MCU · Meg ogląda...

Meg ogląda MCU – To zawsze Agatha

Czas na okołohalloweenową produkcję przypadającą na Piątą Fazę MCU (na której skończyliśmy naszą retrospektywę we wrześniu). A tak się składa, że To zawsze Agatha została przyjęta całkiem dobrze.

Rzecz o tyle interesująca, że serial o Agacie Harkness został ogłoszony jakiś czas po zakończeniu WandaVision. Twórca serialu skarżył się na to, że następny projekt, nad którym miał pracować – serial o Białym Visionie – został odsunięty na później, bo producenci chcieli historię o Agacie. Bardzo łatwo było uznać To zawsze Agatha za kolejny skok na kasę. Niemniej jednak wyszło z tego coś bardziej unikalnego od reszty MCU.

Opis Fabuły:

Po wydarzeniach w WandaVision, Agatha Harkness tkwi pod wpływem zaklęcia Wandy Maximoff i przez całe dnie odgrywa w Westview rolę Agnes (tym razem jednak gra w kryminałach, a nie w sitcomach). Jako detektyw O’Connor bada sprawę śmierci kobiety znalezionej w lesie, niemniej jednak co chwila zdarzają się dziwne rzeczy – do sprawy zostaje przydzielona agentka FBI Rio Vidal, która twierdzi, że Agnes jej nienawidzi; cały regał w bibliotece został spalony na popiół, zwłoki pojawiają się i znikają, a wieczorem do domu Agnes włamuje się pewien młodzieniec. Kobiecie udaje się go aresztować, ale podczas przesłuchania okazuje się, że zdjęcia miejsca zbrodni tak naprawdę przedstawiają kwiaty, a zamiast lustra weneckiego jest obraz. Wkrótce Agnes udaje się uwolnić z iluzji, w której żyje, i znów staje się Agathą Harkness, chociaż pozbawioną magicznych mocy. Powrót niesie ze sobą pewne komplikacje, więc Agatha przystaje na propozycję nastolatka, który odgrywał rolę włamywacza, aby wyruszyć na Drogę Wiedźm.

Wnioski Ogólne:

Chyba po raz pierwszy w MCU (nie licząc, być może, Heli w drugim sezonie A Gdyby…?) mamy motyw Villain Protagonist. Poza tym, że mamy tutaj serial o „złej czarownicy”, jest to też serial o czarownicach w ogóle – jak są postrzegane, czym się zajmują i co to znaczy być czarownicą. Ponadto wszystko ma bardzo kameralny charakter, jeśli chodzi o fabułę – nie ma tam jakiegoś wielkiego zagrożenia dla galaktyki, świata, czy chociażby tylko jednego miasta; tak naprawdę stawką są życia i pragnienia szóstki osób, które wyruszyły na Drogę Wiedźm. W rezultacie, poza sytuacją z Westview, tak naprawdę To zawsze Agatha nie jest specjalnie związana z resztą Filmowego Uniwersum Marvela. To jedna z tych produkcji, które dzieją się na obrzeżach historii Avengersów i całego tego szaleństwa. I to jeden z czynników, które sprawiają, że To zawsze Agatha wydaje się takim powiewem świeżości.

Powróćmy teraz do tytułowej bohaterki.

Agatha Harkness jest niewątpliwie samolubną czarownicą, która wykorzystuje innych do własnych celów. Jej reputacja wiedźmy, która zabija inne czarownice, jest tak powszechna, że kiedy potem zaczyna szukać kompanek do Kręgu, wróżbitka Lilia Calderu, zielarka Jennifer Kale oraz niejaka Alice Gulliver-Woo (córka słynnej piosenkarki Lorny Woo) nie chcą mieć z Agathą nic wspólnego. Bo one spodziewają się, że Agatha ich wykorzysta i zdradzi, kiedy tylko nie będą jej już potrzebne. Co więcej, jej własna moc ma pasożytniczy charakter – Harkness musi wysysać moce od innych, aby utrzymać własną, a nawet żyć dłużej.

