Meg ogląda Merlina – 2×8 „Grzechy ojca”

Pierwsze Meg ogląda Merlina w Nowym Roku! Ależ się naczekaliście, ludzie! (A Meg ogląda MCU o Ragnaroku wciąż czeka…)

W tym odcinku pojawia się po raz pierwszy Morgause – prawdziwy Big Bad drugiego sezonu. Długo musieliśmy na nią czekać, ale w przeciwieństwie do Nimue, Morgause będzie miała więcej czasu antenowego i jej wpływ będzie się rozprzestrzeniał poza sezon drugi.

Na razie jednak wchodzi do serii w wielkim stylu i wystawia na próbę Artura.

Opis Fabuły:

Na uroczystość pasowania nowych rycerzy Camelotu przybywa dziwny osobnik w zbroi, który rzuca rękawicę Arturowi. Książę przyjmuje wyzwanie, ale żąda, aby jego przeciwnik pokazał swoją twarz. Tajemniczy rycerz okazuje się być kobietą przedstawiającą się jako Morgause. Uther jest przeciwny pojedynkowi (nie tylko dlatego, że Morgause jest kobietą, ale też dlatego, że zabiła pięciu strażników), ale Artur jest gotowy się z nią zmierzyć, aby dać przykład nowym rycerzom, chociaż sam nie jest chętny do walki z kobietą. Następnego dnia Morgause wygrywa pojedynek, ale darowuje księciu życie pod warunkiem, że Artur przybędzie za trzy dni i przyjmie jej wyzwanie. Ponadto Morgause zdaje się wiedzieć coś na temat matki Artura.

Co Z Tego Pamiętam:

Głównie to, że Morgause kazała Arturowi przybyć do siebie i przywołała ducha jego matki, Igreny, która wyjawiła synowi jak doszło do jego narodzin i do jej śmierci. No i to, że Artur był tak wściekły na ojca za jego czyny, że chciał go zabić, ale Merlin go od tego odwiódł.

Pamiętam też bransoletę, którą Morgause dała Morganie, aby pomóc jej z koszmarami; oraz to, że jak zobaczyłam pieniek z toporem, pomyślałam sobie: „O nie, wyzwanie Morgause będzie adaptacją wyzwania Zielonego Rycerza. To znaczy, że mojego sir Gwaina nie będzie w Przygodach Merlina.” Na szczęście w trzecim sezonie zostałam miło zaskoczona.

Wnioski Ogólne:

Morgause w legendach arturiańskich jest (wraz z Morganą) jedną z przyrodnich sióstr Artura, a do tego żoną króla Lota i matką trzech Rycerzy Okrągłego Stołu: Agravaina, Gaherisa, Garetha i Gwaina. Przeważnie jest postacią pozytywną albo neutralną, ale ma kilku kochanków i są też wersje mitów, w których to ona właśnie jest matką Mordreda zrodzonego z jednej nocy z Arturem.

Tutaj Morgause przedstawiana nam jest na początku w podobny sposób jak Nimue – w ciemnym miejscu, ubrana w zwiewną suknię spogląda przez magiczny przedmiot na to, co się dzieje w Camelocie. Wymawia nawet jakieś zaklęcia i mówi o tym, że niebawem zacznie się walka o duszę Artura. Jednakże w swojej następnej scenie pokazana jest jako sprawna wojowniczka, która potrafi zabić kilku napierających na nią wrogów. To był ten pierwszy moment, w którym pokazano nam, że choć Morgause pełni podobna rolę, co Nimue, jest jednak inną postacią. Zwłaszcza, że ma też trochę inną motywację: tak, chce się zemścić na Utherze i zmanipulować Artura, ale chce też połączyć się z dawno utraconą siostrą, Morganą. Wiemy, oczywiście, że Morgause ma złe zamiary, ale widzimy też, że okazuje łaskę, jest miła, kiedy trzeba, odważna i wielokrotnie też chwali to, że Artur zachowuje się honorowo.

W zasadzie już scena ceremonii pasowania rycerzy pokazuje, że wątkiem przewodnim tego odcinka będzie honor Artura. Na samej ceremonii Uther mówi dosłownie nowym rycerzom, że jego syn, Artur, jest wzorem rycerza Camelotu, z którego oni mają brać przykład. Zaraz potem pojawia się Morgause i rzuca księciu wyzwanie, a on z jednej strony jest skonfliktowany w związku z tym, że musi walczyć z kobietą, a z drugiej nie chce się wycofać, bo wyjdzie na tchórza (dlatego posyła Merlina do Morgause z prośbą o to, aby to ona się wycofała). Później, podczas samego pojedynku, kiedy rani ją w rękę i sprawia, że dziewczyna upuszcza miecz, wycofuje się i pozwala jej podnieść broń. Wreszcie, kiedy zostaje pokonany i oszczędzony, jest gotów wypełnić polecenie Morgause, mimo tego, że nie wie, na czym będzie polegać jego wyzwanie. Nawet straże przed jego komnatą mu w tym nie przeszkadzają, bo Artur postrzega to jako sprawę honoru – złożył przysięgę, więc teraz musi ją wypełnić. (Fakt, że Morgause zdaje się wiedzieć coś o jego matce, jest dodatkową motywacją.) Wreszcie kiedy Artur ma położyć głowę pod topór, robi to bez wahania i wtedy też Morgause chwali jego honorowe zachowanie i nagradza go spotkaniem z duchem matki, której książę nigdy nie poznał.

