Meg ogląda Merlina –  3×4 „Gwaine”

Wiem, wiem. W tym momencie Przygody Merlina pojawiają się raz na ruski rok. Ale z jakiegoś powodu – nawet jeśli jest to rzeczywiście jeden z moich najukochańszych odcinków, wprowadzający mojego ulubionego Rycerza Okrągłego Stołu  – miałam opory przed omówieniem Gwaine’a.

Teraz jednak doszłam do wniosku, że czas się za niego zabrać. Zwłaszcza że mam o nim dużo do opowiedzenia, również w kontekście innego Przyszłego Rycerza Okrągłego Stołu.

Opis Fabuły:

Po udanym polowaniu z Merlinem, książę Artur dochodzi do wniosku, że ma ochotę na miód. Obaj mężczyźni zachodzą więc do tawerny, podając się za chłopów, nagle jednak do przybytku wchodzi bandyta Dagr i wymusza na karczmarce haracz. Artur staje w jej obronie, ale szybko okazuje się, że Dagr ma do pomocy cały gang. Dochodzi do walki w tawernie, w której wspiera księcia i jego sługę młodzieniec imieniem Gwaine. Gang udaje się pokonać, ale Gwaine zostaje ranny w nogę i przyniesiony do Camelotu. Jednakże Dagr i jeden z członków jego gangu, Ebor, chcą się zemścić na księciu, dlatego używają magii, aby zmienić się w rycerzy i wystartować w zawodach melee. Tymczasem Gwaine dochodzi do zdrowia i szybko zaprzyjaźnia się z Merlinem, z jakiegoś powodu jednak ma niskie mniemanie o szlachetnie urodzonych.

Co Z Tego Pamiętam:

To jeden z tych odcinków trzeciego sezonu, który wielokrotnie sobie powtarzałam. Zwłaszcza że Grzechy ojca, gdzie wyzwanie Morgause, które było luźnym nawiązaniem do legendy o Zielonym Rycerzu (tak silnie związanej z sir Gwaine’m), sprawiły, iż nie spodziewałam się zobaczyć mojego ulubionego rycerza w Przygodach Merlina. Dlatego odcinek o nim w trzecim sezonie był dla mnie miłym zaskoczeniem.

Pamiętałam z niego głównie relacje między Gwaine’m i Merlinem, zwłaszcza że kontrastowały one w pewien sposób z relacja Merlina z Lancelotem (zaraz wyjaśnię w jaki sposób) i bardzo fajnie się je oglądało. No i tak jak w przypadku Lancelota, chciałam, aby Gwaine wrócił.

Po latach jednak dowiedziałam się, że melee (które do tej pory kojarzyłam jako angielskie określenie walki w zwarciu) rzeczywiście oznaczało w średniowieczu rodzaj potyczek między rycerzami… aczkolwiek tutaj to po prostu kolejny turniej, podczas gdy tak naprawdę były to potyczki na określonym, dość sporym obszarze, trwające kilka dni i mające dość luźne zasady.

Wnioski Ogólne:

W legendach arturiańskich Gwaine (albo Gawain) jest siostrzeńcem Artura – synem króla Lota i królowej… Morgause. Do tego ma trzech braci: Gaherisa, Garetha i Agravaine’a, i jest przyjacielem młodych rycerzy, ulubieńcem dam i uzdrowicielem. Najsłynniejsza historia o nim opowiada o Zielonym Rycerzu, ale Gwaine jest też bohaterem legendy o Lady Ragnell, jako rycerz, który musiał poślubić potworzycę, aby jego król mógł otrzymać odpowiedź na zagadkę Gromera Somera Joura. Gwaine brał też udział w poszukiwaniu Graala i pod koniec legend arturiańskich chował do Lancelota urazę za to, co spowodował jego romans z Ginewrą (nie tylko podział królestwa, lecz także śmierć braci Gwaine’a).

Tutaj te wszystkie zależności rodzinne nie istnieją – Gwaine nie jest ani spokrewniony z Arturem i Morgause, ani nie ma braci (chociaż jeszcze zobaczymy w Przygodach Merlina Agravaine’a, ale to dopiero w następnym sezonie). Gwaine jest po prostu synem rycerza, udającym wieśniaka, podróżującym z miejsca na miejsce i lubiącym bitki i popijawy. Sposób w jaki rozmawia z Ginewrą nasuwa jednak skojarzenia z legendarnym Gawaine’m, który był uprzejmy wobec dam.