Jednocześnie tu i tam To zawsze Agatha ma momenty, w których jego bohaterka wydaje się bardziej zniuansowana, a nawet „nie taka zła”. Zwłaszcza jej relacje z Młodym wydają się sugerować zrazu, że widzi w nim swojego zmarłego synka, Nicholasa Scratcha, i dlatego jest wobec niego nawet trochę opiekuńcza (na przykład w scenie pierwszej próby, kiedy czarownice piją zaczarowane wino, on też chce spróbować, a Agatha od razu się temu sprzeciwia). Ponadto wiele rzeczy, które Harkness mówi, każe sądzić, że jej podejście do życia wynika z wielowiekowej walki o przetrwanie; a to, że duch jej matki stwierdza, że kobieta od zawsze była czystym złem i trzeba było ją zabić tuż po narodzeniu, sugeruje, że od dziecka była demonizowana (zapewne właśnie przez swoje pasożytnicze moce).

Teraz nie ma mocy, za to pewien młodzik (którego imienia przez dłuższy czas nie znamy, bo chroni je magiczna pieczęć; dlatego na razie będę nazywać go Młodym) przybył do niej z prośbą o zaprowadzenie na Drogę Wiedźm, bo podobno Agatha jest jedyną, która ją przeszła i wróciła. Zrazu kobieta twierdzi, że Droga nie istnieje, ale Młody się uparł, bo liczy, iż Droga da mu to, czego mu brakuje. Agatha w końcu przystaje na ten plan i zaczynają kompletować Krąg Czarownic potrzebny do wejścia na Drogę. A każda z nich ma pełnić określoną rolę: Wiedźmy Wróżb, Wiedźmy Mikstur, Wiedźmy Obronnej i Zielonej Wiedźmy. I choć pierwsze trzy wiedźmy rzeczywiście mają jakieś moce, o tyle Sharon Davis (czyli pani Heart w Hexie Wandy) jest zwykłą kobietą, zabraną na Drogę, bo Agatha miała opory przed zaproszeniem do Kręgu faktycznej Zielonej Wiedźmy, którą Lilia przewidziała na tę rolę – Rio Vidal.

Jak wspominałam, Lilia, Jennifer i Alice z początku nie chcą brać udziału w Drodze Wiedźm, jednak potem zostają do tego przekonane. Lilia z jednej strony tym, że Przeznaczenie popycha ją ku tej wyprawie, a z drugiej – kobieta nie ma pieniędzy na czynsz. Jennifer (jak zauważa Młody) musi się użerać z pozwami od klientek (bo sprzedawane przez nią produkty mają szkodliwe składniki, wywołujące poparzenia), a zarazem utraciła moc za sprawą spętania w XIX wieku. Wreszcie Alice Woo prześladuje pech wynikający z klątwy, która ciążyła na jej rodzinie, a jej matka, Lorna, specjalnie wyruszyła na Drogę Wiedźm, aby ocalić przed klątwą córkę. Wkrótce wszystkie trzy (jak również Sharon, którą Agatha zaprosiła pod pretekstem imprezy) przybywają do domu Agathy i schodzą na dół, aby zaśpiewać Balladę o Drodze Wiedźm i tym samym rozpocząć podróż… ale na początku wydaje się, że zaklęcie nie zadziałało, więc Agatha zarzuca pozostałym czarownicom, że są słabe i bezużyteczne. Tyle, że Sharon zwraca uwagę na to, że na podłodze pojawiły się drzwiczki. Akurat jak Siódemka z Salem przybyła, aby dopaść Agathę za to, że zabiła kiedyś ich matki – członkinie pierwszego Kręgu, którego kobieta była częścią.

Tak więc Agatha, Młody, Lilia, Jennifer, Alice i Sharon otwierają drzwiczki i schodzą po schodkach, aby wkrótce znaleźć się na Drodze Wiedźm. I cóż, jest w niej coś baśniowego – nie tylko estetyka ciemnego lasu oświetlonego przez różnokolorową roślinność, lecz także sam motyw prób, które dotyczą konkretnego członka Kręgu.

