Kategorie
Miesiące z... Superpaździernik

Ze wspomnień fana: Marvel

Advertisements

Przez bardzo długi czas jedynymi superbohaterami, których kojarzyłam, byli Superman i Batman (ewentualnie jeszcze postaci z Kleszcza i Żółwie Ninja). Kiedyś, co prawda, natrafiłam na jeden odcinek Spiderman: The Animated Series na TVP2, ale nie porwał mnie. Minął jakiś czas i na tym samym programie obejrzałam inny odcinek Spidermana, tym razem jeden z ostatnich i właściwie nawet jakaś część mnie chciała wiedzieć, co się działo dalej, ale Dwójka nie raczyła puścić dalszego ciągu. Później, dużo, dużo później pojawił się TVN i w porannej ramówce dla dzieci zaczął emitować Iron Mana: Obrońcę dobra i Fantastyczną Czwórkę, i o ile Iron Mana uważałam za nudnego, o tyle Fantastyczną Czwórkę starałam się oglądać, ale też nie zawsze byłam w stanie.

Tym, co ostatecznie sprawiło, że zainteresowałam się bohaterami Marvela i zapoznałam się z nimi, było Fox Kids. Ta stacja, którą namiętnie oglądałam, kiedy tylko odkryłam jej istnienie, w pewnym momencie zaczęła puszczać i Spiderman: The Animated Series, i Iron Mana: Obrońcę dobra, i X-Menów, i Fantastyczną Czwórkę, i Hulka… Dzięki Fox Kids poznałam Marvela i jego superbohaterów, a także do dzisiaj wiem o bohaterach marvelowskich więcej, niż o tych ze stajni DC Comics. I prawdopodobnie nie jestem jedyna. Ale po kolei…

Kategorie
Miesiące z... Recenzje Superpaździernik

Recenzja: Gotham (pilot)

Advertisements

Jedną z wielu rzeczy, które uwielbiam w Sadze Mrocznego Rycerza Nolana jest to, że otworzyła mi ona oczy na to, jaką wspaniałą postacią jest komisarz James Gordon. Dotąd był on dla mnie posiwiałym okularnikiem, ucinającym sobie pogaduszki z Batmanem tuż obok Bat-Sygnału… Aha, i jeszcze ojcem pierwszej Batgirl, ale to wszystko, co o nim wiedziałam. Tymczasem u Nolana Gordon jest tym, który pierwszy pociesza Bruce’a Wayne’a po śmierci rodziców; i który jest jedynym porządnym gliną w całym Gotham, a więc odpowiednim sojusznikiem dla Mrocznego Rycerza w jego krucjacie ze zorganizowaną przestępczością. Ponadto w drugim filmie nie tylko zostaje wreszcie komisarzem, ale też stawia się go w bardzo dramatycznej sytuacji tuż po wielkim finale, aby w trzeciej części trylogii uczynić z niego człowieka poświęconego swojej pracy, wielkiego, ale złamanego.

Tak czy inaczej – Jim Gordon szybko stał się kolejną postacią poboczną, którą uwielbiam. Toteż kiedy dowiedziałam się o tym, że ma powstać serial Gotham i że ów serial ma koncentrować się właśnie na przyszłym komisarzu w czasie jego pierwszych lat w policji, chciałam go obejrzeć. Oczywiście słyszałam mnóstwo słów krytyki odnośnie tego, czy Gotham jest dobrym pomysłem, chociażby dlatego, że wielu z przyszłych antagonistów Batmana było w nieodpowiednim wieku; i że James Gordon sprawdza się doskonale jako postać drugoplanowa, ale niekoniecznie jako główny bohater. Mimo wszystko jednak chciałam przekonać się sama, jak to będzie wyglądać i czekałam na pilota Gotham prawie tak samo ochoczo, jak na pilota The Flash.

Ta recenzja jest mocno spóźniona, gdyż czekałam na polską premierę Gotham na Universal Channel, a w między czasie w Ameryce wyemitowano już dwa kolejne odcinki tego serialu. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, jakie były pierwsze wrażenia kogoś, kto zna większość wcieleń Batmana i jego „mitologię”, tutaj macie recenzje dwóch pierwszych odcinków napisane przez Unlce Mroowę. Tutaj zaś o serialu wypowiada się Ichabod, który lubi określoną, niekoniecznie nolanowską wersję Batmana. Nie przedłużając, oto moje wrażenia po pilocie Gotham.

Kategorie
Miesiące z... Podręcznik fanfikowca Superpaździernik

Podręcznik fanfikowca cz. 20 – Patchwork fanfiction

Advertisements

 

Powszechnie wiadomo, że adaptacje pewnej fabuły z jednego medium na drugie niosą ze sobą kilka większych lub mniejszych zmian. Zdarza się również, że dzieło macierzyste adaptowane jest wielokrotnie i w jednym fandomie funkcjonuje kilka oficjalnych kanonów. A już szczególnie pogmatwane jest to w komiksach, gdzie różne rebooty i alternatywne rzeczywistości sprawiają, że jedna postać może mieć kilka równorzędnie kanonicznych, choć nieraz sprzecznych ze sobą wersji. Rzecz w tym, że czasem fanfikowiec, pisząc fika do jednego uniwersum, chciałby zawrzeć elementy z innych uniwersów, zwłaszcza tych związanych z postaciami.

Panie i panowie, dzisiaj zajmiemy się zjawiskiem patchwork fanfiction.

Patchwork fanfiction jest fanfikiem, w którym postać kanoniczna ma w sobie cechy różnych swoich wersji. Zjawisko to może przejawiać się na różne sposoby, ale zawsze dotyczy fików do wszelkiego rodzaju adaptacji i retellingów.

Można wyróżnić kilka motywów patchwork fanfiction:

1.      Zapożyczenie cech postaci. Powiedzmy, że obejrzeliśmy któryś z filmów osadzonych w Marvel Cinematic Universe i postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś na temat jednej z postaci. Czytając o niej na stronie poświęconej filmowemu i komiksowemu uniwersum, odkrywamy kilka interesujących rzeczy, których nie uwzględniono w filmie, a które są kanonem w komiksach. O ile nie kłóci się to znacznie z tym, co zostało powiedziane o danej postaci w uniwersum, do którego piszemy, wprowadzenie w ramach headcanonu cech z innego uniwersum może być bardzo interesujące. (Będąc od dawna w fandomie Strażników Galaktyki, jestem bardzo za uwzględnieniem w fanfikach zdolności łowieckich komiksowego Yondu Udonty. Jak dotąd najlepszym fikiem z tym motywem okazało się Death by Terran.)

2.      Zapożyczenie przeszłości postaci. Działa na podobnej zasadzie, co punkt pierwszy – dowiadujemy się czegoś interesującego na temat danej postaci w jednym uniwersum i o ile nie jest to sprzeczne z tym, co zostało powiedziane o jej innej wersji, wprowadzamy to do fanfika. A że akurat przeszłość nie każdego bohatera jest odkrywana, zapożyczenie jakichś elementów z dzieciństwa czy origin story jest wypełnieniem luki. (Już kiedyś przytaczałam wam wspaniały przykład de-agingfika, w którym Avengersi odkrywają smutne szczegóły z dzieciństwa Bruce’a Bannera. W filmach – no może poza dziełem Anga Lee, ale ono nie jest częścią MCU – nie ma nic o Brianie Bannerze ani o tym, jak Bruce był traktowany przez ojca, ale w wielu komiksach przeszłość doktora Bannera miała istotny wpływ na niego samego.)

3.      Pseudo-OC. Chodzi tutaj o wprowadzenie bohatera, który istnieje w większości wersji pewnego dzieła, ale w fandomie, do którego piszemy, jeszcze się nie pojawił. Dlatego do fanfika wprowadzany jest jego odpowiednik, czasem z pewnymi wariacjami na temat jego osobowości lub umiejętności. Dotyczy to zwłaszcza retellingów różnych legend i mitów. (Sama w kilku fanfikach do Przygód Merlinawprowadziłam lady Elaine, z którą – według legend arturiańskich – Lancelot miał syna, Galahada.) Pseudo-OC są szczególnie ważne, jeśli są to członkowie rodziny jednej z postaci kanonicznych (spotkałam się z kilkoma fikami do Strażników Galaktyki, w których Star-Lord odnajduje swojego ojca, J’Sona), przyszli sojusznicy (na przykład Peter Parker pod opieką Avengersów), następcy (detektyw Blake z Mroczny Rycerz powstaje stający się Robinem/Skrzydłem.) albo wrogowie.

4.      Zapożyczenie elementów świata przedstawionego. Może niekoniecznie związane z postaciami, ale niejako wpływające na nie w ten, czy inny sposób. Czasem ma to charakter crossoverowy. (W tym fanfiku atak Chituari odbił się echem wśród mutantów.)

5.      Zapożyczenie fabuł. Dotyczy głównie retellingów i adaptacji. Wiadomo, że w dziele macierzystym miało miejsce pewne wydarzenie. Może to było coś mało istotnego (jak zaklęty we wierzbie Merlin) albo jakaś wielka bitwa (jak, na przykład, Bitwa Pięciu Armii w Hobbicie). Możemy zarówno opisać samo wydarzenie, jak i jego skutki (wiele fików do Hobbita traktuje o tym, co przeżywa Bilbo po wyżej wspomnianej bitwie.)

