
W tym odcinku po raz kolejny pojawia się kwestia różnych przepowiedni, ale przede wszystkim Uprzejmość obcych przywraca nam do fabuły Alatora, którego znamy z Na straży tajemnicy.
Pod pewnymi względami jest to trochę wtórny odcinek (wraca tutaj wątek, który ciągnie się przez cały sezon), ale przede wszystkim mamy tutaj zwiastuny nadchodzącego wielkiego finału.
Opis Fabuły:
Morganie udaje się pojmać Alatora i chce ona zmusić go do wyjawienia kim jest Emrys. Następnego dnia, podczas romantycznego pikniku Artura i Ginewry Merlin znajduje ślady walki na drzewach i broszę w trawie; a po powrocie do zamku, królewska para i ich sługa znajdują uchodźców z ziem Odina, które zostały zaatakowane przez Sasów… i przy użyciu czarów. Merlin uważa, że to dziwne, bo miejscowość ta – Helva – to jedno z nielicznych miejsc w Albionie, gdzie można swobodnie praktykować magię, więc czemu Morgana miałaby je atakować? Brosza znaleziona w lesie też okazuje się pochodzić z Helvy. Merlin postanawia wrócić w miejsce, gdzie leżała i sprawdzić, co się tam stało. Niebawem na spotkanie wychodzi mu kobieta, która ma dla Emrysa wiadomość.
Co Z Tego Pamiętam:
Dziwne, niby wciąż mówię, że nie pamiętam zbyt dobrze piątego sezonu, a mimo to ciągle pojawiają się odcinki, które jakoś utkwiły mi w pamięci. I Uprzejmość obcych to jeden z nich.
Konkretnie to byłam świadoma tego, że Alator wraca w piątym sezonie i do tego pojawia się tam jego uczennica Finna i oboje w zasadzie poświęcającą się, aby przekazać Merlinowi wiadomość o nadchodzących wydarzeniach. Po latach sama Finna wydawała mi się znajoma i po krótkim researchu okazało się, że kojarzę Sorchę Cusack z Ojca Browna.
Wnioski Ogólne:
Można powiedzieć, że w tym odcinku po raz kolejny mamy do czynienia z Przeznaczeniem i tym, co ono zadecydowało dla co poniektórych ludzi. W tym momencie historii Morgana zdaje sobie sprawę z tego, że największym zagrożeniem dla niej i jej planów jest Emrys. Przeto już od dłuższego czasu próbuje się ona dowiedzieć kim on tak naprawdę jest, a Alator może jej tę informację dać. On jednak ma silną wolę (również dzięki szkoleniu Catha) i nawet, kiedy Morgana zamierza wykorzystać Nathair (węże, które wywołują niesamowity ból i których użyła do torturowania Elyana w Mieczu w kamieniu), wygląda na to, że się nie złamie.
O tym, że brosza należy do Alatora, Merlin przekonuje się, kiedy podczas swojego małego śledztwa znajduje opuszczony obóz z koniem i notatkami, które Gajusz identyfikuje jako język Catha i na których odkrywa podpis Alatora. Ponieważ podczas ich ostatniego spotkania Alator okazał się cennym sprzymierzeńcem, Merlin chce mu pomóc, a po (nagle przerwanym przez rycerski patrol) spotkaniu z Finną dowiaduje się, że ma ona dla niego jakieś ważne informacje, młodzieniec chce spotkać się z nią po raz kolejny.
Gajusz jednak jest wobec Finny podejrzliwy. Po części dlatego, że rozpoznaje w niej kolejny relikt Dawnej Wiary o niezrównanej mocy, który może zagrażać Merlinowi. Sam fakt, że kobieta wie, iż Merlin to Emrys, jest dla medyka powodem do niepokoju. I w tej jego podejrzliwości trochę przebija się poczucie winy, bo podczas poprzedniego spotkania z Alatorem złamał się i wyjawił mu tożsamość Emrysa. Teraz może się okazać, że Morgana zastawiła na Merlina pułapkę właśnie przez tę niedyskrecję. Dlatego Gajusz mówi Arturowi o tym, że słyszał od jednego z pacjentów o kobiecie praktykującej czary w nocy.
Poniekąd właśnie przez Gajusza przez resztę odcinka Merlin musi użerać się Rycerzami Okrągłego Stołu i żeby dokończyć rozmowę z Finną, najpierw musi ich zgubić. A to nie jest takie proste, bo rycerze uparli się go chronić, poza tym widzieli podejrzaną kobietę z jakimś gościem (czytaj: Merlinem z oddali) i trudno, trzeba obronić tego tłuka, który zbiera ziółka w lesie, jakby nigdy nic. Na szczęście w nocy udaje mu się wymknąć, chociaż nie bez zetknięcia się z Mordredem.
Mordred nadal jest bardzo pomocny i nawet oferuje, że będzie krył Merlina przed Arturem, twierdząc, że zaprowadził sługę pod sam Camelot. Jednocześnie w jego zapewnieniach i próbie otwarcia Merlina na siebie, brzmi on zarazem niepokojąco i niewinnie. Biorąc pod uwagę jego dotychczasowe czyny, wiemy, że na razie jest lojalny wobec Artura i chce się zaprzyjaźnić z Merlinem, ale jakoś tak po ciemku, być może nawet z pewną frustracją, że Merlin nadal mu nie ufa, Mordred wydaje się upiorny.
Merlin spotyka się wreszcie ponownie z Finną, ale w tym momencie Morgana już odkryła list, który uczennica Alatora do niego wysłała (przy okazji czarownica czarami łamie mu kark, bo więzień już nie jest jej potrzebny). Finna i Merlin zostają zaatakowani, a Merlina nawet trafia strzała. Przez resztę odcinka Finna pomaga Emrysowi uciec do pewnej twierdzy i poświęca się, aby chronić jego tożsamość. Merlin dostaje od niej przestrogę, aby nie ufał Mordredowi (i to jest ta wtórność, o której mówiłam na początku), ale wspomina też o bitwie, która będzie miała wkrótce miejsce. Przekazuje mu też szkatułkę, a w niej przepowiednię:
Wypuść psy wojny. Niech straszliwy ogień ostatniej kapłanki spadnie z rozgniewanych niebios. Brat wyrżnie brata. Przyjaciel zamorduje przyjaciela. Gdy rozebrzmieje wielki róg, nastanie zimny świt w Camlann. Prorocy nie kłamią. Tam Artur spotka swój koniec, na tej potężnej równinie.
Odcinek kończy się tym, że Merlin i Gajusz czytają przepowiednię ze szkatułki i chłopak stwierdza, że dwoje ludzi musiało zginąć, aby usłyszał w ogóle tę wiadomość. Tytułowa Uprzejmość obcych odnosi się bowiem do tego, że Finna i Alator – znając Merlina właściwie tylko z dawnych przepowiedni – ryzykują życiem, aby go chronić. Uważają śmierć dla Emrysa za wielki zaszczyt i wiedzą, że jest ona im przeznaczona. Już wcześniej zdarzało się, że Merlin mógł liczyć na tę uprzejmość obcych – druidów, wróżbitów, wieszczy, Króla Rybaka – którzy wiedzieli tylko, że Emrys ma kiedyś przyjść i czekali na niego. Prawie każdy z nich zaraz po dostarczeniu wiadomości umiera. Dzięki nim Merlin może jakoś działać, ale jednocześnie nadal pozostaje ze swoim przeznaczeniem sam.
Już od jakiegoś czasu zbliżamy się do wielkiego finału, a w Uprzejmości obcych wiemy już o bitwie pod Camlann (w której w oryginalnych legendach Artur skrzyżował miecz z Mordredem) i o tym, że Morgana ma na swoich usługach Sasów (a Mordred też coraz bardziej się już niecierpliwi nieufnością Merlina). Ale prawdziwa bomba spada na czarownika, kiedy budzi się po wezwaniu Wielkiego Smoka i widzi, że Kilgharrah jest jakiś blady i wychudzony. Smok wtedy oznajmia czarownikowi, że starzeje się i nie ma już zbyt wiele czasu. Nawet magia go nie uratuje i wkrótce Merlin będzie musiał radzić sobie sam.
A w następnym odcinku zobaczymy, co będzie ostatecznym zaczynem do tego, aby Mordred zdradził Artura. Podjęty zostanie też bardzo niewygodny dla króla temat. Ale to przyjdzie dopiero za dwa tygodnie.
Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
