Meg ogląda... · Merlin

Meg ogląda Merlina – 3×12 i 3×13 „Przybycie Artura”

Przybycie Artrua

No i doszliśmy do finału trzeciego sezonu. Tak jak na początku, Przybycie Artura jest to dwuczęściowy odcinek, w którym dzieje się całkiem sporo. Przede wszystkim pewne rzeczy wychodzą na jaw, a niektóre postaci i przedmioty z poprzednich odcinków wracają.

Nie przedłużając, oto Przybycie Artura.

Opis Fabuły:

Do Camelotu dochodzą słuchy, że patrol ich rycerzy przeszedł na granicę królestwa Cenreda i został wybity… jednakże jakiś czas później przybywa do zamku sir Leon, który twierdzi, że uratowali go druidzi, dając mu wody z Kielicha Życia. Uther dochodzi do wniosku, że Kielich stanowi zbyt wielkie zagrożenie dla Camelotu, aby zostawić go w królestwie Cenreda, a że nikomu innemu nie ufa, wysyła na tę misję Artura. Na Kielich zapatrują się również Morgana i Morgause, która znów rekrutuje do swojego planu Cenreda. Tak się bowiem składa, że Kielich nie tylko przywraca życie, ale też może dać nieśmiertelność.

Co Z Tego Pamiętam:

W zasadzie to bardziej pamiętałam drugą część, bo w niej dzieje się najwięcej – Merlin spotyka się znów z Freyą, która doradza mu, aby odebrał miecz z jeziora, bo tylko on może zabić nieumarłych; Lancelot przybywa wraz z Percivalem (który od teraz będzie przewijał się przez resztę serialu i którego będę potem widzieć w innych serialach i filmach, m. in. jako Luthera w The Umbrella Academy); Artur pasuje ich obu, a także Gwaine’a i Elyana na Rycerzy Okrągłego Stołu…

Natomiast nie pamiętałam, że Kielich Życia powraca w tym finale. Myślałam, że po wydarzeniach z Le Morte d’Arthur dajemy sobie spokój z merlinowym odpowiednikiem Świętego Graala (chociaż pewne elementy tej historii będą się przewijać przez kolejne sezony). Spodziewałam się też kilku wątków (na przykład, Artura wyciągającego Miecz w Kamieniu oraz pewnej pary przemytników), które najwyraźniej pojawią się w kolejnym finale.

Wnioski Ogólne:

Przybycie Artura to kulminacja kilku wątków, które były zapowiadane już od bardzo dawna. Porzucony w wodzie Excalibur, obietnica Freyi (czyli Pani Jeziora), że kiedyś odwdzięczy się za okazaną jej miłość, woda od Władcy Rybaków, powrót Lancelota, Gwaine’a i Elyana jako przyszłych Rycerzy Okrągłego Stołu… Przede wszystkim jednak jest to odcinek, w którym raz na zawsze Morgana pokazuje wszystkim swoje prawdziwe oblicze: wyznaje przed wszystkimi, że jest córką Uthera i przejmuje władzę w Camelocie.

Dopiero po obejrzeniu tego odcinka po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że pod wieloma względami Przybycie Artura jest to lustrzane odbicie Łez Uthera Pendragona, zwłaszcza jeśli chodzi o fabułę. Chodzi mi o to, że i tu, i tu mieliśmy wątek nieumarłych żołnierzy Cenreda atakujących Camelot z pomocą magii Morgause; Morganę knującą przeciwko wszystkim i pozbawioną swojej dawnej empatii, a także Uthera będącego w złym stanie psychicznym i Artura, któremu ktoś trzeci proponuje przejęcie tronu. O ile jednak w premierowym odcinku trzeciego sezonu Camelot atakowały szkielety z zamkowej krypty, Morgana udaje ofiarę, Uther ma halucynacje związane z rzezią, której dokonał, a Artur reaguje na sugestię przejęcia władzy jak na coś nie do pomyślenia, tak tutaj żołnierze Cenreda stali się żywymi trupami, kiedy tylko wlali krew do Kielicha Życia, Morgana odkrywa przed wszystkimi, że jest córką Uthera i dlatego ma prawo do tronu, Uther przeżywa załamanie, gdy uświadamia sobie, że Morgana rzeczywiście go nienawidzi, a Artur zdaje sobie sprawę z tego, że okoliczności zmuszają go do tego, aby został królem.