Najpierw mamy nowoczesny domek na plaży, w którym Krąg ma ubiór i fryzury podobne do tych, które noszą zwykle klientki Jennifer – bogate kobiety, które pragną podtrzymać swoją urodę za wszelką cenę. Od razu wiadomo, że to próba dla Wiedźmy Mikstur, ale na czym polega? Z zostawionego na kominku wierszyka i butelki wina, można wywnioskować, że Krąg ma je wypić, a potem wyleczyć się z zaklęcia, które wino na nie sprowadzi. I wkrótce kobiety zaczynają puchnąć na twarzy, jak po nieudanym botoksie i Jennifer od razu rozpoznaje, jaki to czar i że po opuchliźnie przyjdą halucynacje, a potem śmierć. Dlatego zielarka musi wykorzystać dostępne w domku plażowym substancje – kosmetyki, olejki eteryczne itd. – do stworzenia lekarstwa. Jednocześnie wkrótce pojawiają się komplikacje, bo Agatha nie wypiła wina, kiedy piła cała reszta i teraz musi to zrobić, aby próba mogła przejść bez przeszkód; a także pojawiają się halucynacje, które utrudniają szukanie składników mikstury. Kiedy wszystko już jest gotowe, Jennifer zaczyna pichcić miksturę w kranie, dodawane są kolejne składniki (nawet krew Młodego, który nie został dotknięty klątwą), ale zrazu coś idzie nie tak i kobieta przeżywa moment zwątpienia… a czas leci. Agatha pozwala jej się wziąć w garść, mówiąc: „Można zabrać czarownicy moc, ale nie można odebrać jej wiedzy.” i to wystarczy, aby Jennifer się ogarnęła i naprawiła przepis.

Kręgowi udaje się przejść próbę i uciec, ale ginie pierwsza osoba – Sharon, która dostała miksturę zbyt późno. Zrazu Agatha chce ruszać dalej, ale reszta Kręgu twierdzi, że Zielona Wiedźma jest potrzebna dla ich przetrwania, dlatego trzeba sprowadzić nową. Wypowiadają więc zaklęcie i – ku wielkiej niechęci Agathy – przybywa Rio Vidal. Ta sama Rio Vidal, która pomogła Agacie wydostać się z czaru Wandy, ale zaraz potem próbowała ją zabić w jej własnym domu; i z którą ewidentnie łączy Agathę jakaś zagmatwana przeszłość. Reszta Kręgu widzi tę niechęć i nie do końca wie, czy chce zaufać Rio czy nie.

Następna próba dotyczy Wiedźmy Obronnej, czyli Alice – w domku stylizowanym na lata siedemdziesiąte i pełnym muzycznego sprzętu (nawet studia nagraniowego). Pomimo tego, że przez dłuższy czas Alice wzdraga się przed tym, co musi zrobić, konkluzja wydaje się oczywista: Krąg musi wykonać Balladę o Drodze Wiedźm w wersji, którą śpiewała Lorna Woo, bo tylko tak uda się zmaterializować klątwę i ją pokonać. Rzecz w tym, że po śmierci matki Alice bardzo długo uciekała od wszystkiego, co związane z magią i próbowała żyć normalnie, udając, że klątwa nie istnieje. Ballada jest dla niej przypomnieniem całego jej bólu i prawdy o niej samej, zwłaszcza że Lorna śpiewała zmienioną wersję tej piosenki. Krąg przekonuje Alice, że sama piosenka była zaklęciem ochronnym, które jej matka rzucała, aby uratować córkę, a kiedy sprzedała prawa do utworu, był on odtwarzany na płytach (obojętnie gdzie), wciąż chroniąc Alice przed klątwą. W końcu kobieta się przełamuje i zasiada do fortepianu. Wykonując znów Balladę, sprawiają, że klątwa przyjmuje materialny kształt strzygi i można się z nią skonfrontować.

Alice zostaje uwolniona od klątwy, ale po wyjściu z domku pojawia się komplikacja – Siódemka z Salem, która wyruszyła za Agathą. Czarownice muszą uciekać i niechętnie zgadzają się na propozycję Młodego, aby użyć do tego mioteł.