W pewnym sensie odcinek wprowadzający Gwaine’a przypomina ten wprowadzający Lancelota. Przyszły Rycerz Okrągłego Stołu ratuje Merlina (a w tym przypadku też Artura), zostaje ciężko ranny i trafia do Gajusza na kurację. W Camelocie ukrywa swoje pochodzenie, brata się z Merlinem, dzieląc się z nim swoją smutną historią; zarywa do Gwen i na skutek pewnych nieporozumień, zostaje wygnany przez Uthera, ale w wielkim finale odcinka odznacza się heroizmem i jest zmuszony odejść (chociaż daje się nam do zrozumienia, że kiedyś, kiedy Artur zostanie królem, Lancelot/Gwaine wróci). Obaj też w zasadzie są wtajemniczeni w to, co Złol Tygodnia zamierza zrobić i pomagają w jego pokonaniu; i obaj mają pewne poczucie sprawiedliwości, którym się kierują.

Z tym, że jest kilka zasadniczych różnic między Gwaine’m a Lancelotem. Lancelot pochodzi z chłopstwa i chce zostać rycerzem, aby chronić słabszych, bo kiedy był mały, widział jak bandyci wyrżnęli całą jego wioskę. Udaje szlachcica właściwie tylko dlatego, że Merlin chce mu pomóc w osiągnięciu jego marzenia. Gwaine tymczasem jest synem rycerza, który poległ, pozostawiając rodzinę bez grosza, a ponieważ król odprawił jego żonę z kwitkiem, kiedy zwróciła się do niego o pomoc, Gwaine nienawidzi szlachciców i monarchii. Ukrywanie swojego pochodzenia jest decyzją samego młodzieńca, który uważa, że to czyny, a nie tytuły decydują o wartości człowieka. Lancelot jest spokojnym człowiekiem, pełnym wzniosłych ideałów, Gwaine zaś lubi sobie popić i często pakuje się w kłopoty.

Tak jak w przypadku Lancelota, Gwaine szybko zaprzyjaźnia się z Merlinem. Po części jest to spowodowane tym, że obaj stracili ojca i to sprawia, że świetnie się rozumieją; a po części tym, że kurujący się u Gajusza Gwaine ma okazję spędzić z Merlinem trochę czasu. Merlin jest też tym, który wyprowadza pijanego Gwaine’a z gospody i bierze na siebie odpowiedzialność za jego spory rachunek przed Arturem. Pewne zdanie wypowiadane przez Gwaine’a, kiedy ten, z rozkazu Uthera, ma odejść, świadczy o tym, że jego hulaszczy i wędrowny tryb życia nie sprzyja nawiązywaniu przyjaźni („Po jakimś czasie wszyscy mają mnie dość.”), ale Merlin – pomimo tego, że Gwaine spowodował kilka problemów – lubi go („Przynajmniej było zabawnie.”). W rezultacie Gwaine może mieć na początku niskie mniemanie o Arturze, jako księciu, ale do Merlina szybko się przywiązuje i nawet jest gotowy zaatakować „rycerzy”, aby uratować sługę. To zaś sprowadza na niego kłopoty.

Merlin wielokrotnie, kiedy Gwaine jest karany za swoje zachowanie, mówi nowemu znajomemu, że wystarczy, aby wyjawił królowi swoje pochodzenie i zostanie zwolniony z kary, jednak Gwaine uparcie trwa przy tym, aby ukrywać to, że jest szlachcicem. Gwaine nie chce polegać na swojej uprzywilejowanej pozycji, aby wywinąć się z kłopotów; on chce być traktowany jak każdy inny człowiek. Dla niego przywileje szlachetnie urodzonych są czymś niezasłużonym; czymś, co wynika tylko z ich urodzenia i sprzyja nadużyciom. Wielokrotnie też, w przeciągu trwania odcinka, Gwaine powtarza, że żaden szlachcic nie jest godzien tego, aby za niego umierać (na co Merlin odpowiada, oczywiście, że Artur jest inny).

Poniekąd motywem przewodnim tego odcinka jest to, że pochodzenie nie świadczy o charakterze człowieka. TVTropes uważa, że Gwaine robi złą robotę w przedstawieniu tej lekcji (w końcu pochodzący z gminu Dagr i Ebor przedstawieni są jako jednoznacznie źli, a pokonuje ich szlachetnie urodzony Gwiane), ale ja to widzę tak: Dagr i Ebor od samego początku byli przedstawieni jako zwyrodnialcy i bandyci, w przeciwieństwie do reszty klienteli gospody (która chce tylko cieszyć się napitkiem); a kiedy zaczęli udawać rycerzy, to tylko wzmogło ich skłonności do znęcania się nad innymi (co widać, na przykład, w scenie, w której komenderują Merlinem i czerpią z tego dziką satysfakcję). Z drugiej strony mamy głównego bohatera – Merlina – który pochodzi z małej wioski i jest sługą księcia. Merlin jest (przynajmniej na razie) postacią heroiczną, która popiera Artura nie dlatego, że jest on przyszłym królem, ale dlatego, że ma zadatki na dobrego władcę. Zresztą on też na początku uważał Artura za bubka, ale z czasem się do niego przekonał. Merlin jest odważny, sprytny i lojalny wobec przyjaciół, i to kolejne powody, dla których Gwaine ma o nim tak wysokie mniemanie. Artur z kolei musi zasłużyć na szacunek w oczach Gwaine’a.

W przeciągu trwania odcinka stosunek Gwaine’a do księcia Camelotu powoli ulega zmianie. Gwaine postanawia wesprzeć Artura i Merlina w walce, bo Dagr i jego banda mają przewagę liczebną (być może też fakt, że Artur przeciwstawił się Dagrowi, kiedy ten wymuszał na karczmarce haracz, też miał w tym pewien udział). Kiedy jednak budzi się w Camelocie i dowiaduje się, że Artur to książę, Gwaine od razu stwierdza, że gdyby o tym wiedział, to nigdy by mu nie pomógł. Podczas trwania odcinka Merlin próbuje przekonywać przyszłego Rycerza Okrągłego Stołu, że Artur nie jest taki zły – że kieruje nim honor i że jest inny od większości możnych tego świata. Gwaine na początku nie wierzy czarownikowi, ale kiedy Artur stawia się za nim po ataku na podających się za rycerzy Dagra i Ebora, ponieważ Gwaine uratował mu życie i „to na pewno jakieś nieporozumienie, ojcze”, Gwaine się do niego przekonuje. W tym momencie Artur nie wie, że obdartus z gospody jest szlachcicem; wie tylko tyle, że Gwaine mu pomógł i dlatego Artur czuje się zobowiązany zapewnić mu opiekę medyczną i bronić go przed Utherem. To jest zresztą moment, w którym Gwaine zaczyna wierzyć w zapewnienia Merlina, że Artur jest rzeczywiście inny od wszystkich szlachetnie urodzonych i że „warto za niego umierać”. Dochodzi do takiej sytuacji, że podczas melee Gwaine udaje innego rycerza, aby uratować Artura, tym samym narażając się na karę śmierci (bo zignorował zakaz Uthera). Udaje się udobruchać króla, ale oznacza to, że Gwaine znowu będzie musiał udać się na wygnanie. Podczas ostatniej rozmowy między Merlinem a tytułowym bohaterem, przyszły Rycerz Okrągłego Stołu przyznaje, że Artur okazał się szlachetny i że choć Gwaine nie mógłby służyć pod Utherem, to chętnie jeszcze kiedyś będzie walczył u boku Artura.

I cóż, Gwaine w tym odcinku zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Tak dobre, że stał się jedną z moich ulubionych postaci pobocznych i odtąd wiele z moich marzeń o przyszłych losach Camelotu uwzględniało go jako część grupy, na którą do tej pory składali się Artur, Merlin i Lancelot. Co więcej, po tym odcinku chciałam, aby nie tylko Gwaine powrócił, ale też był jedną z osób, które wiedzą o magii Merlina (zwłaszcza że w scenie bójki w tawernie czarownik używał jej na potęgę i nie wiem, jak nikt się nie kapnął, że z tymi latającymi talerzami coś jest nie tak). W ogóle miałam taką jajcarską wizję, że wszyscy rycerze już dawno wiedzą o tym, że Merlin ma magię i tylko Artur dowiaduje się ostatni.

Co ciekawe, Gwaine pojawi się w trzecim sezonie jeszcze ze dwa razy, grając istotną rolę; ale potem, niestety, zostanie zrzucony na dalszy plan, tak jak większość Rycerzy Okrągłego Stołu.

A tymczasem w następnym odcinku Merlin zobaczy przyszłość i stanie przed dylematem moralnym – ocalić Morganę, czy nie?

Leave a Reply