Również wątek na krótko zdobywającej władzę, wyjawiającej prawdę o swoim pochodzeniu i wprowadzającej terror w Camelocie Morgany to tak naprawdę kulminacja wszystkiego, co działo się z tą postacią w trzecim sezonie. Omawiając Łzy Uthera Pendragona wspomniałam o tym, że Morgana w tamtym odcinku już nie jest tą samą Morganą, do której widz przywiązał się w pierwszych dwóch sezonach; i że zasadniczą różnicą między tamtą Morganą a tą jest fakt, że narażała ona całe królestwo na atak Cenreda. Przybycie Artura zaś pokazuje nam nową królową rządzącą żelazną ręką, która m. in. rozkazuje strzelać do cywilów, aby wymusić przysięgę lojalności na sir Leonie i pozostałych rycerzach Camelotu. Kiedy Uther mówi jej, że krzywdzi niewinnych ludzi, ona wypomina mu, że prześladowani przez króla użytkownicy magii również byli niewinni… Trochę przebrzmiewa w tej scenie dawna Morgana, ale jest ona zakrzywiona przez dotychczasowe doświadczenia kobiety: cały jej strach o własne życie i o to, co się z nią działo, kiedy odkrywała magię; cała jej nienawiść skierowana na tyraniczne rządy Uthera i na jego samego, jak również poczucie zdrady ze strony przyjaciół i odkrycie, że nie tylko jest jego biologiczną córką, ale nie może liczyć na tron, sprawiają, że nie ma ona już miłości do ludu Camelotu. Chce się tylko zemścić i władać Camelotem.

I wiecie, Uther jako władca jest tyranem, również dla swoich dzieci. Z jednej strony jeśli uważa, że coś jest zagrożeniem dla Camelotu, gotów jest zrobić wszystko, aby je wyeliminować, a z drugiej strony bywa hipokrytą, bo wszystkim zabrania używać magii, ale jeśli mogłaby ona dać mu upragnionego dziedzica albo uratować ukochaną córkę, to jest gotów przystać na jej wykorzystanie. Jednocześnie jednym z powodów, dla których Gajusz jest mu ciągle wierny, jest to, że swego czasu król wprowadził w Camelocie pokój i stabilność. W przeciągu dotychczasowych trzech sezonów Merlin miał okazję wiele razy po prostu pozwolić Złoczyńcy Tygodnia przeprowadzić swój plan i zabić Uthera, ale zawsze coś kazało mu jednak zaczekać – a to Artur nie był gotowy do przejęcia władzy, a to rodzaj śmierci króla byłby destrukcyjny dla księcia i dla królestwa w ogóle, a to jeszcze coś innego. Wiemy, że odejście Uthera musi kiedyś nastąpić, aby nadeszła era króla Artura, ale jednocześnie fabuła nie chce, aby to nastąpiło zbyt wcześnie.

Mówię o tym tutaj, gdyż przez ten krótki czas swojego panowania Morgana przypomina Uthera. Co prawda, nie robi Wielkiej Czystki, ani nie prześladuje określonej grupy ludzi, ale jest mściwa i bezwzględna. To, czy zdaje sobie z tego sprawę, ale w tym momencie interesuje ją tylko władza i zemsta, czy może nie widzi, co tak naprawdę robi, i rzeczywiście wierzy, że pod jej rządami Camelot będzie lepszy, to już kwestia interpretacji.

Ale wracajmy do Artura.

