Krótka notka – To już dziesięć lat Planety Kapeluszy!

Dokładnie dziesięć lat temu, 14 listopada 2012 roku, opublikowałam swój pierwszy post na tym blogu.

Rozważałam różne pomysły na to, co powinnam przygotować z okazji tak ważnej rocznicy. Pomyślałam, że mogłabym powtórzyć Rocznicową Zagadkę, w której musielibyście odgadnąć właścicieli słynnych kapeluszy. Zastanawiałam się nad sporządzeniem listy tekstów, z których jestem najbardziej dumna (podobną do list moich najlepszych fanfików). Rozważałam nawet ponowne spojrzenie na te posty, które ostatnimi czasy cieszyły się największą popularnością. Im dłużej jednak zastanawiałam się nad tym, co przygotować, tym większą miałam w głowie pustkę, a dzień rocznicy zbliżał się wielkimi krokami.

Co więc mi pozostało? Pomyślałam, że warto poświęcić ten wpis rocznicowy na przyjrzenie się temu pierwszemu postowi; a także zobaczyć, czym Planeta Kapeluszy stała się przez te dziesięć lat.

Dzień dobry!

Jestem RedHatMeg. Mam 24 lata i studiuję filozofię. Możecie mnie znać z takich stron jak fanfiction.net, Polska baza fanfiction i deviantArt. Jestem przede wszystkim autorką opowiadań, fanfików i artykułów (…) i mam nadzieję kiedyś opublikować swoją pierwszą książkę. Niejako w tym celu również powstała ta strona. Znajoma zaproponowała mi, żebym zaczęła tutaj publikować własne teksty, które można znaleźć na wyżej wymienionych stronach. W końcu postanowiłam pójść za jej radą.

Planeta Kapeluszy miała być na początku jednym ze sposobów na to, aby pokazać mój literacki warsztat i zainteresować potencjalnych wydawców i pracodawców. Założyłam ją pod koniec studiów magisterskich (nawet podczas zajęć przyszedł mi do głowy pomysł na nazwę) i choć sama chęć na to, aby w ogóle mieć bloga, kołatała mi się po głowie już wcześniej, to dopiero znajoma ze studiów ostatecznie zachęciła mnie do tego, abym wykorzystała go jako takie niby portfolio.

I chociaż prawdą jest, że publikowane tu teksty potem wzbudzały zainteresowanie potencjalnych pracodawców, z czasem Planeta Kapeluszy stała się dla mnie czymś więcej. To był dla mnie przede wszystkim sposób na to, aby wreszcie przelewać na papier wszystkie te przemyślenia na temat filmów, seriali, książek, komiksów i anime, które miałam przez te wszystkie lata; przemyślenia, które nieraz miały bardziej kulturoznawczy czy filozoficzny charakter.

Toteż wkrótce pojawią się tutaj moje opowiadania autorskie, powieść Miłość van Hoovena, a także te z moich fanfiction, które cieszyły się szczególną popularnością. Być może nawet zamieszczę tłumaczenia co lepszych fanfików, które pisałam po angielsku.

Ale wiecie, im dłużej prowadzę Planetę Kapeluszy, tym bardziej zastanawiam się, czy nie usunąć z niej Miłość van Hoovena, bo nie pasuje ona do koncepcji bloga, jaka się do tej pory wykształciła. Już od dawna widzę go jako ściśle publicystyczną stronę, a literackie rzeczy publikuję (albo próbuję publikować) gdzie indziej. Mogę jednak powiedzieć, że od czasów tego pierwszego wpisu na Planecie Kapeluszy nie tylko mój warsztat (również po angielsku) się wzbogacił, lecz także jestem coraz bliżej wydania swojej pierwszej książki. W tamtych czasach nie byłam na to jeszcze gotowa i nie wiedziałam jak się za to zabrać. Dzisiaj mam, i determinację, i jako taką wiedzę na temat wydawania książek – tradycyjnie i w self-publishingu. Dlatego mogę powiedzieć, że w tym względzie jakoś dojrzałam.

Jednakże zamierzam stworzyć z tego coś więcej, niż tylko blogaska. Ma to być strona, na której będę dzielić się z wami swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami z związanymi z fanfiction i poszczególnymi fandomami (zarówno w kwestii uniwersum, jak i fanami w ogóle). Właśnie dlatego mam w planach serię artykułów Ze wspomnień fana. Będę również mówić o takich rzeczach, jak wrażenia, jakie wywierały na mnie poszczególne fandomy, co mnie w nich intrygowało, jaki miały na mnie wpływ i jakie piosenki mi towarzyszyły.

Ze wspomnień fana – choć do tej pory powstało tylko 16 artykułów w tej serii – ma dla mnie szczególne znaczenie. Z jednej strony to dłuższe teksty na miarę zwykłych artykułów (o których jeszcze będę mówić), z drugiej – mają jednak ten wymiar bardziej osobisty. Prawda, są tam elementy, które dotyczą fanodmu jako takiego – tego, jaki był kiedyś i czym się stał po latach – ale są to przede wszystkim moje własne doświadczenia.

Po jakimś czasie jednak pojawiły się też inne wpisy poświęcone fandomom i fanfiction. Najpierw zaczęłam tworzyć Podręcznik fanfikowca, który miał niejako służyć twórcom fanfików jako przewodnik po tym, jak je pisać. Z czasem dowiedziałam się jednak, że większość ludzi uważa go za taki słownik wyrazów związanych z fanfiction. Jedna z rzeczy, które przetrwały moją przeprowadzkę z bloggera na WordPressa, było zainteresowanie częścią poświęconą kanonowi, fanonowi i headcanonowi.

Potem zaczęły pojawiać się krótkie notki, które na początku miały być takim zamiennikiem recenzji (gdyż nie zadowalało mnie to, że dotychczas większość recenzji, które pisałam, zajmowało jakieś dwie-trzy strony; byłam przyzwyczajona do tego, że tekst, który wcześniej pisałam w Wordzie, będzie miał co najmniej pięć stron), ale były też sposobem na to, abym na szybko odniosła się do czegoś, co widziałam albo o czym się akurat dowiedziałam.

Jeśli chcecie wiedzieć, czego możecie się spodziewać, to interesuję się różnymi fandomami – od mangi i anime (Naruto, Fullmetal Alchemist, Sayonara Zetsubou Sensei, Conan Tantei), poprzez komiksy  (Lucky Luke, Asteriks… czy seriale i filmy na podstawie Marvela i DC też się liczą? bo do ichnich komiksów średnio mam dostęp), filmy i seriale (zbyt dużo by wymieniać, ale powiem wam, że bardzo lubię filmy animowane), a także książki (o Jakubie Wędrowyczu i inkwizytorze Madderdinie, ale również powieści Agathy Christie).

Do dzisiaj napisałam aż 51 artykułów popkulturowych, z których te cieszące się największą popularnością, dotyczą All-Mighta z My Hero Academia, relacji między Dickiem Dastardly i jego psem Muttley’em, seryjnych morderców w dziewiątym sezonie American Horror Story, powieści z uniwersum Star Treka o rasie Ferengi, oraz symboliki w grze Zasada Talosa. I wiecie, zawsze uważałam artykuły popkulturowe za najbardziej ambitne teksty na tym blogu, po części dlatego, że wymagały one ode mnie najwięcej pracy. Tak więc cieszę się, że przez te dziesięć lat udało mi się ich przygotować aż tyle (a że tradycja zobowiązuje, w najbliższym czasie pojawi się kolejny artykuł).

Jedna rzecz, którą zawsze lubiłam robić na blogu, były wszelkiego rodzaju Miesiące z…, chociażby dlatego, że zwykle organizowałam je z powodu wielkich rocznic postaci, czy serii, które wywarły pewien wpływ na mnie i na kulturę jako taką. Podczas Maja z Batmanem, Czerwca z Supermanem, czy Lipca z Lucky Lukiem nie tylko pisałam o różnych wersjach tych postaci, ale też przyglądałam się temu, co sprawiało, że stali się oni tak ponadczasowi. Ba – jeden z najbardziej popularnych tekstów na Planecie Kapeluszy to ten o aktorach, którzy grali Herkulesa Poirota, a który był częścią Października z Agatha Christie – wydarzenia celebrującego setną rocznicę wydania Tajemniczej historii w Styles. Do tej pory to krótkie porównanie odtwórców roli małego Belga jest drugim najpopularniejszym tekstem na tym blogu.

Pierwszym zaś jest moja subiektywna lista najciekawszych ras w Star Treku. Napisałam ją jeszcze przed przeprowadzką z bloggera na WordPressa, która to przeprowadzka miała swoje liczne poważne konsekwencje. Już chociażby to, że dane na temat statystyk nie zostały zaimportowane wraz z postami, tak więc tak naprawdę zaczynałam budowanie widowni prawie od zera. Pamiętam, że ta lista właśnie po jakimś czasie zaczęła być najczęściej odwiedzana przez nowych widzów.

(Często mnie zaskakiwało po przeprowadzce, że teksty, które wcześniej ledwie były dotykane, nagle były odkrywane na nowo, i tutaj dobrym przykładem jest chociażby artykuł o Zasadzie Talosa.)

Będę też pisać o rzeczach nostalgicznych, jak kreskówki, które oglądaliśmy, nie mówiąc już o tym, że mam w planach retrospektywę Merlina.

I tutaj pojawia się coś ciekawego – nie pamiętałam o tych planach na retrospektywę, a od niecałych dwóch lat przecież ją robię. W tamtych czasach marzyła mi się pełnoprawna retrospektywa Przygód Merlina (najlepiej w wersji wideo), w której opisywałabym całe sezony. Teraz – poprzez serię Meg ogląda Merlina – idziemy powoli, po jednym odcinku na tydzień (lub miesiąc). Wniosek z tego taki, że czasem stare pomysły wracają, ale w nowych formach.

A skoro już o starych pomysłach mowa…

Być może będę publikować również vlogi, ale jeszcze wiele muszę się nauczyć o mojej kamerze BENQ. Być może kiedyś będę w stanie robić fajne filmy na miarę Nostalgii Critica czy Linkary, ale na razie nie spodziewajcie się jakichś szczególnych efektów i szeroko zakrojonej fabuły.

Wielokrotnie mam ochotę zrobić jakieś wideo i wreszcie rozwinąć mój kanał na YouTubie… ale zwykle pojawia się kwestia tego, że nie za bardzo mam pomysły na to, co robić. Moja wierna kamerka BENQ też jest już trochę przestarzała i już dawno nic nią nie filmuję.

Nawiązanie do Nostalgii Critica i Linkary poniekąd również się źle zestarzało. Ten pierwszy stracił w moich oczach po aferze z #ChangeTheChannel, a tego drugiego – z różnych powodów – już dawno przestałam oglądać regularnie.

I to chyba jak na razie tyle. Pozostaje mi tylko się z wami pożegnać i zapewnić, że wkrótce pojawi się pierwsza publikacja.

Dobranoc!

Od tamtego czasu, aż do dzisiaj, tych publikacji powstało ponad 800. Miały różne formy, długość i tematykę. Nie wiem, co przyniosą kolejne lata, ale wiem, co chcę zrobić, przynajmniej w najbliższym czasie.

Chciałam, aby tym razem świętowanie rocznicy trwało cały rok, między innymi za sprawą serii Fandomy Po Latach, w której z jednej strony przypomniałabym sobie różne serie, które pochłaniałam przez te dziesięć lat (a nawet wcześniej!) i które potem zaowocowały na Planecie różnymi artykułami, recenzjami itd.; a z drugiej strony spojrzałabym na nie świeżym okiem, z punktu widzenia tych lat, które minęły przez ten czas. Pozostały nam więc jeszcze niecałe dwa miesiące na świętowanie rocznicy i na pewno przez ten czas przygotuję jeszcze jakieś wpisy.

Ponadto chciałabym „wyremontować” bloga – zrobić go bardziej przystępnego, być może nawet przygotować inny avatar i poprosić Miryoku o nowe logo. Ale to i tak pewnie trochę zajmie.

A tymczasem dziękuję za to, że trzymaliście się mnie przez te wszystkie lata. Mam nadzieję, że zostaniecie na kolejne dekady.

Jedna myśl na temat “Krótka notka – To już dziesięć lat Planety Kapeluszy!

Leave a Reply