Miesiące z... · Superpaździernik · Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Marvel

Przez bardzo długi czas jedynymi superbohaterami, których kojarzyłam, byli Superman i Batman (ewentualnie jeszcze postaci z Kleszcza i Żółwie Ninja). Kiedyś, co prawda, natrafiłam na jeden odcinek Spiderman: The Animated Series na TVP2, ale nie porwał mnie. Minął jakiś czas i na tym samym programie obejrzałam inny odcinek Spidermana, tym razem jeden z ostatnich i właściwie nawet jakaś część mnie chciała wiedzieć, co się działo dalej, ale Dwójka nie raczyła puścić dalszego ciągu. Później, dużo, dużo później pojawił się TVN i w porannej ramówce dla dzieci zaczął emitować Iron Mana: Obrońcę dobra i Fantastyczną Czwórkę, i o ile Iron Mana uważałam za nudnego, o tyle Fantastyczną Czwórkę starałam się oglądać, ale też nie zawsze byłam w stanie.

Tym, co ostatecznie sprawiło, że zainteresowałam się bohaterami Marvela i zapoznałam się z nimi, było Fox Kids. Ta stacja, którą namiętnie oglądałam, kiedy tylko odkryłam jej istnienie, w pewnym momencie zaczęła puszczać i Spiderman: The Animated Series, i Iron Mana: Obrońcę dobra, i X-Menów, i Fantastyczną Czwórkę, i Hulka… Dzięki Fox Kids poznałam Marvela i jego superbohaterów, a także do dzisiaj wiem o bohaterach marvelowskich więcej, niż o tych ze stajni DC Comics. I prawdopodobnie nie jestem jedyna. Ale po kolei…

Continue reading „Ze wspomnień fana: Marvel”
Miesiące z... · Wrzesień z Agathą Christie · Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Agatha Christie

Już wam kiedyś wspominałam, że lubię klasyczne kryminały (czarne trochę mniej, ale ujdą). Był taki czas w moim młodym życiu (tak od dwunastu lat wzwyż), kiedy chciałam zostać prywatnym detektywem. Powodem tego były takie seriale jak Droopy Superdetektyw, czy Inspektor Gadżet, a także wszelkiego rodzaju odcinki kreskówek i seriali dla młodzieży, gdzie bawiono się formułą obu gatunków. Z literaturą było trochę gorzej, bo jak próbowałam przeczytać Przygody Sherlocka Holmesa, nie porwały mnie zbytnio (aczkolwiek rozumiałam, dlaczego wszyscy się nimi zachwycają).

W każdym razie pewnego dnia wydawnictwo Hachette, znane z wypuszczania różnych serii książek (tudzież komiksu) w kioskach, zaczęło reklamować nową kolekcję, a tą kolekcją były właśnie kryminały Agathy Christie. Na początku nie bardzo mnie to interesowało, ale im częściej wpadałam na tę reklamę, tym bardziej mnie intrygowała. Aż pewnego dnia poprosiłam matkę, aby mi kupiła te dwa pierwsze tomy, abym mogła się dowiedzieć, co to za kobitka ta Agatha Christie i co ona takiego pisze. I tak oto stałam się dumną właścicielką Spotkania w Bagdadzie i Morderstwa w Orient Expressie. Pierwsze zaczęłam czytać Morderstwo w Orient Expressie… ale lektura nie szła mi zbyt dobrze, więc zajęłam się Spotkaniem w Bagdadzie. I co by nie mówić – ta powieść (mimo że bardziej podchodząca pod literaturę szpiegowską, niż kryminał) tak mi się spodobała, że z miejsca stałam się fanką Agathy Christie.

Continue reading „Ze wspomnień fana: Agatha Christie”
Fantastyczny Kwiecień · Miesiące z... · Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Arcanum

Omówiliśmy już w serii Ze wspomnień fana dwa animekomiksy, które doczekały się kilku adaptacji i spin-offów, a także serię książek. Tym razem biorę na warsztat grę komputerową.

Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magyi dostał na swoje urodziny w 2001 roku mój młodszy brat. Od razu jak ją odpalił i zainstalował, ja zaczęłam obserwować jego rozgrywkę. A im dłużej grał i im dłużej przyglądałam się światu Arcanum, tym bardziej mnie on zachwycał. Było to moje pierwsze zetknięcie z uniwersum fantasy, którego estetyka i realia nie przypominały średniowiecza, tylko wiek dziewiętnasty. W zasadzie Arcanum jest to zlepek tradycyjnego, tolkienowskiego fantasy z zarówno tak zwanym Gaslight Fantasy, jak i ze steampunkiem. Można walczyć mieczem, toporem albo łukiem, można kształcić się w sztuce magicznej, można (a nawet roztropnie jest) chodzić w zbrojach… ale można też produkować materiały wybuchowe, strzelać z pistoletu, robić różne wynalazki i chodzić w eleganckich ubraniach.