Dowiedzieliśmy się w poprzednim sezonie, że Uther bardzo chciał dziedzica i zwrócił się z tym do Nimue; a kiedy jego żona zmarła, aby zachowana została równowaga, król zaczął zabijać ludzi parających się magią, doprowadzając do Wielkiej Czystki. W tym odcinku, dzięki Morgause, Artur i Merlin również się o tym dowiadują. Duch Igreny na początku nie chce o tym mówić – wspomina o tym tylko dlatego, że jej syn obwiniał się o śmierć matki, która zmarła przy porodzie, a ona stwierdza: „Jeśli już ktoś ponosi za to winę, to twój ojciec.” Kiedy Artur chce wiedzieć więcej, Igrena przez chwilę mówi tylko, że to przeszłość i nie warto o niej myśleć, ale jej syn mówi: „Mamo, nie zostawiaj mnie z większą ilością pytań.” Tak więc Igrena wyjaśnia mu, co się stało i nawet sugeruje, że Uther wiedział o tym, co się stanie, ale i tak poświęcił swoją żonę (co nie do końca jest prawdą).

Biorąc pod uwagę to, że Morgause najwyraźniej chciała doprowadzić do tego, że Artur popełni ojcobójstwo, można by się zastanawiać, czy duch Igreny jest prawdziwy (i przekonany o tym, że Uther świadomie poświęcił żonę za syna, a potem rozpętał piekło), czy może to iluzja stworzona przez czarownicę, aby zmanipulować księcia. Samo spotkanie matki z synem ma taki słodko-gorzki smak, bo Igrena wciąż zapewnia Artura, że go kocha, że jest z niego dumna i że chętnie oddałaby za niego życie… ale wiedza o tym, co zrobił jego ojciec sprawia, że Artur myśli tylko o tym, co się stało. Tak więc to wspaniałe spotkanie Artura z ukochaną matką zostaje zatrute przez prawdę o Utherze.

Merlin też po odkryciu prawdy idzie do Gajusza, który przyznaje, że Uther użył magii, aby mieć dziedzica… ale został okłamany i nigdy nie wyjawił tego sekretu, bo obaj bali się, co wtedy zrobi Artur.

A Artur jest tak wściekły, tak oburzony zachowaniem ojca, że postanawia go zabić. I tutaj wraca wątek rycerskiego honoru Artura, bo kiedy książę konfrontuje ojca w związku z jego grzechami, rzuca mu rękawicę. Uther próbuje przemówić mu do rozsądku, między innymi twierdząc, że „jego syn nie podniósłby broni na bezbronnego”. Artur jest zbyt pochłonięty wściekłością, aby o tym myśleć. Scena konfrontacji jest niezwykle mocna, bo Artur wyrzuca Utherowi jego hipokryzję, arogancję, okrucieństwo i to, że w zasadzie zrzuca winę za własne błędy na innych. Artur wypomina ojcu jego grzechy i naprawdę jest gotów go zabić.

Ale pojawia się Merlin i próbuje go od tego odwieźć. Kiedy zwykłe argumenty o tym, co się stanie z Camelotem, jak książę zabije króla, nie pomagają, sługa mówi swojemu panu, że Morgause jest czarownicą i stworzyła iluzję, aby nim manipulować; że wszyscy użytkownicy magii to kłamcy i Igrena też kłamała. Dlatego właśnie Grzechy ojca to jeden z tych odcinków Przygód Merlina, które są tragiczne. Merlin – sam mając magię i marząc o czasach, kiedy ludzie z magią nie będą prześladowani – musi przekonać Artura o tym, że magia jest zła, aby książę nie zrobił czegoś strasznego. Jego działania mają takie skutki, że Artur utwierdza się w tym przekonaniu, a Uther dziękuje Merlinowi za to, że jest „wiernym sojusznikiem w walce z magią”. I kiedy młodzieniec to słyszy, widać na jego twarzy gorycz i smutek. I to nie będzie ostatnie kłamstwo tego typu, które Merlin będzie musiał powiedzieć.

To jest jednak piękna tragedia, bo Merlin zrobił to wszystko nie po to, aby ratować Uthera i nawet nie dla dobra Camelotu, tylko dlatego, że popełnienie ojcobójstwa mogłoby zniszczyć Artura. Obojętnie jak patrzymy na Uthera, gdyby to właśnie Artur go zabił, mógłby sobie tego nigdy nie wybaczyć. Pewnie by próbował siebie usprawiedliwiać, ale sama waga tego czynu – zabicia własnego ojca – ciążyłaby mu przez całe życie.

W następnym odcinku poznamy merlinową wersję Pani Jeziora.

Leave a Reply