Następna próba dotyczy samej Agathy Harkness i osadzona jest w miejscu przypominającym domek na drzewie z lat osiemdziesiątych, pełen różnych gier planszowych, w tym – tablicy Oujia. Lata osiemdziesiąte jako motyw próby, wydają się nie mieć za bardzo sensu (zwłaszcza biorąc pod uwagę, dwie poprzednie próby, które były bardzo spersonalizowane), jednak tablica Oujia od razu nasuwa skojarzenia ze śmiercią i z tym, że za Agathą ciągnie się sporo trupów. Pamiętajmy też, że w Hexie sitcom osadzony w latach osiemdziesiątych był tym, w którym bliźniaki Wandy zaadoptowały pieska, który później zginął (za sprawą Agathy), i chłopcy musieli się nauczyć lekcji o radzeniu sobie z żalem. W tym kontekście estetyka ma trochę więcej sensu.

Ta próba jest przełomowa, jeśli chodzi o postać Agathy i jej relacje z Kręgiem. Albowiem już na wstępie dowiadujemy się, że celem próby jest ukaranie Agathy za jej przewinienia, a kiedy pojawia się duch jej matki, proponuje on prostą wymianę: reszta Kręgu będzie mogła iść dalej, jeśli oddadzą mu wyrodną córkę. Lilia i Jennifer są za tym, aby tak zrobić (bo Agatha i tak sobie zasłużyła), ale Młody i Rio protestują – on, bo mu na Harkness zależy, ona, bo choć chce ją zabić to nie zamierza „oddawać jej matce”. To moment, w którym dowiadujemy się o tym, że matka Agathy postrzegała ją jako potwora i kiedy Alice używa mocy, aby uratować Harkness przed matką, widzimy, jak Agatha wysysa z niej nie tylko magię, ale i życie… Ale Młody odkrywa też, że poprzez tablicę Oujia chce się z nimi skontaktować jeszcze ktoś – Nicholas Scratch, syn Agathy. I jego głos wystarczy, aby czarownica się opamiętała.

Niemniej jednak jest to punkt zwrotny dla Młodego. Nie tylko dlatego, że Alice zginęła ratując Agathę, a sama uratowana nic sobie z tego nie robi; a Lilia i Jennifer uświadamiają mu, że tak naprawdę każda z nich jest tutaj dla własnych celów, lecz także dlatego, że jego zniszczone złudzenia i szyderstwo Agathy uwalnia w nim jego prawdziwą moc. Chłopak w chwili wściekłości wrzuca wszystkie trzy kobiety do bagna, gdzie wygląda na to, że giną.

Widz już miał pewne podejrzenia co do jego tożsamości, ale kiedy chłopak wreszcie używa magii, wszystko staje się jasne – to syn Szkarłatnej Wiedźmy, Billy Maximoff, który w przyszłości zostanie superbohaterem Wiccanem. I następny, szósty już odcinek, jest o tym, jak doszło do tego, że on żyje. Otóż w dzień swojej bar mitzvy niejaki William Kaplan był uczestnikiem wypadku drogowego, w którym zmarł. A że wtedy opadał Hex, w jego martwe ciało wszedł duch Billy’ego Maximoffa. William nie wiedział kim jest, ale za to słyszał myśli innych. Musiał mieć jakieś przeczucia co do swojej tożsamości (i na pewno to, że w jego pokoju było mnóstwo rzeczy związanych z magią, sprawiło, że się nią bardziej zainteresował), tak więc po trzech latach zaczął badać czarownice i sprawę Westview. I tak właśnie natrafia na trop Agathy. Istotne jest też to, że przez dłuższy czas Billy nie uważa Wandy za swoją prawdziwą matkę, ani Visiona za ojca, niemniej jednak potem wychodzi na jaw jego prawdziwa motywacja do wejścia na Drogę Wiedźm: Billy chce odnaleźć Tommy’ego.

