
I kontynuujemy sagę o złej Ginewrze! Pusta królowa jednak może niekoniecznie odnosić się do królowej Camelotu, lecz do innej postaci (no, ciekawe kogo… ten obrazek na górze na pewno nic nikomu nie mówi). Zwłaszcza że spotykamy jednego z najbardziej odrażających antagonistów w historii serii.
Pojawia się też młody człowiek, któremu Merlin chce pomóc, a który może nie mieć dobrych zamiarów.
Opis Fabuły:
Nocą do Camelotu przedostaje się młodzieniec imieniem Daegal. Szybko odnajduje on Merlina, pokazuje swój tatuaż druidów i prosi o pomoc z chorą siostrzyczką. Z lekkim wahaniem, królewski sługa zgadza się pójść z Daegalem do doliny Upadłych Królów, gdzie znajduje się chore dziecko. O świcie Merlin i Daegal wyruszają w drogę, tymczasem Artur ma przywitać na dworze Sarruma – człowieka, który podobno pojmał kiedyś Morganę. Król chce dowiedzieć się, jak Sarrumowi się to udało. Morgana i Ginewra planują jednak wykorzystać Sarruma, aby pozbyć się Artura.
Co Z Tego Pamiętam:
Z tego odcinka najlepiej zapamiętałam scenę, w której Sarrum opowiada o tym, jak trzymał Morganę w dole wraz z Aithusą. Scena, w której pokazana jest retrospekcja z tamtego okresu w jej życiu, jest jedną z tych, które najbardziej kojarzę z piątym sezonem Przygód Merlina.
Natomiast wątek Merlina i Daegala był dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo piąty sezon w moim odczuciu był tym, w którym tytułowy bohater wszedł już mocno w odcienie szarości, a tutaj jest tym samym dzieciakiem o dobrym sercu, co na początku serii.
Wnioski Ogólne:
Już w Zgubie Artura Merlin jest wstrząśnięty na widok wychudzonego i zdeformowanego Aithusy. Z kolei w Mrocznej Wieży Morgana opowiada Ginewrze, że nie mogła liczyć na takie luksusy jak suta kolacja i przebywała w ciemnym, ciasnym miejscu. Jako, że pod koniec Miecza w kamieniu Morgana i Aithusa spotkali się i razem odlecieli, łatwo było wywnioskować, że spotkało ich coś naprawdę paskudnego. Teraz Pusta królowa wreszcie odpowiada na pytanie, co działo się z Morganą w przerwie między czwartym a piątym sezonem (a przynajmniej przez dwa z pięciu lat tej przerwy).
Właściwie od trzeciego sezonu Morgana nie jest dobrym człowiekiem i dopuściła się wielu strasznych rzeczy, jednak w tym odcinku ma się wrażenie, że Sarrum jest od niej o wiele gorszy. Już podczas rozmowy między Arturem i Gajuszem dowiadujemy się, że jest to człowiek o iście sadystycznych skłonnościach, który torturuje wrogów, nie waha się dla przykładu wbić na pal kobiety i dzieci, a do tego bywa zdradziecki wobec sojuszników. Kiedy Artur pyta go, jak udało mu się pojmać i utrzymać w ryzach jego siostrę (bądź co bądź, wielką kapłankę Dawnej Wiary), Sarrum odpowiada, że odkrył, iż Morganie zależy na małym smoku, z którym była, i aby nie narażać go na cierpienie, nie używała magii. Trzymał ich oboje w ciemnym dole, a z czasem smok zaczął rosnąć, jego ciało ulegało deformacji, a w nocy słychać było jego płacz. Ta opowieść wstrząsa nie tylko będącą pod wpływem Morgany Ginewrą, lecz także samym Arturem.
Co ciekawe Pusta królowa nie wgłębia się jakoś bardziej w traumę Morgany. Właściwie to od pewnego momentu odcinek skupia się na wątku zamachu na Artura i Merlina podróżującego z Daegalem i nie ma, na przykład, sceny, w której Morgana zastanawiałaby się nad tym, co ją spotkało.
Poniekąd Morgana liczy na to, że Sarrum zgodzi się dokonać zamachu na Artura w zamian za część ziem Camelotu, ponieważ pragnie władzy. A kiedy już jej brat zginie, oskarży się Sarruma o morderstwo i skaże na śmierć. On sam zapewne planuje zdradzić potem Ginewrę, bo uważa ją za naiwną służkę bawiącą się w monarchinię. (Nawiasem mówiąc, technicznie rzecz biorąc Sarrum to nie jego imię, a tytuł; prawdopodobnie zaczerpnięty z akadyjskiego.)
Pamiętając jednak, że już kilka razy zamach na Artura się nie udał, bo ciągle krzyżował jej szyki Merlin, Morgana postanowiła najpierw pozbyć się królewskiego sługi. I dlatego Merlin zostaje wywabiony z Camelotu przez Daegala.
Ja bym powiedziała, że Merlin jest w tym odcinku przeciwstawiony Sarrumowi. W tym sensie, że jak Sarrum od samego początku przedstawiany jest jako sadysta i potwór, tak Merlin od chwili, kiedy zaczyna rozmawiać Daegalem i dowiaduje się, że ma on chorą siostrzyczkę, współczuje mu. I tak po prawdzie, to trochę można się domyślić, w którą stronę zmierza ten wątek – Daegal został opłacony przez Ginewrę i Morganę, aby wciągnął Merlina w pułapkę, ale królewski sługa przez całą drogę okazuje mu dobro (dzieli się jedzeniem, opatruje rany, pociesza go i próbuje nawiązać rozmowę) i w rezultacie Daegal zaczyna mieć pewne wątpliwości. Nadal wpuszcza Merlina w pułapkę i odbiera za to kasę, ale kiedy Morgana znika, młodzieniec czuwa nad otrutym Merlinem i znajduje odpowiednie zioła. No, a potem wraca razem z nim do Camelotu, aby ocalić Artura.
W Daegalu można zauważyć pewne podobieństwa do Gilly’ego z Cienia czarodzieja – obaj to młodzi ludzie, którzy chcą zrobić coś strasznego, ale targają nimi wewnętrzne rozterki. W obu przypadkach też Merlin jest tym, którego dobro i rada naprowadzają ich na właściwą drogę. Sam Daegal nie jest magiem, nie jest nawet druidem, ale skoro Morgana go wynajęła, można się spodziewać, że będzie miał jakieś powiązania z magią. I cóż, dowiadujemy się w przeciągu tych czterdziestu minut odcinka, że jego matka została zabita przez Uthera, ponieważ praktykowała magię. On sam ma wrażenie, że nic nie znaczy i niczego nie osiągnie.
Merlinowi i Daegalowi udaje się wrócić do Camelotu akurat kiedy Artur ma zostać zamordowany przez jednego z ludzi Sarruma podczas podpisywania traktatu. Przeszkadzają zamachowcowi i nawet strzała przeznaczona dla króla trafia w Sarruma… ale niestety, w Daegala trafia jeden z noży przeciwnika i chłopak umiera jako człowiek, który uratował Artura. Pusta królowa kończy się tym, że Gajusz i Merlin odprawiają mu mały pogrzeb.
W następny odcinku saga złej Ginewry dobiegnie końca, a my zobaczymy całkiem nowe oblicze artysty znanego jako Dragoon.
Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