Jak widzicie, patchwork fanfiction oferuje fanfikowcom kilka interesujących możliwości. Polecam takie zapożyczanie, bo mogą z tego wyjść genialne rzeczy. Pamiętajmy jednak, aby zachować przy tym spójność postaci i nie sprawić, aby była ona OOC.
Kategorie
Miesiące z... Recenzje Superpaździernik

Recenzja: The Flash (pilot)

Advertisements

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do ósmego i dziewiątego odcinka drugiego sezonu Arrow (The Scientist i Three Ghosts).

Barry Allen (Grant Gustin) w Arrow.

Wielkim wydarzeniem dla fanów serialu Arrow (a także wielu fanów komiksów DC), było pojawienie się w odcinku ósmym drugiego sezonu postaci Barry’ego Allena. Przyszły najszybszy bohater uniwersum DC przybył do Starling City, aby zbadać sprawę, którą zajmowali się w tym czasie Oliver Queen i jego ekipa, a przy okazji odwiedzić miasto słynnego Strzały. I choć był obecny w serialu tylko przez dwa odcinki (The Scientist i Three Ghosts), odegrał bardzo ważną rolę dla fabuły, po pierwsze – dzieląc się swoją wiedzą z policją Starling City i Strzałą, po drugie – będąc podejrzewanym przez Strzałę o to, że coś ukrywa, po trzecie – proponując mu użycie określonego materiału na maskę (dotąd Oliver malował sobie „maskę” na twarzy, bo materiał utrudniałby mu widoczność podczas strzelania z łuku), po czwarte wreszcie – ratując życie samemu bohaterowi. W ciągu tych dwóch odcinków widzowie mogli dowiedzieć się kilku rzeczy na temat Barry’ego Allena – o tym, że jego matka zginęła w dziwnych okolicznościach i że o jej śmierć został oskarżony jego ojciec; że Barry jest zakochany w pewnej dziewczynie, ale ona nie odwzajemnia jego uczuć; że on sam często się spóźnia na miejsce zbrodni; że ma wprawne oko i sporą wiedzę z zakresu fizyki, chemii i biologii. Ba! – pod koniec Three Ghosts widzimy właściwie sam wypadek, który sprawił, że Barry stał się Flashem i przez kolejne odcinki Arrow to, że Barry leży w śpiączce, ma znaczenie dla tego, co dzieje się w samym serialu.

Tak czy inaczej, The Scientist był zapowiedzią spin-offu Arrow o Flashu i tego, że telewizyjne uniwersum DC się rozwija. Właściwie od maja 2014 wiadomo było, że The Flash ma powstać i dziać się równolegle do trzeciego sezonu Arrow. Wielu ludzi (w tym ja) było bardzo podekscytowanych tą wiadomością i czekało ze zniecierpliwieniem na premierę The Flash, tym bardziej, że spin-off wprowadzał do uniwersum supermoce. I choć owa premiera została wyznaczona na 7 października, pilot serialu można już obejrzeć w Internecie i tak też zrobiłam ja.

Kategorie
Aktualności Miesiące z... Superpaździernik

Aktualności: Oto zaczyna się Superpaździernik! (Także pewna informacja)

Advertisements

A więc przemówiliście! Cztery osoby były za tym, abym robiła częściej Miesiące z…, gdy tymczasem dwie były przeciw, a dwie powiedziały, że im to obojętnie. Co za tym idzie – jestem zobowiązana, aby zorganizować miesiąc poświęcony superbohaterom. Jest nim październik, albowiem w tym październiku mamy kilka premier związanych z serialami w uniwersum DC: premierę trzeciego sezonu Arrow (8 października), premierę Flasha (7 października), a także polska premiera Gotham (8 października).

Ale Superpaździernik nie będzie dotyczył tylko i wyłącznie uniwersum DC, ale również Marvela (a kto wie – może nawet zahaczymy o Białego Orła…). Nie wiem, ile z tego, co zaplanowałam, uda mi się zrealizować, tak czy inaczej oto, co chciałabym wam w ciągu tego miesiąca opublikować:

– Część Podręcznika fanfikowca poświęconą  zjawisku Patchwork fanfiction.

– Artykuł o Arrow (napoczęty, ale jeszcze mam sporo do napisania).

– Artykuł o gatunkach filmów Marvela.

– Moje przemyślania o Gotham (kiedy już zobaczę pilota) i o komisarzu Gordonie w ogóle.

– Może Ze wspomnień fana… o Marvelu.

Zauważyliście pewnie, że obok znajduje się ankieta. Otóż, przez najbliższe tygodnie, aż do drugiej rocznicy powstania Planety Kapeluszy (czyli 14 listopada), będę was pytać które moje teksty z danych działów wam się najbardziej podobały, abym mogła potem zrobić wpis okolicznościowy na ich temat.

Pierwsza ankieta będzie dotyczyć artykułów i potrwa do niedzieli.