Oczywiście ani Agatha Harkness, ani Lilia i Jennifer nie pozostają martwe w bagnie, ale od teraz Billy już nie jest tak ufny wobec Agathy i traktuje ją dość chłodno, spodziewając się usłyszeć od niej kolejne kłamstwa. Ona ze swej strony chwali jego bezwzględność i mówi mu, żeby nigdy się nie wstydził swojej mocy. To jest ten moment, kiedy wychodzą na jaw jej poglądy na temat przetrwania, które zapewne wynikały z jej własnych doświadczeń w pierwszym Kręgu i potem. Jest w tym też coś matczynego – w tym momencie Agatha, we własnym mniemaniu, daje Młodemu dobrą radę na przyszłość. Nawet jeśli Rio powiedziała jej wcześniej, że Młody nie jest jej zaginionym synkiem, kobieta nadal go tak trochę postrzega.

Następna próba dotyczy Lilii… i tak po prawdzie to, w dużej mierze siódmy odcinek jest o niej; jest robiony z jej perspektywy i rozwijający jej postać. Przez cały miniserial do tej pory Lilia miała momenty, kiedy nagle wykrzykiwała coś dziwnego, mówiła do siebie lub przerywała w pół zdania swój wywód. Teraz dowiadujemy się, że to dlatego, iż jej sposób postrzegania czasu jest inny – z powodu swojej mocy Lilia przeskakuje z jednej chwili w inną, dlatego jej wypowiedzi rozsiane są po różnych momentach i odnoszą się do tego, co ma się stać. Jest też kilka scen, kiedy stoi przed babcią podczas pierwszej lekcji wróżenia i ma okazję z nią porozmawiać o swoim życiu i poczuciu bezradności. (Lilia była też tą, która odkryła, że William Kaplan stanie się Billym Maximoffem, i założyła na niego pieczęć, aby „dać mu trochę czasu”. Nie pamiętała o tym, bo pieczęć chroni tożsamość ofiary również przed rzucającym… co ma pewien sens.)

Próba Lilii polega na wróżeniu z tarota pod sufitem z wiszącymi mieczami. Na początku – myśląc, że Lilia i Jennifer nie żyją – William i Agatha próbują swoich sił, ale nie idzie im to zbyt dobrze. Kiedy wreszcie pojawiają się pozostałe dwie kobiety, Lilia najpierw próbuje postawić tarota Młodemu… ale szybko zdaje sobie sprawę z tego, że to jej powinna być czytana wróżba. Tak oto odkrywamy, że poszczególnym członkom Kręgu przypisane były konkretne karty tarota – Młody był Odwróconą Wieżą, Jennifer Kapłanką, Alice Rycerzem Buław, Agatha Trzema Mieczami, a sama Lilia Królową Kielichów. (Ciekawe jest to, że o wiele wcześniej Lilia zidentyfikowała nieobecną Rio jako personifikację Śmierci, a przecież i ona ma swoją kartę w tarocie.) Ostatecznie Lilii udaje się przejść próbę i otworzyć drzwi, ale choć pomaga wszystkim uciec, sama zostaje, aby zginąć i wziąć za sobą Siódemkę z Salem.

I to jest dobry moment, aby podjąć temat Rio Vidal, czyli Śmierci. Warto wspomnieć, że Śmierć była postacią w komiksach i uwiedzenie jej było naczelną motywacją dla Thanosa, aby zdobyć Kamienie Nieskończoności (a i tak Deadpool miał u niej większe powodzenie). Tutaj Rio zrazu wydaje się sadystką, która lubi krzywdzić Agathę i bardzo chce, aby jej była dziewczyna już wreszcie umarła… ale im dłużej ją oglądamy, tym bardziej okazuje jakieś bardziej ludzkie odruchy. Żałuje tego, że kiedyś złamała Agacie serce, zabierając jej syna, ale ostatecznie stoi na straży pradawnego porządku rzeczy. Dlatego mogła dać Nicholasowi tylko sześć lat (podczas gdy pierwotnie miał on umrzeć już przy narodzinach) i dlatego teraz nie może pozwolić chodzić po Ziemi Billy’emu, bo jest on abominacją wobec natury wszechświata (ale nie może też zabrać go od tak sobie; chłopak musi pójść sam). Fakt, że wobec zmarłej Alice była bardzo współczująca, skłania ku interpretacji, że Rio chce wreszcie zabić Agathę, bo to oznaczałoby połączenie z ukochaną na zawsze… ale Agatha jej nie chce i nadal jest na nią wściekła za Nicholasa. Dlatego proponuje Rio układ – Agatha przekona Młodego, aby sam się oddał Śmierci, a ta nigdy więcej się nie pojawi, nawet w chwili zgonu Harkness.