W pierwszej części, kiedy przemierza ziemie Cenreda i próbuje odnaleźć Kielich Życia, Artur ma momenty zarówno szlachetności, jak i perfidii. Z jednej strony, gdy on i Merlin zostają porwani i ich porywacze chcą wystawić Merlina w walce, Artur proponuje, żeby to on stanął do walki (co niestety oznacza, że będzie musiał stoczyć potyczkę z Gwaine’em, który również został porwany i który dorobił się reputacji niepokonanego mistrza; dzięki umiejętnościom aktorskim obu panów i magii Merlina udaje im się uciec). Z drugiej strony, kiedy tylko odnajdują obóz druidów Artur bierze na zakładnika małego chłopca i wymusza na nich oddanie Kielicha Życia. I niby jest trochę zrozumiałe, że nie chce, aby Kielich trafił do Cenreda, ale jednak jest to jeden z tych momentów, kiedy Artur nie wydaje się specjalnie heroiczny.

W drugiej części, kiedy Artur właśnie był świadkiem tego, jak Morgana przejęła władzę i wyjawiła, że nie tylko udawała dawną siebie, lecz także, że jest córką Uthera, książę jest apatyczny i załamany. Właściwie to Merlin musi wziąć sprawy w swoje ręce. To on pisze do Lancelota o pomoc, to on kontaktuje się z Wielkim Smokiem, aby zapytać go, co można zrobić i to on odbiera Excalibur od Pani Jeziora. (Merlin zamierza też użyć Excalibura, aby za plecami Artura przedostać się do Kielicha Życia i wylać krew żołnierzy Cenreda, tym samym pozbywając się ich; Lancelot stwierdza nawet, że to swojego sługę Artur powinien pasować na rycerza). Artur ma swój moment chwały dopiero, kiedy zbiera wszystkich swoich sojuszników – Merlina, Gwen, Gajusza i przyszłych Rycerzy Okrągłego Stołu.

Ów Okrągły Stół znajduje się w starym zamku należącym do dawnych królów Camelotu. Artur sadza przy nim wszystkich, wspominając, że stół ma taki kształt, aby pokazać, że siedzący przy nim ludzie są sobie równi (tak jak to było w oryginalnej legendzie). Następnie książę pyta zebranych, czy chcą pójść wraz z nim odbić Camelot i po kolei każdy powstaje, ogłaszając swoją gotowość do walki. To jest ten moment, w którym Artur pokazuje, że może być całkiem dobrym królem; że jako lider może zainspirować swoich ludzi do działania. Minął już czas księcia w rozsypce – teraz będzie mógł działać.

Nastrój przy Okrągłym Stole jest wzniosły aż do momentu, kiedy na samym końcu przychodzi kolej na Merlina. Bo wierny sługa księcia nie wstaje i odmawia podniesienia się. Oczywiście, zarówno Artur, jak i widzowie wiedzą, że zrobi to prędzej czy później, bo jednak Merlin idzie za Arturem wszędzie.

Koniec końców, Merlin wraz z Lancelotem przedzierają się do Kielicha Życia, zabijając po drodze Excaliburem ludzi Cenreda, ale na miejscu natykają się na Morgause. Po długiej walce udaje im się ją pokonać (również z pomocą Gajusza, który ruszył przybranemu synowi na pomoc) i Merlin wywraca Kielich, unieszkodliwiając nieumarłych żołnierzy. Morgause zostaje ciężko ranna i Morgana musi wraz z nią uciekać.

Przybycie Artura kończy się tym, że wkrótce Camelot powoli wraca do normy, ale Uther jest zbyt załamany, aby przejąć tron, Morgana i Morgause uciekły, a Merlin musi po raz kolejny ukryć Excalibura. Tym razem jednak wbija go w kamień i rzuca na niego czar, nawiązując do legendy o Mieczu w Kamieniu.

Sezon czwarty będzie o wiele mroczniejszy niż dotychczasowe trzy. Wystarczy wspomnieć o tym, że w pierwszym odcinku sezonu pojawiają się duchy zmarłych.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź