Meg ogląda... · Merlin

Meg ogląda Merlina – 4×12 i 4×13 „Miecz w kamieniu”

miecz w kamieniu

I oto doszliśmy do wielkiego finału czwartego sezonu. Wreszcie rozwiązane zostaną wątki wygnanej Ginewry i Agravaine’a, ale przede wszystkim zobaczymy jak Przygody Merlina przedstawiają tytułowy Miecz w Kamieniu – jedną z najbardziej znanych legend arturiańskich zaraz po poszukiwaniach świętego Graala.

Przy okazji pojawią się tutaj znani nam z lektur szkolnych Tristan i Izolda (choć w nietypowej roli). Potem wyjaśnię Wam dlaczego.

Opis Fabuły:

Z pomocą Agravaine’a oraz armii Heliosa Morganie udaje się szybko zdobyć Camelot. Podczas walki Artur zostaje ranny, dlatego Merlin i Rycerze Okrągłego Stołu postanawiają wyprowadzić króla poza zamek i ukryć go. Merlin używa więc magii, aby oszołomić Artura i uczynić go bardziej podatnym na sugestie, a następnie wyprowadza go z Camelotu. Odtąd król i sługa idą do wioski Merlina, aby się tam ukryć, próbując przy okazji umknąć przed Morganą i wymyślić sposób na odzyskanie królestwa.

Co Z Tego Pamiętam:

Najbardziej zapadły mi w pamięci dwa szczegóły.

Po pierwsze oszołomiony Artur przez pierwszą część tego finału zachowuje się trochę jak głupek (a przede wszystkim zgadza się na niemal wszystko, co każe mu Merlin), a do tego nosi przyciasny strój. Dlatego, kiedy wreszcie nasi dwaj bohaterowie natrafiają na przemytników Tristana I Izoldę, Merlin mówi im, że Artur jest prostaczkiem (poznałam wtedy nowe angielskiej słowo – simpleton). Przez dłuższy czas trzymają się blisko Tristana i Izoldy i para bierze nawet potem udział w walce o Camelot.

Po drugie, jest ten słynny Miecz w Kamieniu, do którego Merlin dorobił mitologię, aby podnieść Artura na duchu. To jeden z momentów, na który czekałam podczas retrospektywy czwartego sezonu.

Natomiast nie spodziewałam się zobaczyć jeszcze matki Merlina, Hunith. Wydawało mi się, że po finale pierwszego sezonu już się nie pojawia, a tutaj takie zaskoczenie. Ale jej obecność ma sens, biorąc pod uwagę to, że nie tylko Merlin i Artur idą schronić się w Ealdorze, lecz także że jest tam Ginewra.

Wnioski Ogólne:

Zwykle, kiedy w odcinku Przygód Merlina pojawiają się jakieś elementy znane z legend arturiańskich, zaczynam od przedstawienia ich na samym początku (choć też nie zawsze tak było). Tym razem jednak chciałabym wspomnieć o Cyklu Wulgaty i Cyklu Post-Wulgaty. Oba opowiadają o legendach arturiańskich i w obu pojawiają się, zarówno Tristan i Izolda, jak i Miecz w Kamieniu… aczkolwiek te dwie historie różnią się znacznie. Cykl Wulgaty pochodzi z trzynastego wieku, opowiada głównie o poszukiwaniach Graala i romansie Lancelota i Ginewry i do dzisiaj nie wiadomo, kto jest jego autorem (według jednych to Walter Map, według innych grupka zakonników). Cykl Post-Wulgaty również powstał w trzynastym wieku i opowiadał o poszukiwaniach Graala, ale pewne rzeczy dodał, a inne usunął lub zmienił.

Jedną z rzeczy, które zostały zmienione, było uczynienie Tristana jednym z bardziej prominentnych Rycerzy Okrągłego Stołu. Już w najwcześniejszych historiach o Tristanie król Artur jest wspominany, tak samo legendy arturiańskie wliczają Tristana jako jednego z Rycerzy Okrągłego Stołu. W Cyklu Post-Wulgaty jest on ponadto przedstawiany jako były wróg Lancelota i jeden z rycerzy szukających Graala. Ma też poświęcony sobie utwór prozaiczny Tristan, gdzie gra na harfie dla Izoldy i z tego powodu zostaje raniony przez króla Marka zatrutą lancą. W późniejszych wersjach tej historii Tristan zostaje w podobny sposób zraniony, ale próbując uchronić damę w opresji przed sześcioma rycerzami, i wysyła zaufanego przyjaciela, Kahedina, aby sprowadził Izoldę Jasnowłosą, która jest w stanie uleczyć jego rany. Kahedin ma wrócić z białymi żaglami, jeśli przypływa z Izoldą, a z czarnymi, jeśli dama odmówiła mu pomocy. Zazdrosna żona Tristana, Izolda o Jasnych Dłoniach (chyba chłopak miał typ), kłamie na temat koloru żagli i rycerz umiera, myśląc, że Jasnowłosa go zdradziła.

Generalnie Tristan i Izolda to jedna z tych najbardziej znanych historii miłosnych o tragicznych kochankach (pod wieloma względami była to też inspiracja dla innych opowieści tego typu). Zawsze giną albo oboje, albo jedno z nich najpierw, a drugie zaraz potem.

W Przygodach Merlina od w zasadzie swojej drugiej sceny razem Tristan jest bardzo troskliwy wobec Izoldy. Wielokrotnie w przeciągu tych dwóch odcinków, wyrażają wobec siebie miłość, planują wspólną przyszłość i walczą ramię w ramię. Szybko odkrywamy, że Tristan nie przepada za królami, bo musiał zająć się przemytnictwem z powodu ogromnych podatków, ale ponieważ Artur uratował Izoldzie życie, kiedy obóz przemytników został zaatakowany przez Agravaine’a i jego ludzi, Tristan postanawia pomóc zbiegłemu królowi, a nawet potem przyłącza się do walki o Camelot.

Tak po prawdzie Tristan i Izolda spełniają w tym finale sezonu podwójną rolę… ale opowiem o tym później.

A na razie pogadajmy o Mieczu w Kamieniu. Bo tak się złożyło, że kilka lat temu odkryłam, że to nie to samo co Excalibur. Pamiętacie, że są dwie wersje tego, jak Artur zdobył swój miecz? Pierwsza związana z Panią Jeziora, której ręka wyłania się z wody, trzymając miecz; i druga, w której miecz znajduje się w kamieniu lub kowadle i według przepowiedni może go wyciągnąć tylko prawowity król Albionu. Według Cyklu Wulgaty to miecz Artura nosi nazwę Excalibur i po jego śmierci zostaje oddany Pani Jeziora, ale Cykl Post-Wulgaty przedstawia Excalibur i Miecz w Kamieniu jako dwie zupełnie inne bronie – najpierw Artur wyciąga miecz z kamienia, ale traci go podczas walki z Pelinore’m, a potem otrzymuje Excalibura od Pani Jeziora.

Przez większość tego odcinka Artur jest w dołku. Zdobycie Camelotu przez Morganę, rozpierzchnięcie się obywateli oraz fakt, że jego własny wuj współpracował z czarownicą, sprawiły, że kiedy tylko król doszedł do siebie, podupadł na duchu. I tutaj mamy pierwszą rolę, którą spełniają Tristan i Izolda w tej historii – Tristan, co chwila rzuca w stronę Artura komentarze na temat tego, jak to nie lubi królów i Artur nie jest nikim wyjątkowym (potem się do niego przekonuje, jak wielu ludzi przed nim). W tym konkretnym momencie Artur Pendragon myśli, że zawiódł jako król, bo po raz kolejny nie zauważył, że ktoś (tym razem Agravaine) kłamie mu w twarz. Merlin próbuje podnieść go na duchu, próbuje go przekonać, że ludzie w niego wierzą, ale Artur nie jest co do tego przekonany i traci ducha walki. Zdesperowany Merlin prosi o pomoc Wielkiego Smoka, ale Kilgharrah stwierdza tylko oczywistość, że trzeba przywrócić Arturowi wiarę w siebie… czarownik ma jednak plan.

Następnego ranka budzi Artura i, prowadząc go do miejsca, gdzie zostawił miecz w poprzednim finale, opowiada królowi historię o jego przodku, Brucie. Bruta zjednoczył pięć królestw, kiedy ze sobą walczyły, ustanowił, że każde z nich ma odtąd rządzić swobodnie według własnego uznania, ale musi przestrzegać przymierza. To jest ta wersja historii, którą zna Artur, ale Merlinowi Gajusz opowiadał historię o tym, że Bruta wbił miecz w kamień i przepowiedział, że tylko prawowity król Camelotu, któremu pisane są wielkie rzeczy, będzie w stanie go wyciągnąć.

Oczywiście my jako widzowie wiemy, że ten Excalibur powstał niedawno, z oddechu smoka i że był dzierżony najpierw przez Uthera, a potem przez Merlina, ale w zasadzie od samego początku było wiadomo, że ten oręż przeznaczony był Arturowi i nikomu innemu. Poza tym sama symbolika Miecza w Kamieniu, będącego atrybutem prawowitego władcy, jest silnie sprzężona z historią o królu Arturze. To element, który pojawia się również w późniejszych historiach i bywa nawet parodiowany. W oryginalnych legendach Merlin też jest tym, który wkłada miecz w kamień i zaczarowuje go, przygotowując na nadejście Artura, a sam Artur, jeszcze jako zwykły giermek swojego przybranego brata Kaya, wyciąga go tak po prostu, bez żadnych problemów, chociaż wielu innych rycerzy nie było w stanie tego zrobić. Najlepsze jest to, że nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielkiej rzeczy dokonał, i potem odłożył miecz na poprzednie miejsce. Za drugim razem wyciągnął go już przy świadkach.

To, że w Przygodach Merlina, historia o Excaliburze jest w dużej mierze zmyślona przez samego czarownika, działa w tej konkretnej opowieści. Merlin wie, że Arturowi przeznaczone są wielkie rzeczy, ale sam król nie wierzy w siebie. Dlatego Merlin tworzy wokół Excalibura legendę i zmusza Artura do wyciągnięcia miecza z kamienia na oczach uchodźców z Camelotu. Ponadto nie używa magii, aby wyzwolić miecz, dopóki Artur znów w siebie nie uwierzy. Kiedy wreszcie Miecz w Kamieniu zostaje wyciągnięty, nie tylko król odzyskuje pewność siebie, ale i całe królestwo gotowe jest iść za nim w ogień. Serial nadaje więc słynnej legendzie nowy wydźwięk.

Teraz wróćmy do Tristana i Izoldy.

Kiedy para przemytników, Merlin i ranny Artur przedostają się do Ealdoru i osiadają u Hunith, okazuje się, że jest tam też Ginewra, która potem opatruje rany ukochanego. Już na samym początku pierwszej części finału Artur jest przygnębiony tym, że Ginewry przy nim nie ma, ale w drugiej części przez większość czasu pozostaje wobec niej chłodny i oświadcza, że nie jest w stanie wybaczyć jej zdrady. Wszystko się zmienia, kiedy Izolda zostaje ciężko ranna i umiera w ramionach Tristana. To jest moment, w którym Artur zdaje sobie sprawę z tego, że ma szczęście, bo jego ukochana wciąż tu jest i nie powinien trzymać się starych uraz, bo może ją stracić (niestety nigdy nie zostaje wyjawiona prawda o tym, ze zdrada Gwen była spowodowana przez magię). Sezon czwarty kończy się tym, że Ginewra zostaje ogłoszona królową, a Morgana musi uciekać i spotyka na swej drodze smoka Aithusę.

Tak, Tristan i Izolda wychodzą na sprzymierzeniu się z Arturem raczej kiepsko i tak jak w każdej innej wersji tej historii, są parą skazaną na cierpienie. I w sumie jak oglądałam ponownie ten dwudocinkowy finał, doszłam do wniosku, że ich potencjał został zmarnowany. Można by było powiązać niechęć Tristana do królów z królem Markiem, a nawet jakoś wpleść do ich przeszłości Dzieje Tristana i Izoldy. A tak to Izolda umarła i tyle ich widzieli.

Trochę też żal Agravaine’a, bo w pierwszej części finału ma moment, w którym jest przerażony tym, co robi Morgana, torturując Elyana i paląc zboże, a potem zostaje wysłany przez nią do walki, której nie przeżywa. Do pewnego stopnia relacja Agravaine’a z Morganą przypomina relację Cenreda i Morgause – obaj mężczyźni sprzymierzyli się z czarownicami trochę z miłości do nich i zostali przez nie wykorzystani.

Tak więc Miecz w kamieniu wieńczy czwarty sezon. Niebawem weźmiemy się za ostatni, który miał swoje wzloty i upadki, ale przede wszystkim powraca w nim Mordred.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź