MCU · Meg ogląda...

Meg ogląda MCU – Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat

Przyszedł listopad, a my wracamy do omawiania MCU. Dzisiaj bierzemy się za Kapitana Amerykę: Nowy wspaniały świat.

Film, który miał pewne problemy związane z produkcją. Po pierwsze, wyrzucenie Jonathana Majorsa oraz liczne wydarzenia w USA i na świecie (zamach na Trumpa, zaognienie się konfliktu w strefie Gazy), spowodowały, że najpierw trzeba było zmienić co nieco w scenariuszu, a potem jeszcze zrobić dokrętki (choć wbrew krążącym wokół filmu plotkom, nie było ich znowu aż tak dużo). Poza tym w 2022 roku zmarł odtwórca roli Thaddeusa Rossa, William Hurt, tak więc trzeba było znaleźć zastępstwo. I tak oto do MCU oficjalnie dołączył Harrison Ford.

Teoretycznie jest to film, w którym po raz drugi Sam Wilson występuje jako Kapitan Ameryka. Ale tak naprawdę jest to kontynuacja Niesamowitego Hulka… bez Hulka.

Opis Fabuły:

Były generał i sekretarz stanu Thaddeus Ross zostaje prezydentem USA. Pięć miesięcy później Sam Wilson włamuje się do Bractwa Żmij, które wzięło zakładników i jest w posiadaniu cennej przesyłki, którą zamierza sprzedać. Misja ratunkowa przebiega sprawnie, ale dziwne jest to, że kupiec Żmij się nie pojawił. Podczas gdy Sam i Isaiah Bradley szkolą Joaquina Torresa na nowego Falcona, Sam odbiera telefon z Białego Domu: on i Torres mają spotkać się z prezydentem Rossem na uroczystej kolacji. Kapitan Ameryka stawia warunek, że Isaiah też zostanie zaproszony i choć starzec nadal jest nieufny wobec rządu (i Rossa w szczególności), zgadza się przyjąć zaproszenie. Ceremonia w Białym Domu ma dwa cele: prywatnie Ross proponuje Samowi, aby na nowo złożył Avengersów, a oficjalnie prezentuje przed światowymi przywódcami nowe odkrycie związane z ciałem Celestianina – adamantium. Prezydent chce ratyfikować traktat, który zapewni sprawiedliwe rozłożenie adamantium pomiędzy wszystkie kraje, nagle jednak zostaje zaatakowany przez Isaiah Bradley’a.

Wnioski Ogólne:

Do pewnego stopnia jest to film, który odnosi się do tych wątków i postaci, które MCU wydawało się już dawno porzucić. Z samego Niesamowitego Hulka mamy Sameula Sternsa, czyli Przywódcę… oraz Betty Ross, którą Banner rzucił dla Natashy (aczkolwiek jej rola jest dość ograniczona). Poza tym Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat odnosi się wreszcie do ciała Tiamuta na Oceanie Spokojnym, którego od Eternalsów kolejne produkcje MCU raczej olewały. W końcu powraca wreszcie temat reaktywowania Avengersów po tym wszystkim, co się stało i prezydent Ross wychodzi z tą propozycją właśnie do Sama Wilsona.

No, właśnie. Porozmawiajmy sobie o Thaddeusie Rossie.

Bo w zasadzie jego postać to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów tego filmu. Bardzo szybko rozniosła się informacja o tym, że Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat adaptuje Czerwonego Hulka i w pewnym momencie materiały promocyjne przestały się z tym kryć (wystarczy spojrzeć na plakat powyżej). Co więcej, plany, aby wprowadzić do MCU tę postać, były całe lata wcześniej i William Hurt nawet bardzo chciał zagrać tę wersję swojej postaci, ale niestety nie zdążył tego zrobić przed śmiercią.

Powiedzieć, że Thuddeus „Thunderbolt” Ross to człowiek nieprzyjemny, to jak nic nie powiedzieć. Już w komiksach był, de facto, głównym antagonistą Hulka – człowiekiem, który ścigał Bruce’a Bannera jak zwierzę, a w MCU jeszcze odwalał takie akcje jak: oszukanie Bannera na temat tego, czego tak naprawdę dotyczą jego badania, przez co pośrednio przyczynił się do powstania Hulka; ściganie Bannera, aby zdobyć krew Hulka i zreplikować formułę dla armii; wynajęcie Blonsky’ego, aby wytropił Bannera i nawet wstrzyknięcie mu serum gamma, przez co Blonsky stał się Abominacją; twierdzenie, że Avengersi są winni zniszczeniom spowodowanym przez superzłoczyńców, z którymi walczyli i trzeba ich uregulować prawnie, czy wreszcie ściganie Natashy Romanow, kiedy stanęła po stronie Kapitana Ameryki. Choć w niektórych sytuacjach można zrozumieć, mniej więcej, jego racje i nawet można kupić to, że zawał serca uczynił go nieco bardziej pokornym, to jednak MCU nigdy nie zapomniało, że generał Ross to wyrachowany wojskowy i polityk, i że zdewastowanie Harlemu przez Abominację w Niesamowitym Hulku było w dużej mierze również jego winą.

W chwili, kiedy spotykamy Thaddeusa Rossa w Kapitanie Ameryce: Nowym wspaniałym świecie, co prawda, wygrał on właśnie wybory prezydenckie, ale wciąż ciągną się za nim liczne kontrowersje, a Betty dawno z nim nie rozmawiała. Co ciekawe, przez większość pierwszego aktu daje nam się do zrozumienia, że Ross nie jest już tym samym człowiekiem; że jest bardziej otwarty na dialog i współpracę, i że przede wszystkich chce pokazać córce, że się zmienił. Sam i Isaiah nadal są co do niego trochę podejrzliwi, ale Sam czuje, że jako Kapitan Ameryka musi być w dobrych relacjach z prezydentem USA i przynajmniej pokazać się z nim od czasu do czasu. Nawet mówi Isaiah, że ma w Białym Domu znajomą, która ostrzeże go, jeśli Ross będzie próbował jakichś krzywych akcji.

I w sumie drugi Kapitan Ameryka jest pozytywnie zaskoczony tym, że Ross proponuje powołanie na nowo Avengersów. Kiedy Sam pyta prezydenta, dlaczego nagle zmienił zdanie (zwłaszcza że poniekąd właśnie podpisanie przez Rossa Protokołu z Sokovii było zaczynem do rozpadu pierwszych Avengersów), ten odpowiada, że teraz reprezentuje wszystkich Amerykanów i bez Avengersów by go tu nie było. Gdy Sam pyta: „A co jeśli się nie zgodzimy, jak rozwiązać sytuację? Co wtedy?”, otrzymuje odpowiedź: „Wtedy wymyślimy coś razem.” Cała ta scena jest po to, aby pokazać różnicę między starym i nowym Rossem, który jest otwarty na porozumienie. I potem, kiedy prezydent prowadzi prezentację odnoście podziału adamantium – substancji o wiele twardszej niż vibranium i mającej potencjał w technologii i medycynie – pomiędzy wszystkie kraje świata, widzimy, że chce on międzynarodowego porozumienia.

Nagły atak podczas tej prezentacji sprawia jednak, że wszystko zaczyna się sypać. Światowi przywódcy, którzy tylko dzięki szybkiemu działaniu tajnych służb, Sama i Joaquina jeszcze żyją, są o wiele mniej chętni podpisać porozumienie. I choć Indie i Francja są skłonne jeszcze podjąć rozmowy, premiera Japonii będzie o wiele trudniej przekonać. Tak więc Ross jedzie do Kraju Kwitnącej Wiśni i próbuje negocjować, a tu pojawia się kolejna komplikacja, bo premier twierdzi, że według jego wywiadu CIA wykradło japońskie adamantium, i zarzuca Rossowi imperialistyczne zapędy. W dodatku Sam i Joaquin prowadzą własne śledztwo wbrew rozkazom Rossa i są niebezpiecznie blisko odkrycia jego mrocznego sekretu. W końcu USA staje na skraju wojny z Japonią o adamantium.

Pamiętacie? Oryginalnego Niesamowitego Hulka zakwalifikowałam jako conspiracy thriller. Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat też jest filmem w tym gatunku. A ów spisek dotyczy wielu rzeczy – nie tylko pogrążenia porozumienia, na którym Rossowi tak bardzo zależy; nie tylko Bractwa Żmij działającego dla tajemniczego kupca; i nawet nie tylko dziwnego prania mózgu przez którego Isaiah i parę innych osób nagle traci wolną wolę, kiedy tylko słyszą pewną piosenkę. Ten spisek jest bardzo osobisty i wycelowany prosto w Rossa.

Sam ma jeszcze jeden powód, aby zbadać całą sprawę: Zamieszany jest w nią Isaiah. W Falconie i Zimowym Żołnierzu poznaliśmy jego smutną historię bohaterstwa, które zostało nagrodzone eksperymentami i latami więzienia. Nowy wspaniały świat pokazuje go jako nieco mniej zgryźliwego i o wiele bardziej pogodzonego ze światem. Sam wymusił zaproszenie dla niego do Białego Domu, bo chciał go uhonorować, ale okazuje się, że sprowadził na miejsce zamachowca. Przy czym umówmy się: nikt z widowni nie uwierzy, że Isaiah Bradley w tym filmie jest mordercą. Nie tylko dlatego, że znamy klisze związane z wrabianiem jednego z pozytywnych bohaterów w przestępstwa, ale też dlatego, że zachowywał się podczas tego ataku dziwnie mechanicznie, a my pamiętamy Bucky’ego. Tak więc dla Sama Wilsona gra toczy się nie tylko o wielkie cele prezydenta Rossa, ale też o to, aby uratować Isaiah.

