Meg ogląda Merlina – 3×3 „Złoto goblina”

Hejka, pomyślałam, że warto byłoby powrócić do tej retrospektywy, bo dawno nic w tym względzie nie pisałam.

A tak się składa, że mamy tutaj kolejny – po Leku na wszystkie choroby i Łowcy czarownic – Gajuszo-centryczny odcinek. Z tym, że jest to odcinek bardziej jajcarski; właściwie powiedziałabym, że mógłby rywalizować z Piękną i bestią.

Zaraz wyjaśnię o co chodzi.

Opis Fabuły:

W królewskiej bibliotece Merlin przez przypadek odkrywa tajną komnatę pełną dziwnych artefaktów. Jednym z nich jest tajemnicza skrzynia, z której wydobywają się czyjeś pomruki. Zaintrygowany chłopak używa magii, aby otworzyć skrzynię i przez przypadek uwalnia z niej goblina, który po latach potrzasku postanawia porozrabiać i zdobyć złoto. W poszukiwaniu tegoż złota goblin robi bałagan w komnacie Artura i Morgany, a w ramach psikusów sprawia, że Uther traci włosy. Podczas próby schwytania goblina przez Merlina i Gajusza, stwór opętuje medyka. Teraz Merlin musi pomóc wykurzyć jakoś nieproszonego gościa ze swojego mentora i ponownie uwięzić goblina w skrzyni.

Co Z Tego Pamiętam:

Głównie grającego goblina-w-ciele-Gajusza Richarda Wilsona liżącego złoto. I że potem Merlin zatruł monety właśnie po to, aby wykurzyć goblina z nadwornego medyka.

No i jeszcze Artura z oślimi uszami i mówiącego „ihaa”, za każdym razem, jak chce się porozumieć.

Wnioski Ogólne:

Gajusz zwykle wydaje się… może nie tyle poważny (bo zdarzają się momenty, kiedy się śmieje albo żartuje, nieraz z Merlina), co dystyngowany. On ma być tym starym, mądrym za sprawą zgromadzonej przez lata wiedzy i doświadczenia medykiem, który doradza Merlinowi właściwy sposób działania. Prawda, można poddawać w wątpliwość zasadność pewnych jego decyzji, ale generalnie jest to postać, która chce dla Camelotu i dla Merlina jak najlepiej. Co więcej – nigdy nie widzimy też, aby brał pieniądze za swoje lekarstwa, czyli działa raczej pro bono.

Kiedy nadworny medyk zostaje opętany, zaczyna być bardziej opryskliwy i wredny; jest też łasy na złoto, tak więc wyciąga od swoich pacjentów monety w zamian za osobliwe mikstury. Ponadto noce spędza na popijawach i hazardzie, i płata dworzanom niewybredne żarty. A że jest nadwornym medykiem, cieszącym się poważaniem i zaufaniem, wiele z tych rzeczy uchodzi mu na sucho. Ogląda się to z przymrużeniem oka, bo goblin nie stanowi jakiegoś wielkiego zagrożenia dla Camelotu – co najwyżej sprowadza kłopoty na Merlina i wprowadza zamęt. Niemniej jednak jest coś niepokojącego w istocie, która przejęła nad Gajuszem kontrolę i wykorzystuje jego status do zarabiania pieniędzy i mszczenia się. Na szczęście samemu medykowi krzywdy nie robi, bo zachowanie nosiciela przy życiu leży w interesie goblina, tak więc nie ma, na przykład, czegoś podobnego, co robił Bill Cipher w Wodogrzmotach Małych, kiedy opętywał Autora i Dippera i dla żartów znęcał się nad ich ciałami (np. zrzucając Dippera ze schodów).

Powiedziałam, że ten odcinek mógłby rywalizować z Piękną i bestią. W sumie te dwie historie są do siebie nieco podobne, w tym sensie, że mamy chciwe, wredne i, do pewnego stopnia również, obleśne stworzenie, które przyjmuje postać człowieka i wprowadza zamęt w Camelocie. Poważne wątki, owszem, pojawiają się (jak scena, w której goblin mówi do Morgany, że widzi w jej oczach zło i że chce ona zniszczyć Camelot), ale zrzucane są na dalszy plan, aby zrobić miejsce dla mało wybrednych żartów o bąkach, łysinie i głaskaniu za oślim uchem.

W sumie cieszy mnie, że Richard Wilson mógł zagrać taką bardziej komediową postać. Świetnie wyszło mu bycie takim złośliwym staruszkiem, liżącym po kryjomu złoto i pijącym na umór (w tym względzie przypominał mi nawet trochę Sarę Parish, której Lady Catrina była i dystyngowana, i obleśna). Jeśli jest coś wartego uwagi w tym odcinku, to właśnie ten kontrast między poważnym i miłym Gajuszem, którego znamy na codzień, a goblinem-w-ciele-Gajusza.

Poza tym zarówno trollicę z Pięknej i bestii, jak i goblina w dzisiejszym odcinku Merlinowi udało się pokonać w podobny sposób – przy użyciu trucizny. O ile jednak tam chodziło o wywołanie u Uthera łez prawdziwego żalu, aby odczynić miłosny czar, o tyle tutaj chodziło o to, aby wykurzyć goblina z Gajusza poprzez prawie doprowadzenie medyka do śmierci. Już wcześniej goblin traktował swojego nosiciela trochę też jako żywą tarczę – wiedział, że Merlin wahałby się zrobić mu krzywdę właśnie dlatego, że bezpośrednio skrzywdziłby Gajusza, na którym mu zależy. Jest jeszcze o tyle dobrze, że w tym przypadku (tak jak w Pięknej i bestii) plan zakładał podanie ofierze antidotum, ale w sumie ciekawe jest to, że serial się nie zatrzymuje nad tym, że Merlin prawie zabił Gajusza. W przeszłości czarownik robił wiele moralnie niejednoznacznych rzeczy (a jedna z nich związana była również z otruciem bliskiej osoby) i w przyszłości zrobi ich jeszcze więcej. Jednakże ton odcinka nie pozwala za bardzo się nad tym pochylić; to ma być po prostu Breather Episode, zanim przejdziemy do cięższych tematów.

W następnym odcinku będzie kolejny turniej rycerski, ale przede wszystkim pojawi się mój ulubieniec – Gwaine.

Leave a Reply