna misja w Star Trek: Online, gdzie trzeba przedostać się do Mirror Universe i dostarczyć tam jedną z Kul Proroków, a ostatnio wprowadzono nową kampanię, właśnie, aby gracz mógł trochę poeksplorować to uniwersum. Napisano też do niego kilka powieści, m. in. o rewolucji Spocka i o tym jak Lustrzane Uniwersum wygląda w świecie rebootów.

Co ciekawe, kiedy parodiuje się Mirror Universe w innych fandomach, zwykle sposobem na to, aby poznać kto z tego uniwersum pochodzi, jest to, czy ma on brodę. Co jest trochę błędne, bo brody zwykle mają „lustrzani” Wulkanie płci męskiej (Spock, Sarek, Soval… jakimś cudem Tuvok się nie załapał) i zwykle są oni bardziej smutni niż źli.

Mogłabym jeszcze trochę pogadać o Lustrzanym Uniwersum, ale wydaje mi się, że pora już kończyć. Za tydzień odwiedzimy dziwnych, pomarańczowych kosmitów.

2 myśli na temat “Meg ogląda Star Trek: TOS – 2×4 "Po drugiej stronie lustra"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.