Pozostała już tylko jedna próba – dla Williama Kaplana/Billy’ego Maximoffa. Agatha, Młody i Jennifer budzą się w kostnicy i wygląda na to, że muszą wyhodować coś w oświetlonym sztucznym światłem pomieszczeniu, zanim będzie całkiem ciemno. Ale jest to o tyle ciekawa próba, że bardzo szybko każde z nich dostaje to, co chce. Jennifer odkrywa, że to Agatha związała jej moce, dlatego wykonuje odpowiedni rytuał, aby się uwolnić, i wkrótce znika (w domyśle – wraca do prawdziwego świata). Harkness pomaga też Billy’emu znaleźć nowe ciało dla Tommy’ego, dzięki czemu chłopak również jest wolny. Pozostając na placu boju, Agatha musi szybko coś wyhodować i na szczęście w naszyjniku, w którym trzymała włosy syna, znalazł się kawałek dmuchawca. Agatha zrosiła go łzami i w ostatniej chwili zaczął puszczać pąki.

Harkness wróciła do domu, odzyskała moce, ale niestety musiała zmierzyć się z Rio, ponieważ Agatha nie dotrzymała umowy, więc teraz musi zostać zabita. W tej ostatniej walce wspomógł ją Billy, który nawet dał jej trochę swojej mocy. I kiedy już się wydaje, że zaraz wyssie go do szczętu, Agatha przerywa i podejmuje się dalszej walki. Ta walka trwa długo i w pewnym momencie wydaje się, że oboje – Agatha i Młody – zginą, jeśli będą to ciągnąć. Rio proponuje im, żeby zdecydowali między sobą, kto ma z nią iść i na początku to Agatha oświadcza, że się poświęci, ale Billy ofiarowuje siebie… co oznacza, że czarownica wywiązała się z umowy i może sobie iść. Na szczęście Billy woła za nią: „Czy tak właśnie zginął Nicky?”, co zmusza Harkness do zatrzymania się i poświęcenia dla chłopaka, który tak bardzo przypomina jej ukochanego syna.

I też ostatni, dziewiąty odcinek jest właśnie o Nicholasie Scratchu. I tutaj warto zaznaczyć, że w komiksach syn Agathy Harkness był superzłoczyńcą – magiem o wielkiej mocy, walczącym z Fantastyczną Czwórką, do tego ojcem Siódemki z Salem. Jego nazwisko to zresztą nawiązanie do dwóch dawnych określeń na diabła – Old Nick i Pan Scratch. Ze wszech miar jest on postacią raczej negatywną… ale nie tutaj. Bo tutaj mały Nicholas Scratch jest słodkim i niewinnym chłopcem, oczkiem w głowie matki, biorącym udział w jej przekrętach, mających zwabić kolejne wiedźmy, ale na swój sposób wrażliwym (ponadto Agatha nigdy nie zabija na jego oczach). Nicky od samego początku miniserialu (w zasadzie od sceny, kiedy „Agnes” zagląda do jego pustego pokoju) jest kreowany na jedyną osobę, którą Agatha kiedykolwiek kochała i która wydobywała z niej to, co najlepsze. Dlatego Harkness stała się jeszcze gorsza po jego nagłej śmierci; okazywała bardziej ludzkie odruchy wobec Billy’ego, a samo wspomnienie Nicky’ego sprawiało, że była mniej samolubna. Co więcej, z jednej strony pozwalała roznosić się plotkom o tym, że oddała dziecko za Darkhold, bo „prawda była nie do zniesienia” (a prawdą jest to, że Agatha nie była w stanie zapobiec śmierci dziecka), z drugiej strony zaś nie chce odchodzić do zaświatów, bo nie jest w stanie spojrzeć w oczy swojemu synowi po tym wszystkim co zrobiła.