I też, kiedy wychodzi na jaw, że Isaiah był w jakiś sposób sterowany, a co za tym idzie – pozostali zamachowcy też byli i w zasadzie może to spotkać każdego, Sam i Joaquin starają się być tym bardziej ostrożni, aby nie zabić atakujących ich żołnierzy.

I jakoś tak Sam, Joaquin i nowa doradczyni ochrony Ruth Bat-Seraph (która w komiksach jest izraelską mutantką, a tutaj jest byłą Czarną Wdową), chcąc dowiedzieć się, co się tak naprawdę stało podczas tamtej imprezy w Białym Domu, odnajdują ślady innego spisku. Najpierw podczas odwiedzin oskarżonego o próbę zamachu na prezydenta Isaiah Bradley’a, Sam dowiaduje się, że staruszek ma dziurę w pamięci od prezentacji aż do momentu tuż przed aresztowaniem. Potem Joaquin odkrywa na nagraniach z kamery ochrony, że w pewnym momencie z komórki Isaiah i paru innych osób błysnęło dziwne białe światło. Choć Ruth przez pewien czas jest wrogo nastawiona do obu panów, sama też słyszy, co powiedział Samowi Isaiah, też przegląda kamery ochrony i zauważa pewne nieprawidłowości, a kiedy znów przybywa do więzienia, jest świadkiem tego, jak naczelnik zabija kilku więźniów i sam popełnia samobójstwo. Następnie chłopaki odnajdują tajną bazę wojskową, której przetrzymywany jest pewien więzień.

Tym więzieniem jest Samuel Sterns, który kontaktował się z Bannerem i mówił, że mu pomoże pozbyć się Hulka. To właśnie jemu Bruce i Betty szli na spotkanie, a podczas całej sytuacji z Harlemem, Sterns dostał potężną dawką promieni gamma w czaszkę. Miało to być zapowiedzią, że w przyszłości zostanie Przywódcą, czyli jednym z najważniejszych przeciwników Niesamowitego Hulka. A co za tym idzie – spodziewano się, że wróci. Tylko, że mijały kolejne lata, przez zagmatwaną sytuację z prawami autorskimi Bruce Banner/Hulk w MCU nie mógł mieć pełnoprawnej produkcji o sobie, co najwyżej pojawiał się w crossoverach z Avengersami, u Thora lub w serialu o swojej kuzynce, tak więc ludzie pogodzili się z myślą, że wątek Przywódcy został porzucony.

I nagle okazuje się, że Sterns nie zniknął, tylko przez cały ten czas siedział w tajnej bazie wojskowej i był faszerowany promieniami gamma, bo wpływały one pozytywnie na jego procesy myślowe. Więcej – był w stanie określić prawdopodobieństwo wielu wydarzeń. Ross trzymał go zamkniętego pod ścisłym nadzorem i zrobił z niego kozła ofiarnego po ataku na Harlem, ale dał mu też laboratorium do działania. Obiecywał mu wolność, dzięki Sternsowi zdobył posadę sekretarza stanu, a potem prezydenta… ale nigdy nie dotrzymał słowa. Głównie dlatego, że naukowiec robił dla niego specjalne tabletki, które miały podtrzymać prezydenta przy życiu po zawale. I kiedy wreszcie Ross stał się najważniejszym człowiekiem w USA i wciąż nie wypełnił swojej obietnicy, Sterns ostatecznie przekonał się, że szanse na wolność są zerowe. Tak więc postanowił dokonać swojej zemsty.

A była to zemsta długofalowa, przemyślana i ironiczna. Przez całe lata Sterns dodawał do tabletek dla Rossa dawki gamma, które trafiały do organizmu generała. Teraz, kiedy cały misterny plan Rossa, aby doprowadzić do porozumienia w sprawie adamantium, odkupić swoje winy i pokazać córce, że nie jest już potworem, tylko kimś, z kim może ona znów oglądać kwitnące wiśnie, poszedł się kopać… teraz wzbiera w nim frustracja i wściekłość.

Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat każe nam czekać ponad półtorej godziny, ale wreszcie podczas konferencji prasowej (kiedy to prezydent próbuje ogarnąć sytuację z Japonią i wytłumaczyć, że udało się uniknąć wojny dzięki Kapitanowi), Thaddeus Ross zamienia się w Czerwonego Hulka. I wiecie, w komiksach ta przemiana wynikała z tego, że generał stracił niedawno córkę, a Intelligentia (wiecie, ta organizacja złych supergeniuszy, która w MCU jest bandą inceli) zaproponowała mu, że ją wskrzesi, jeśli Ross podda się eksperymentowi. Tak oto, aby odzyskać córkę, zmienił się w to, czego najbardziej nienawidzi – Hulka. Tutaj nie ma tego elementu dobrowolnego uczestnictwa w eksperymencie, ale motywacja jest podobna: prezydent Ross pragnie pogodzić się z córką, ale do tego celu musi przeżyć, dlatego bierze tabletki Sterna. (Chyba też dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że komiksowy Przywódca był częścią Inteligentii, więc i tutaj widać pewną paralelę.)

Jak można się domyślić, walka między Kapitanem Ameryką a Czerwonym Hulkiem jest długa i zaciekła. Oszalały Ross rzuca wszystkim we wszystko, wyrywa nawet skrzydła Samowi. I tak jak wcześniej z żołnierzami po praniu mózgu Kapitan Ameryka próbuje nie zrobić Czerwonemu Hulkowi krzywdy, bo wie, że Ross nie jest w tej chwili sobą. I tak po prawdzie przez cały film mamy taki ciągnący się wątek ofiar i oprawców, a Ross i Sterns są i tym, i tym – przyczynili się do wielu strasznych rzeczy, ale jednocześnie możemy im, do pewnego stopnia, współczuć.

Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat po raz kolejny też pokazuje jakim Kapitanem jest Sam Wilson – nie tylko skonfliktowanym na temat tego, czy w ogóle jest godzien, aby dzierżyć tarczę Steve’a Rogersa (zwłaszcza że w pewnym momencie Joaquin Torres zostaje ciężko ranny i Sam ma wrażenie, że to jego wina), ale też, że próbuje dostrzegać we wszystkich dobro. Również w Rossie, z którym łączy go niełatwa przeszłość. W pierwszej sytuacji w szpitalu pojawia się Bucky Barnes, który niedawno rozpoczął karierę polityczną (której wątek pojawi się potem w Thunderboltsach), a w drugiej Sam zaciąga Czerwonego Hulka do alei kwitnących drzew wiśniowych, aby Ross przypomniał sobie Betty i trochę ochłonął. To jednak nie zdaje egzaminu i walka trwa nadal. W końcu tym, co uspokaja Czerwonego Hulka, jest poobijany Sam przemawiający do lepszej połowy Rossa.

Ross, obaj wiemy, że możesz zabić mnie jednym ciosem, ale nie sądzę, abyś chciał to zrobić. Wiem, że zrobiłeś straszne rzeczy. Może jestem szalony, ale myślę, że chcesz się zmienić. Teraz jest czas, bo udowodnić to światu. Udowowdnić to Betty.

I może to jest klisza, że to się udało; i może niedawno śmialiśmy się, że Barry Allen załatwia wszystkie problemy pogadanką ze złoczyńcami; i może ten płatek kwiatu wiśni wydaje się przesadą. Niemniej jednak pasuje zarówno do wojskowego terapeuty Sama Wilsona, jak i do ogólnego motywu przewodniego postaci Rossa, który próbuje pokazać, że się zmienił. Ludzie psioczą na Sama, a mi się wydaje – przy całej mojej miłości do Steve’a Rogersa, który jest moim ulubionym Avengersem – że powinno być też miejsce dla takiego Kapitana Ameryki.

Koniec końców Sterns zostaje złapany, Ross bierze odpowiedzialność za swoje czyny i trafia do Raftu, gdzie jednak odwiedza go Betty, gotowa się z nim pogodzić; Isaiah wychodzi z więzienia, a Joaquin wraca do zdrowia. Sam zaś dochodzi do wniosku, że jednak czas reaktywować Avengersów i zacząć od przyjęcia do drużyny Joaquina Torresa jako nowego Falcona. Jednak Sterns w Rafcie na odchodnym mówi Samowi, że widział multiwersum i wkrótce ono nadejdzie, a oni nie są na to przygotowani.

Następnym w kolejce jest film o drużynie, którą zapowiadano właściwie od Falcona i Zimowego Żołnierza – Thunderboltsach. My jednak weźmiemy się za następczynię Iron Mana i dowiemy się, czy rzeczywiście Ironheart to najgorsza produkcja MCU do tej pory.


Odkryj więcej z Planeta Kapeluszy

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

One thought on “Meg ogląda MCU – Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat

  1. W sumie ciekawą rzecz w niedopowiedzeniu zauważyłaś. Że w filmach/serialach często konfrontacje zakończone nie walką/śmiercią, a dialogiem, krytykujemy jako cukierkowe. Mimo, że IRL takie jednak znacząco dominują statystycznie.

Zostaw odpowiedź