
Ci, którzy śledzą tego bloga już od kilku lat wiedzą, że uwielbiam motyw Villain Protagonist. Jedne z moich ulubionych utworów (lub utworów, które darzę nostalgią) – Megamocny, seria Despicable Me, Odlotowe Wyścigi, czy Szalony Jack Pirat… – to właśnie tego typu historie. Jednakże brakuje mi czegoś takiego dla kobiecych złoczyńców – do dzisiaj właściwie nie dostałam pełnoprawnej historii z punktu widzenia złej królowej albo złej macochy. I kiedy już myślałam, że nigdy nie dostanę żeńskiej wersji Villain Protagonist, odkryłam motyw Reborn as Villainess.
Ostatnimi czasy długo myślałam nad tym, dlaczego tak go lubię i doszłam do wniosku, że Dzień Kobiet to idealna okazja, aby opowiedzieć o tym, co Reborn as Villainess ma do zaoferowania.
Czytaj dalej