Finałowy odcinek wyjawia również jeden zasadniczy fakt: Droga Wiedźm nigdy nie istniała. Sama Ballada o Drodze Wiedźm została wymyślona przez Nicky’ego i Agathę i śpiewana przez chłopca, i dopiero potem kolejne czarownice dorobiły do niej legendę. A po śmierci syna, Harkness używała tej legendy, aby zwabiać swoje ofiary, kiedy by już podczas śpiewu nic się nie wydarzyło, Agatha robiłaby tak zwany „skok na moc” – prowokowałaby je do ataku i wysysała z nich magię i życie. Tak też chciała zrobić z Lilią, Jennifer i Alice, ale obecność Billy’ego sprawiła, że Droga Wiedźm stała się realna. Z tego też powodu chłopak ma ogromne poczucie winy, ale powracająca jako duch Agatha uświadamia mu, że tak naprawdę winien jest, co najwyżej, jednej śmierci, a i tak „wyszedł na plus”, bo Jennifer odzyskała moce. Mimo to Młody próbuje egzorcyzmować Agathę i dopiero jak dowiaduje się, dlaczego tak bardzo nie chce odejść, zmienia się jego nastawienie i znów spogląda na nią bardziej współczująco. Dlatego idą na układ: ona zostanie jego przewodniczką, a on pozwoli jej zostać na Ziemi jeszcze przez jakiś czas.

Pomówmy jeszcze trochę o samych czarownicach, zwłaszcza o napisach końcowych To zawsze Agatha. Są one pełne nawiązań do czarownic w popkulturze (na tyle na ile Disney mógł sobie na nie pozwolić), jak i rycin i zdjęć przedstawiających dawne i nowe czarownice (dla mnie szczególnie ważne wydawało się uwzględnienie scen ze Szkoły czarownic, bo ten film przedstawiał nie tylko historię dziewczyny, która zainteresowała się okultyzmem mając styczność z trzema koleżankami zajmującymi się czarami, lecz także uważany jest za ważny jako film ukazujący kulturę Wicca). W samym serialu mamy liczne rozmowy o tym, że popkultura spaczyła wiele rzeczy związanych z samymi czarownicami (i tutaj przykładem są miotły), a że najbardziej na to narzeka Lilia, to podczas jej próby jest przebrana za Glindę, Agatha – za Złą Czarownicę z Zachodu, Billy za Diabolinę, a Jennifer za staruchę, w którą przemieniła się Zła Królowa (zwłaszcza powiązanie Agathy Harkness ze Złą Czarownicą przywodzi na myśl książkę i musical Wicked, które przecież spoglądały nieco bardziej przychylnym okiem na antagonistkę Czarnoksiężnika z Krainy Oz). Również to, czym zajmują się Jennifer i Lilia jest związane z ezoteryką, a Jennifer wspomina, że była kiedyś akuszerką (co też bywało łączone przez niektórych z czarownicami, jak zielarstwo). Zarazem czarownice dzisiaj są postrzegane raczej jako ofiary i jako kobiety, które uwolniły swoją wewnętrzną siłę; a i fascynację nimi można zauważyć we współczesnej kulturze.

W samym MCU czarownice stoją jakby z boku. Mają swoje prawa, swoje rytuały i trzymają się razem, aby przetrwać. To trochę inna magia od tej u Doktora Strange’a (jak to często była w fantasy) i już w WandaVision było zasugerowane, że choć Szkarłatna Wiedźma ma ogromną moc, żyła z dala od innych czarownic i przez to nie otrzymała odpowiedniego wykształcenia. To zawsze Agatha jest właśnie po to, aby przybliżyć nam ten element uniwersum.

Następne halloweenowe Meg ogląda MCU będzie poświęcone trwającej właśnie Fazie Szóstej. Przyjrzymy się bowiem lepiej rzeczywistości, w której nastąpiła Apokalipsa Zombie.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

One thought on “Meg ogląda MCU – To zawsze Agatha

Zostaw odpowiedź