Widzicie więc, że było to dla mnie pewne novum. Właściwie to w Arcanum po raz pierwszy miałam do czynienia ze steampunkiem i niejako tak gra właśnie sprawiła, że później miałam bardzo ciepły stosunek do do tego podgatunku i jego estetyki. Przy okazji, kiedy poznawałam ten piękny świat maszyn parowych i magii, tak naprawdę zdałam sobie sprawę z tego, że już od dłuższego czasu fantasy a la średniowiecze zaczęło mnie już męczyć, dlatego Arcanum było dla mnie jak powiew świeżego powietrza.

Po jakimś czasie jakoś tak na kilka lat gra zniknęła z mojego życia. Po części dlatego, że zajmowałam się nauką, pracą literacką, a także pierwszym The Sims; a po części dlatego, że mój brat też miał inne rzeczy do roboty, niż granie w Arcanum. Jednak jakieś dwa-trzy lata temu, będąc na działce z kilkoma kolegami, pokazał im ją, robiąc nową postać. Przysiadłam się do nich i ponownie zaczęłam obserwować mojego brata przy grze. I w trakcie tego zajęcia stała się ciekawa rzecz – zapragnęłam stworzyć w Arcanum własną postać i sama zagrać. I tak oto zaczęła się moja właściwa przygoda z tą grą.

Continue reading „Ze wspomnień fana: Arcanum”
Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: One Piece

Moje pierwsze zetknięcie z One Piece jest ściśle związane z pewną stroną hostingową, która zawierała kilka oddzielnych stron, poświęconych poszczególnym anime (między innymi Fullmetal AlchemistNaruto i właśnie One Piece). Byłam wtedy w fandomie Króla Szamanów i głównie na jego stronie spędzałam najwięcej czasu, ale pewnego dnia postanowiłam z ciekawości zobaczyć o czym są pozostałe. I o ile Fullmetal Alchemist z ogólnego opisu wydawało mi się nawet ciekawe, o tyle zawarte w opisie One Piece słowo „pirat” oraz generalnie bardzo dziwna kreska sprawiły, że to konkretne anime wydawało mi się niezbyt zachwycające.

Jakiś czas potem, kiedy miałam pierwsze konto na YouTubie, zaczęłam szukać jakichś AMV-ek z bardzo pocieszną piosenką You Are A Pirate i jakoś tak wyskoczyło mi kilka z One Piece. Obejrzałam pierwszą z brzegu i to, co zobaczyłam, wydawało się być lekkie, łatwe i przyjemne. Wyszukałam więc pierwszy odcinek i zaczęłam oglądać. Tak od czwartego odcinka (w którym pojawia się po raz pierwszy Shanks) wpadłam w fazę na One Piece i w ciągu jednego wieczora przeszłam przez dwie pierwsze sagi i być może poszłabym dalej, gdyby nie zmęczenie i to, że miałam trudności ze znalezieniem odcinków trzeciej. Te problemy z brakującymi odcinkami, a także to, że niektóre z nich nie wydawały mi się ciekawe, sprawiły, że nie wszystkie linie fabularne udało mi się poznać od początku do końca. Zdarzyło się też, że w którymś  momencie (gdzieś tak po maturze) moja faza na One Piece zamarła i zapłonęła potężnym płomieniem dopiero na studiach. Wtedy utrzymała się przez dwa lata i wydała kilka owoców, a konkretnie – fanfików i mojego obecnego pseudonimu. Ale o tym potem.

Continue reading „Ze wspomnień fana: One Piece”
Lipiec z Lucky Lukiem · Miesiące z... · Ze wspomnień fana

Ze wspomnień fana: Lucky Luke

Moja znajomość z Lucky Lukiem nie zaczęła się najlepiej. Byłam wtedy przedszkolakiem, który – jeśli nie miał nic lepszego do roboty – w letnie popołudnia siedział przed telewizorem i oglądał telewizję. Pech chciał, że moim pierwszym zetknięciem z Lukiem była aktorska adaptacja z Terrencem Hillem w roli głównej. Toteż przez długi czas postać samotnego kowboja kojarzyła mi się ze smędzącym blondynem gadającym ze swoim koniem i wzdychającym do jakiejś babki.

Na szczęście wkrótce pojawił się również pierwszy serial animowany, i choć moje poprzednie doświadczenia sprawiały, że podchodziłam do niego sceptycznie, to kiedy wreszcie obejrzałam jeden odcinek od początku do końca, to poczyniłam dwie istotne obserwacje. Po pierwsze – ten animowany Luke był brunetem. Po drugie – był o wiele bardziej zabawny. Do dziś pamiętam odcinek na podstawie Bitwy o ryż, kiedy to nadużywający przymiotnika „czcigodny” Chińczyk padł ofiarą knowań jednego oprycha, który podburzył przeciw niemu właściciela pralni po drugiej stronie ulicy, a potem obaj Azjaci zaczęli strzelać do siebie z armat. Niestety nie zawsze byłam w stanie obejrzeć każdy odcinek, a jakiś czas potem serial przestano już puszczać.

Continue reading „Ze wspomnień fana: Lucky Luke”