Krótka notka o kolejnych polecankach na święta

I znów nadszedł ten świąteczny czas i wypada złożyć świąteczne życzenia. W tym roku daruję sobie jednak różową choinkę (tak wiem, to smutne jak umiera tradycja), a za to polecę Wam coś do oglądania.

Już zdarzało mi się polecać Wam różne filmy i świąteczne speciale na Boże Narodzenie, ale w tym roku mam kilka pozycji, które warto obejrzeć w te święta, a o których niekoniecznie słyszeliście. Pojawią się tu propozycje z różnych gatunków i nie każdemu się spodobają, ale może ktoś tutaj znajdzie cos dla siebie.

Człowiek, który wynalazł Boże Narodzenie

Niejako zrozumiałe jest, że w okresie świątecznym w telewizji puszczana będzie jakaś adaptacja Opowieści wigilijnej Karola Dickensa. Jakby nie było, jest to nie tylko świąteczny klasyk, ale i jedna z najbardziej znanych powieści wszechczasów, a jej formuła świetnie nadaje się do parodii, jak i do studium postaci.

Może jednak nie każdy wie o tym, że istnieje powieść biograficzna opisująca powstanie Opowieści wigilijnej i że otrzymała ona filmową adaptację z bardzo porywającą obsadą. W Człowieku, który wynalazł Boże Narodzenie (The Man Who Invented Christmas) poznajemy Karola Dickensa w momencie, kiedy zaliczył już trzy literackie niewypały, tak więc jego wydawcy nie byli przychylni powieści świątecznej (albowiem w XIX wieku jeszcze Boże Narodzenie nie było tak komercyjnie dochodowym świętem jak dzisiaj). Dickens postanawia więc wydać Opowieść wigilijną własnym sumptem, chociaż oznacza to podjęcie ogromnego ryzyka finansowego. Sprawy komplikuje też przybycie ojca Dickensa, który jest rozrzutny i nieodpowiedzialny.

Najlepsza część filmu związana jest z procesem twórczym – z jednej strony tu i tam widzimy różne elementy, które poddają Dickensowi pomysły do jego słynnej powieści (jak prawnik, który miał obleczony w łańcuchy sejf i stał się inspiracją dla Jacoba Marleya); a z drugiej strony w wielu momentach widzimy, jak bohaterowie książki ożywają i nawet zaczynają dyskutować z Dickensem. W zasadzie najlepsze sceny w całym filmie to te, w których grający Dickensa Dan Stevens rozmawia, a nawet kłóci się z występującym w roli Scrooge’a Christopherem Plummerem,. Zwłaszcza że Dickens ma do przerobienia liczne traumy z dzieciństwa, które rzutują na jego dorosłe życie i relacje z innymi.

Święta, święta i… znowu święta

Ta, z pozoru niewybredna, brazylijska komedia była dla mnie zaskoczeniem rok temu. Niby fabuła, jakich wiele: nielubiący świąt główny bohater Jorge zachowuje się dość chamsko w Wigilię i zostaje ukarany: od teraz za każdym razem, kiedy zapada w sen, budzi się na kolejną Wigilię. Z tym, że to, co Święta, święta i… znowu święta robi ciekawego, to to, że zamiast sztampowej pętli czasowej, każe swojemu bohaterowi budzić się rok później – teoretycznie życie toczy się dalej, w rodzinie Jorge zachodzą zmiany i on sam zmienia się… ale pamięta tylko kolejne Wigilie, co sprawia, że przez cały rok jest inną osobą niż 24 grudnia.

I film bardzo ciekawie korzysta z tego konceptu – Jorge „powszedni” dostaje nową pracę, ma romans, a nawet zamieszkuje u kochanki przez jeden rok, ale Jorge „świąteczny” nadal kocha żonę i powoli, powoli zdaje sobie sprawę z upływającego czasu. No, a w pewnym momencie dzieje się coś, co kompletnie zmienia ton filmu.

Oczywiście humor nie każdemu może przypasować, a i główny bohater miejscami jest antypatyczny, ale mówię – ten film mnie zaskoczył. Być może zaskoczy i Was.

The Ghost of Christmas (odcinek Ghosts)

Niedawno rozwodziłam się nad serialem Ghosts. Chociaż tegoroczny odcinek świąteczny jeszcze przede mną, ja zachęcam Was do obejrzenia tego zeszłorocznego – The Ghost of Christmas.

Jego fabuła wygląda tak: do Button House przyjeżdża rodzina Mike’a, a on sam chce zająć się wszelkimi przygotowaniami do Bożego Narodzenia. Niestety, rodzice i rodzeństwo ciągle go wyręczają. Tymczasem Thomas próbuje sprawić, aby Alison stanęła pod jemiołą; a siostra Mike’a zostawia w pokoju, w którym rezyduje duch Juliana Fawsetta, dziecko… co parlamentarzyście się niespecjalnie podoba, gdyż za życia robił wszystko, aby na święta nie być w domu przy płaczącej córeczce. Poza tym jest też kwestia tego, że Alison nie ma rodziny, a chciałaby, na przykład, z nią kolędować (rodzina Mike’a nie lubi kolędowania).

Oczywiście z jednej strony mamy Mike’a, który jest sfrustrowany sytuacją z rodziną, ale w końcu godzi się z rodzicami; a z drugiej strony Juliana, który nagle zdaje sobie sprawę z tego, jaką głupią rzecz zrobił. Tak się bowiem składa, że dzieci czasem widzą duchy, tak więc Julian ma możliwość wejść w interakcje z niemowlęciem i nawet zaczyna dzieciaka lubić. Być może jest to trochę sztampowe, ale ukazane w taki sposób, że widzowi robi się strasznie żal, bo Julian mógł być dobrym ojcem, ale – jak sam to później podsumowuje – „myślał, że jest cwany”.

A dla Grinchów…

Jeśli nie macie ochoty na typowo świąteczne filmy, polecam zapoznać się z odcinkami Film Denu poświęconymi Edwardowi Nożycorękiemu, Powrotowi Batmana, Misery i Laleczce Chucky. Dominic Noble zrobił swego czasu Lost in Adaptation o Szklanej pułapce, a Phelous ma na swoim kanale liczne recenzje świątecznych filmów wątpliwej jakości, z którymi rozprawia się ze swoim specyficznym humorem.

Mnie zaś pozostaje życzyć Wam wesołych i zdrowych świąt!

Leave a Reply