Meg ogląda MCU – Thor: Mroczny Świat

Dochodzimy do filmu, który jest uważany za jeden z gorszych w całym Filmowym Uniwersum Marvela.

Nie tylko jego fabuła nie powala, lecz także za kulisami działy się różne nieprzyjemne rzeczy, tak więc wiele osób wspomina to jako jedno z najgorszych doświadczeń w ich życiu. Wystarczy powiedzieć, że Christopher Eccleston musiał siedzieć całymi godzinami, aby nałożono mu protezy Malekitha, a i tak wiele jego późniejszych scen zostało wyrzuconych; a Patty Jenkins, która na początku miała reżyserować ten film, próbowała coś zdziałać ze scenariuszem, ale studio się nie zgodziło na jej poprawki, tak więc musiała odejść, aby nie łamać sobie kariery (no bo za marny scenariusz oberwałaby ona).

Czy jednak rzeczywiście ten film jest tak zły, jak o nim mówią krytycy i publika?

Opis Fabuły:

Wieki temu ojciec Odyna, Bor, stoczył walkę z mrocznymi elfami dowodzonymi przez Malekitha, który pragnął – za pomocą swojej niezwykłej broni, Aetheru – zaprowadzić mrok we wszystkich Dziewięciu Królestwach. Został jednak pokonany, a Bor kazał ukryć Aether. W przyszłości Loki – po wydarzeniach z Nowego Jorku – zostaje zaprowadzony przed oblicze ojca i uwięziony, podczas gdy Thor zaprowadza porządki w Dziewięciu Królestwach i ma być wkrótce koronowany na króla. Tymczasem po zniknięciu Thora, Jane Foster próbuje w Londynie znów randkować, ale Darcy informuje ją, że jej aparatura wykryła jakąś osobliwą nadaktywność. Jane i Darcy ruszają na miejsce, gdzie znajduje się źródło owej nadaktywności i odkrywają Aether, który przyczepia się do Jane. Teraz musi ona zostać zabrana do Asgardu, nie mówiąc już o tym, że zaczynają się nią interesować Malekith i jego elfy.

Wnioski Ogólne:

Powodów, dla którego Thor: Mroczny Świat jest uważany za kiepski film MCU, jest kilka. To, że z jednej strony próbuje być poważny i epicki, a z drugiej – śmieszny. To, że wątek doktora Selviga mającego załamanie nerwowe po opętaniu przez Lokiego jest traktowany jak jeden wielki żart (patrzcie, goły Selvig w Stonehange!). To, że Darcy jest nieco bardziej wkurzająca, a do tego ma własnego, niedopracowanego pod względem charakteru stażystę. To, że Malekith jest takim sobie antagonistą bez większej głębi. Wreszcie to, że tak duży nacisk kładziony jest na wątek miłosny Thorem a Jane, który nadal jest pozbawiony chemii.

Już w poprzednich filmach mieliśmy zasygnalizowane, że choć Thor nie może spotkać się z ukochaną (najpierw dlatego, że pod koniec pierwszego filmu jedyna droga między Dziewięcioma Królestwami, Bifrost, zostaje zniszczona; a potem dlatego, że w Avengers Thor miał misję schwytania Lokiego), to i tak spogląda na Jane i chce ją chronić. Mroczny Świat zaczyna się od tego, że oboje nie mogą o sobie zapomnieć i nawet Jane ma Thorowi za złe, że się nie odzywał, mimo że walczył w Nowym Jorku. Teraz jednak sytuacja jest taka, że Jane stała się celem i siłą rzeczy Thor musi ją ochraniać i znaleźć sposób, aby ją uleczyć (w pewnym momencie jest nawet jasno powiedziane, że będący wewnątrz Jane Aether najpewniej ją zabije). Jednocześnie od tego momentu Thor i Jane działają razem, również aby pokonać Malekitha w ostatecznej rozgrywce (co jest w sumie niczego sobie scena).

Niestety przykre doświadczenia z planu (gdzie Natalie Portman właściwie została najpierw zwabiona obietnicą pracy z Patty Jankins, a kiedy reżyserka odeszła i Portman chciała również odejść, zagrożono jej sądem za złamanie kontraktu) sprawiły, że aktorka nie chciała już więcej mieć nic wspólnego z MCU. (Teraz wróci w Thor: Love and Thunder, więc chyba coś się poprawiło.)

Można powiedzieć, że w tym filmie kobiety grają szczególną rolę. I tutaj na pierwszy plan wysuwa się nie tylko Jane, lecz także Frigga i Lady Sif.

Frigga przedstawiana jest jako kochająca matka – zarówno dla Thora, jak i dla uwięzionego Lokiego – a także jako mądra, współczująca i dzielna królowa. Jest uprzejma dla Jane i jest gotowa jej bronić, kiedy przychodzi po nią Malekith; rozmawia z Lokim w celi i dba o Odyna. Później też da się wyczuć, że Frigga była kochana i szanowana przez poddanych. Niestety, ginie z ręki mrocznych elfów i jej śmierć jest katalizatorem dwóch rzeczy w fabule – z jednej strony Thor i Loki łączą siły, aby powstrzymać Malekitha, a z drugiej – Odyn, pałający żądzą zemsty chce dokonać rzezi na elfach.

Lady Sif jest trochę przeciwstawiana Jane. Odyn, na przykład, widzi w niej przyszłą królową Asgardu i ukochaną dla syna, po części też dlatego, że jest ona długowieczna jak wszyscy Asgardczycy. I to prawda, Sif kocha się w Thorze, ale zdaje też sobie sprawę z tego, że on jej nie kocha. Lady Sif jest jedną z osób, które potem pomagają Thorowi w realizacji jego szalonego planu wyprowadzenia Jane z Asgardu, a nawet odwraca uwagę strażników od Jane i Thora.

Nawiasem mówiąc, pamiętacie jak wspominałam, że w późniejszych filmach Odyn nie jest tak kryształowy, jak się wydawał na początku? Otóż w Thorze: Mrocznym Świecie Wszechojciec zaczyna zasługiwać na nadane mu przeze mnie przezwisko Ass of the Asgard.

Po pierwsze – jest przemowa, którą wygłasza przed schwytanym Lokim, nazywając go przybłędą. (Ale to da się zrozumieć – w końcu jego przybrany syn niedawno dopuścił się strasznych rzeczy, aby zdobyć tron i podbić Ziemię. Nie można mu tak po prostu wybaczyć.)

Po drugie – jak tylko Thor sprowadza Jane do Asgardu, aby ją zbadano i spróbowano jej pomóc, Odyn nagle zaczyna opowiadać jak to nie powinno jej tu być. I wiecie – już wcześniej delikatnie sugerował Thorowi, że związek z Jane nie ma sensu, bo ona jest śmiertelna i w porównaniu do Asgardczyków będzie żyć ledwie chwilę, ale mówienie, że wprowadzić ją do Asgardu, to tak jakby wprowadzić „kozę na ucztę” (jego autentyczne słowa), to już jest przegięcie.

Po trzecie – kiedy Jane spytała jak wieki temu udało się powstrzymać mroczne elfy przed spuszczeniem na Dziewięć Królestw wiecznej nocy, Odyn odpowiedział z uśmiechem na twarzy: „Mój ojciec zabił je wszystkie, przywracając pokój.” Zresztą on sam postanawia potem wyrżnąć w pień mroczne elfy, i może i jest to trochę zrozumiałe, bo oni go napadli i do tego zabili jego ukochaną królową, ale jednak przedstawia się to nam jako oznakę, że nie myśli trzeźwo.

Ale czy po tym wszystkim dziwicie się, dlaczego Loki – po odkryciu, że jest Jotunem – postanowił wyciąć w pień Lodowe Olbrzymy, aby udowodnić swoją wartość Odynowi? Słowa Odyna o Jane to jedna z pierwszych oznak tego, że Odyn może i kreuje się na dobrodusznego władcę, ale postrzega niektóre rasy w Dziewięciu Królestwach jako mniej warte. Pomimo że Odyn chce pokoju, nie może wyzbyć się tak do końca pewnych swoich uprzedzeń i niespecjalnie tępi je u swoich poddanych.

W pewnym momencie Thor – słysząc, że Odyn zamierza sprowadzić mroczne elfy do Asgardu i poświęcić tylu ludzi, „ilu będzie trzeba” – pyta ojca: „W czym, w takim razie różnisz się od Malekitha?” (nawiązując do tego, że podczas walki z Borem Malekith poświęcił swoich poddanych), na co Odyn odpowiada: „Tym, że ja zwyciężę.”

W zasadzie to w tym filmie Thor wydaje się być o wiele lepszym kandydatem na króla niż Odyn królem. Thor pomaga pozostałym królestwom w utrzymaniu pokoju, nie chce sprowadzać mrocznych elfów do Asgardu i po prostu wydaje się być o wiele bardziej przytomny na umyśle niż jego ojciec, który jest za bardzo pewny siebie i żądny krwi. I to dziwne zachowanie Odyna można podciągnąć zarówno pod szczególny stan umysłu po utracie ukochanej, jak i pod to, że powoli staje się on niezdolny do sprawowania rządów z powodu słabości fizycznej i mentalnej. Jednym słowem: Odyn starzeje się i traci rozum, i dlatego tak bardzo zależy mu też na tym, aby Thor przejął władzę w Asgardzie.

Thor chce chronić autorytet władzy, ale uważa, że Odyn postępuje nierozważnie. Postanawia więc odejść wraz z Jane z Asgardu, spróbować wyciągnąć z niej Aether, a potem wywabić Malekitha i go pokonać. Rekrutuje do tego planu unikalnego sprzymierzeńca: Lokiego, który zna inne – poza Bifrostem – sposoby na opuszczenie Asgardu. Teoretycznie Thor – po historii w Nowym Jorku – nie ufa już Lokiemu i nie szuka w nim dobra, ale wie jedno: Loki kochał Friggę ponad życie, właściwie jedynie z matką miał jako takie normalne relacje i tylko przy niej nie czuł się wyrzutkiem. Tak więc Loki na pewno chciałby się zemścić za śmierć Friggi, a plan Thora jest świetną sposobnością, aby tego dokonać.

Sam Loki – przeważnie – podchodzi do całej sytuacji bardzo lekko (jedna z najbardziej ikonicznych scen w tym filmie to ta, w której Bóg Kłamstw zamienia się w Kapitana Amerykę i sobie kpi z jego stroju), na groźby ze strony Sif i Volstagga reaguje żartami i krytykuje jazdę Thora asgardzkim statkiem, ale jednocześnie są momenty, w których on i Thor nagle robią się poważni – kłócą się o to, kto czym zawinił przy śmierci Friggi, szybko się godzą (Thor: „Gdybym mógł ci zaufać…” Loki: „Ufaj mej złości.”), a potem Loki roztacza przed Malekithem wspaniałą iluzję, w której zdradza Thora, rani go, a potem próbuje sprzedać Jane mrocznemu elfowi; ostatecznie jednak jest to część większego planu, mającego na celu wyciągnięcie przez Malekitha Aetheru z dziewczyny, a potem zniszczenia go przez Thora.

Loki ma zresztą ogromne poczucie winy, bo ze zwykłej złośliwości wobec Odyna, Thora i Asgardu w ogóle, podpowiedział atakującym gdzie mają się udać, aby przejść asgardzkie zabezpieczenia. To z kolei skutkowało śmiercią Friggi właśnie (nawet w serialu o Lokim ten fakt został przytoczony przez Mobiusa M. Mobiusa, jako część uświadomienia Lokiemu, że jego czyny ranią wszystkich wokół i że jego rolą we wszechświecie jest sprawianie, by inni stawali się lepsi). Wiele z jego późniejszych, moralnie pozytywnych zachowań w filmie można interpretować pod kątem jego miłości do matki, jak również chęci uświęcenia jej pamięci i odkupienia swojej winy.

Pod sam koniec wyprawy Loki nawet ginie, ratując Thora. To bardzo smutna śmierć (choć dla niektórych może się wydawać nieco patetyczna) i na pewno pierwotnie miała być odkupieniem Lokiego. Przeważnie właśnie w taki sposób złoczyńcy osiągają w fikcji odkupienie – umierając za większą sprawę albo oddając życie, aby ocalić bohaterów. I kiedy Thor mówi: „Nie martw się, ojciec dowie się, co dziś uczyniłeś.”, ostatnie słowa Lokiego: „Nie dla niego to zrobiłem.”, świadczą o tym, że nie kierowało nim pragnienie pochwały ze strony Odyna, tylko chęć pomszczenia matki i pomoc bratu.

W oryginalnym scenariuszu śmierć Lokiego miała być permanentna, ale ponieważ ta postać była tak popularna wśród fanów, postanowiono nie tylko dać mu więcej czasu antenowego kosztem wycięcia kilku scen Malekitha (co wpłynęło poniekąd na frustrację Ecclestona), lecz także ostatnia scena filmu pokazuje Lokiego udającego Odyna i siedzącego na tronie Asgardu. Tak czy inaczej, po Mrocznym Świecie długo musieliśmy czekać na rozwinięcie tego wątku i powrót Lokiego do MCU, ale to, co widzieliśmy, przerosło nasze oczekiwania.

Ale to jest historia na inny dzień.

A tymczasem w następnej odsłonie MCU zobaczymy jak Kapitan Ameryka radzi sobie w XXI wieku, spotyka znajomą twarz i znajduje nowego przyjaciela.

Leave a Reply